Ze wszystkich egipskich bogów ten jest mi szczególnie bliski. A to dlatego, że pan miasta Hermopolis – Thot, był przez wieki czczony jako patron pisarzy i ksiąg, wynalazca pisma hieroglificznego i artysta. Chętnie zaprosiłabym go do pisania na łamach Szuflady, gdyby tylko było to możliwe. Nie mam jednak złudzeń, że nie jest, dlatego zadowolę się tym artykułem, licząc przy tym na łaskawość weny.
W życiu codziennym Egipcjan Thot przewijał się właściwie przy okazji każdego kreatywnego zajęcia. Był nie tylko pisarzem, ale także niedoścignionym lekarzem, który podejmował się leczenia groźnych ran zadawanych w bezlitosnych pojedynkach bogów, strzegł też przed trucizną i odwracał jej szkodliwe działanie. Ponadto chętnie sięgał po magię, a każde swoje potężne zaklęcie spisywał w pożądanej przez wszystkich „Księdze Thota”. Echa tego mitu odnajdziemy nawet w chrześcijaństwie, czytając o słynnej Księdze Razjela – archanioła mądrości i magii.
(Thot pod postacią mężczyzny z głową ibisa, oczywiście zajęty pisaniem)










