I tu jest bies pogrzebany – Karina Bonowicz

pobraneGdy przychodzi kryzys w branży funeralnej, to wiedz, że coś się dzieje! Karina Bonowicz znalazła sposób na wyjście z tej niecodziennej opresji. Napisała „I tu jest bies pogrzebany”, przesiąkniętą czarnym (i nie tylko) humorem powieść, mającą zapewnić firmie pogrzebowej „Ryszard & córki” kolejnych klientów – czytelników, którzy umarli ze śmiechu.

Autorka zaprezentowała niezwykły magazyn osobliwości. Edward to uzależniony od relanium niespełniony pisarz, który nadal siedzi w kącie literatury. Neurotyk i kłamczuch, jak dodaje jego żona – mitoman, histeryk i idiota. Maria wcale nie jest lepsza – panicznie boi się starości, obsesyjnie szukając jej oznak w swoim młodym ciele, na złość wszystkim proboszczom świata uwielbia miłosne igraszki. Siostra Marii, Nina, to naczelna hipochondryczka kraju. Pomaga ojcu w prowadzeniu zakładu pogrzebowego. Jednak częściej niż rodzinny biznes odwiedza przychodnie. Jej lekarz, Jakub, cierpi na bezsenność i seksualny uwiąd. Już indywidualnie każdy z bohaterów jest dziwakiem, jakich mało, a co dopiero mówić, gdy wszyscy oni się spotkają i podejmą wspólne działania.

W „I tu jest…” niepodzielnie rządzi humor, zaskakujący czytelnika na wielu poziomach. W książce znajdziemy wszystkie rodzaje komizmu: charakterologiczny, sytuacyjny i słowny, które ściśle współgrają z narracją i kompozycją powieści. Nina, Maria, Edward i Jakub – naprzemiennie –wypowiadają się, zwierzają, relacjonują, niekiedy (czasem chyba nieświadomie) prowadzą ze sobą dialog. Często mamy tu do czynienia ze swego rodzaju przerzutnią – drugi bohater rozpoczyna monolog od nieskończonej myśli poprzedniego. Podobnie jest z niektórymi scenami – np. jeden postanawia coś zrobić, a drugi opisuje to działanie, ale już ze swojej perspektywy.

Bonowicz rozpędza akcję stopniowo. Najpierw przedstawia nam postacie, zapoznajemy się z relacjami, jakie ich łączą, potem wpadamy w wir dziwnych sytuacji. Gdy już się orientujemy w zależnościach między bohaterami, tempo nabiera szalonego rozpędu. Dużo się dzieje, a najlepsze jest to, że niczego nie można przewidzieć. Tu naprawdę wszystko się może zdarzyć.

Oczywiście, „I tu jest…” to książka, której naczelną funkcją jest dostarczenie rozrywki. Nie znaczy to jednak, że powieść Bonowicz pozbawiona jest treści. W przewrotny sposób pisarka charakteryzuje współczesność. Z ogromną swobodą kreśli portret obecnego świata, czy ściślej: jego mieszkańców. Dostało się m.in. kobietom łasym na portfel partnera, pracownikom korporacji i „typowym” facetom. Autorka nie pozostawia bez komentarza wszelkich popularnych zagadnień, mówi na głos to, o czym zwykle się szepcze i żartuje, o rzeczach, do których zwykle brakuje nam dystansu. Pokazuje rozmaite życiowe sytuacje w krzywym zwierciadle, jak gdyby jej bohaterowie brali udział w konkursie „wpadka roku”.

Po lekturze powieści Bonowicz można złapać się za głowę i krzyknąć „jacyż my jesteśmy wtórni”! Poza oryginalnymi żartami, metaforami i grą słów autorki znajdziemy tu jeszcze popularne powiedzonka, powielane tak często, że stały się automatycznymi odpowiedziami (które spowszedniały na tyle, że już zatraciły swój komiczny wydźwięk). Podobnie rzecz się ma z ukazaniem w satyryczny sposób polskiej mentalności. Żyjemy od kilku(nastu) pokoleń według tych samych starych norm i schematów. Wystarczy przeczytać, jak łatwo opisać „typową Polkę” i ile w tym prawdy.

Serdecznie zapraszam do świata Niny, Marii, Edwarda, Jakuba i pozostałych bohaterów, dajcie się wciągnąć w ten absurdalny galimatias i bawcie się równie dobrze jak ja podczas tej lektury!

Kinga Młynarska

About the author
Kinga Młynarska
Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *