Antybohater – studium przypadków

0

Na fali rosnącej popularności antybohaterów, opartej głównie na ponownym rozkwicie komiksu amerykańskiego, przekonująca kreacja zbuntowanej postaci w powieściach może zadecydować o przyciągnięciu większej liczby czytelników. W tym artykule przyjrzymy się bliżej trójce antybohaterów i ich wyboistej drodze do serc wielbicieli na całym świecie.

Pierwszeństwo zawsze należy się kobiecie. Libby Day, główna bohaterka wielokrotnie wyróżnianej powieści „Mroczny zakątek” Gillian Flynn, w wieku siedmiu lat straciła całą rodzinę. Sama zeznała wówczas, że osobą odpowiedzialną za morderstwo jej dwóch sióstr i matki jest jej starszy brat Ben. Ta tragedia na swój sposób odcisnęła piętno na Libby, ale przyczyniła się również do zapewnienia jej wygodnego życia. Można zatem spokojnie zaryzykować stwierdzenie, że miała szczęście w nieszczęściu. Owszem, straciła rodzinę, owszem, ta trauma położyła się cieniem na jej przyszłości, jednak z drugiej strony pozbawiła ją wszelkich skrupułów.

b532f4a3-9ee8-467a-a428-c5e4dba24b6e

Przez dwadzieścia cztery lata Libby wykorzystywała datki, które spływały na jej konto od ludzi dobrej woli, pragnących pocieszyć skrzywdzoną dziewczynkę w rudych warkoczach, dziwnie nieświadomych tego, że ta dziewczynka już dawno dorosła, a co więcej – przefarbowała włosy na blond. Libby napisała też autobiograficzną książkę, pokazała się w kilku programach kryminalnych i społecznych. Innymi słowy, zrobiła wszystko, aby rozdmuchać swoją tragedię i zarobić na niej jak najwięcej. Kiedy zaś brakowało jej pieniędzy, nie cofała się nawet przed dokonaniem drobnej kradzieży w sklepie albo w domu kogoś na tyle naiwnego, że wpuścił ją do środka.

Poznajemy ją w mrocznym momencie jej życia, kiedy sama stwierdza, że od wielu lat pogrążała się w permanentnej depresji. Nigdy nie skalała się prawdziwą pracą – wręcz przeciwnie, uczepiła się swojego statusu ofiary, w ten sposób unikając wzięcia odpowiedzialności za własne życie oraz ponownego zmierzenia się z wydarzeniami pamiętnej nocy na rodzinnej farmie.

Dark-Places_612x380_0

Libby szczerze i uparcie nienawidzi samej siebie i osiąga w tym perfekcję. Kiedy kończą jej się pieniądze, a dodatkowy zysk ze sprzedaży rodzinnych pamiątek przestaje wystarczać na opłacenie czynszu, z wdziękiem hieny cmentarnej rzuca się na ofertę młodego członka klubu kryminalnego Lyle’a Wirtha. Grupa zapaleńców, która od lat spotyka się w starej piwnicy i zabija czas próbami rozwiązywania kryminalnych zagadek z przeszłości, jest skłonna zapłacić Libby pokaźną sumę pieniędzy, jeśli tylko zdecyduje się ona razem z nimi wznowić śledztwo sprzed lat.

Libby wyśmiewa teorie swoich nowych chlebodawców, m.in. tę, jakoby jej brat Ben był niewinny. Uważa go bowiem za nieudacznika i degenerata i podoba jej się myśl, że spędzi on całe życie za kratami. Czego jednak się nie robi dla pieniędzy? Tak oto cyniczna i do cna zepsuta Libby wyrusza w podróż do przeszłości, aby zarobić na utrzymanie i przy okazji wywlec z cienia swoje najbardziej krwiożercze demony. Szybko przekonuje się, że Ben faktycznie jest niewinny. To nowe odkrycie zaczyna powoli otwierać jej oczy na świat i jego prawdziwe kontury. Droga do prawdy o morderstwie sprzed lat jest też przede wszystkim drogą do odnalezienia samej siebie.

Nie wiemy, jak dalej potoczą się losy Libby – nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Kruche pojednanie z bratem niesie ze sobą nadzieję na to, że może w przyszłości uda im się odbudować ich zniszczoną relację. Obserwujemy zatem dojrzewanie bohaterki – wiemy już, że potrafi być silna, przebiegła i odważna, co wcale nie czyni z niej szlachetnej i niewinnej kobiety. Libby deklaruje tylko, że zamierza wziąć los we własne ręce, co nie musi się wiązać z jakąś widowiskową, psychologiczną przemianą. Ciąg wydarzeń przyczynia się do zmiany nastawienia wobec życia, niekoniecznie zaś do zmiany charakteru i eliminacji wad.

Drugie miejsce w tym rankingu przypada najsłynniejszemu gwiezdnemu przemytnikowi i najemnikowi – Hanowi Solo. Powołany do życia za sprawą wyobraźni George’a Lucasa doczekał się stałego miejsca w uniwersum „Gwiezdnych Wojen”, choć z początku miał jedynie pełnić epizodyczną rolę w „Nowej Nadziei”, a później sam Harrison Ford optował za jego uśmierceniem w „Powrocie Jedi”. Zdaniem aktora wzmocniłoby to przekaz płynący z wewnętrznej przemiany bohatera i dodało mu heroizmu. Z biegiem lat kolejne przygody Hana Solo, opisywane w książkach i komiksach spod szyldu „Gwiezdnych Wojen”, trochę odebrały mu zadziorności i pozbawiły charakteru niegrzecznego chłopca i buntownika. Zresztą trudno się buntować, będąc statecznym ojcem trójki dzieci i mężem przywódczyni nowego galaktycznego porządku. Wychodzi więc na to, że o ostatecznej przemianie bohatera zadecydowała jego miłość do księżniczki Lei. Czy jednak Han istotnie jest tak mało skomplikowaną postacią? Pozbawieni szerszego kontekstu możemy dojść do takiego wniosku.

7d3a00fa2c6eee262e0e890184d44039

A tak naprawdę kapitan Solo nigdy nie miał łatwego życia. Wychowywany przez ulicę trafił w końcu na „Farciarza”, przemytniczy statek Garrisa Shrike’a. Tam okazało się, że musi okupić marzenie o lepszym życiu i kosmicznych przygodach niewolniczą pracą. Wyszkolony na profesjonalnego żebraka i złodzieja szybko odkrył w sobie talent do języków, co w późniejszym okresie pomogło mu w ucieczce ze statku, a także w rozpoczęciu kariery przemytnika. Niestety, z typowym dla siebie wdziękiem Han trafił z deszczu pod rynnę i tym razem jako nadworny pilot kolonii religijnej na planecie Ilezja zaczął przyglądać się bliżej narkotycznym transom pielgrzymów, a jego wnioski bezpośrednio zagroziły głównym kapłanom. W dodatku szyki pokrzyżowała mu miłość. Jego pierwsza ukochana – Bria Tharen, silnie uzależniona od ilezjańskich narkotyków, chwilowo stała się inspiracją do zmian i określenia nowego celu w życiu.

Nie na długo jednak. Czar prysł, kiedy młodzi zjawili się u zamożnych rodziców Brii. Zdecydowanie nie odpowiadał im bezczelny młodzieniec bez przeszłości i – jak im się wydawało – również przyszłości. Bria i Han uciekli więc razem na Coruscant, gdzie Han postanowił zapisać się do Akademii i zostać pilotem. Tam też w skutek zbiegu okoliczności prawie został aresztowany, a Bria ostatecznie go opuściła, pozostawiając tylko pożegnalny list.

what_would_han_solo_do__by_mjt423

Ten moment zapoczątkował prawdziwe odejście Hana od systemu. Mimo że w końcu dostał się do Akademii, ostatecznie zrezygnował z przyszłości w roli pilota imperium i razem z nowo poznanym Wookie Chewbaccą na dobre zajął się przemytem i karierą gwiezdnego awanturnika. Szybko stał się sławny dzięki brawurowej odwadze, kompletnemu nieposzanowaniu zasad i podejmowaniu daleko posuniętego ryzyka. Ta ostatnia cecha zaskarbiła mu szacunek nawet wśród chciwych i podstępnych Huttów. Jak jednak powszechnie wiadomo, szacunek nie zawsze równa się sympatii. Przemytniczy żywot Hana obfitował więc w niezliczone pułapki, zdrady najlepszych przyjaciół, ogniste, acz zwykle kończące się niewypałem, romanse i ucieczki przed kolejnymi łowcami nagród –liczni wrogowie nieustannie oferowali fortunę za jego głowę.

Leia-and-Han-Solo-leia-and-han-solo-18129202-500-327

Mimo to Han wyróżniał się nawet w półświatku. Gardząc powszechnymi normami, zbudował swój własny kodeks wartości, choć nigdy nie zamierzał popełniać heroicznych czynów. Jeśli już jednak z roli antybohatera przechodził do roli bohatera, to tylko mimochodem, zupełnie przy okazji, jak w przypadku udzielenia pomocy Luke’owi Skywalkerowi i Obi-Wanowi Kenobiemu na pustynnej planecie Tatooine. Opowiedzenie się po stronie Rebelii ostatecznie zmusiło Hana do porzucenia dawnego życia i ponownego określenia siebie, tak aby w pełni wykorzystywać swoje umiejętności w nowych warunkach.

Ostatnią postacią na naszej liście jest aktualnie chyba najbardziej popularny, serialowy antybohater Daryl Dixon. Pogardliwie nazywany „redneckiem”, czyli „wieśniakiem”, utknął razem z grupą przypadkowo poznanych ludzi w świecie pogrążonym w apokalipsie. Niektóre kwiaty rozkwitają tylko na polu bitwy zroszonym krwią. Tak też stało się z Darylem, o ile porównanie go do kwiatu jest rzeczywiście adekwatne. Poznajemy go jako dzikiego myśliwego, który sprawia wrażenie osoby aroganckiej i opryskliwej. Jego pochodzenie i elementarny brak ogłady aż emanują z wyglądu i gestów. Brutalny i szybki w reakcji świetnie posługuje się kuszą i już w pierwszym momencie pojawienia się na ekranie udowadnia Rickowi, że jego nieokrzesanie łączy się z odwagą i wewnętrzną siłą, charakteryzującą ludzi, którzy dużo w życiu przeszli.

the-walking-dead-daryl-thumb

Daryl, podobnie jak Han Solo, bardzo wcześnie musiał nauczyć się troszczyć o samego siebie. Praktycznie wychowywany przez starszego brata Marle’a, który niszczył go psychicznie i poniżał na każdym kroku, w dodatku seksualnie wykorzystywany i bity przez ojca pijaka, przeszedł odwrotny rozwój charakteru niż większość ludzi w podobnych okolicznościach. Nawet w najtrudniejszych chwilach, pozostawiony samemu sobie i krwiożerczej zgrai zombie, potrafił wykorzystać niezwykle rozwinięty zmysł przetrwania i pewność siebie, płynącą z oceny własnych umiejętności, żeby kolejny raz wymknąć się lepkim palcom śmierci. Co więcej, Daryl umie też oceniać ludzi na podstawie samego zachowania i podejmowanych przez nich wyborów. Mimo samotniczej natury otacza się więc ludźmi wartościowymi i ceniącymi sobie jego talent do pozostawania żywym.

tumblr_o2nck1n4FZ1ttc4hco9_1280

Być może w normalnym świecie Daryl Dixon nigdy nie rozwinąłby się aż tak jak w zdewastowanym świecie apokalipsy, choć duży wpływ na ukształtowanie jego postawy bez wątpienia miała także przyjaźń z Rickiem Grimesem.

Reasumując: losy wymienionych postaci doskonale odzwierciedlają typowe biografie antybohaterów. Pewne cechy ich charaterów bądź szczególne umiejętności rozwijają się w trudnych warunkach, na przekór społeczeństwu, a nawet całemu światu. A zatem ich bunt jest podyktowany chęcia przetrwania i – mimo niesprzyjających warunków – potrzebą pozostania sobą bez względu na opinię innych ludzi. Szansa zmiany antybohatera w bohatera pozytywnego pojawia się dopiero wtedy, gdy wytrwała praca nad sobą zostaje zauważona i doceniona przez otoczenie. Za każdym razem dzieje się to jednak niezależnie od nich i nie stanowi też dla nich większej motywacji. Być może antybohaterowie lepiej niż reszta społeczeństwa zdają sobie sprawę z tego, jak krucha i złudna bywa reputacja, a aprobata innych ludzi jest wsparta jedynie na papierowych fundamentach. Papier można podrzeć albo spalić, albo – co gorsza – porywa go wiatr.

Magdalena Pioruńska

Podziel się

O autorze

Magdalena Pioruńska

twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Sama też próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Już niedługo wydaje następną powieść "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

Odpowiedz