Antropologia płci Ursuli K. Le Guin: człowieczeństwo

1

161017_r28846-1150x1200-1475700122Le Guin, opierając Lewą rękę ciemności na postaci androgena, nie zatrzymuje się na poziomie ładunku symbolicznego jako figury mistycznej, ale tworzy złożone, realistyczne społeczeństwo z własną, bogatą kulturą, wychodząc właśnie od androgenicznej konfiguracji tożsamości płciowej i ambisekualności. Buduje kulturę jako system niewymagający definicji, kategoryzacji i jasno określonych tożsamości. Społeczeństwa Zimy funkcjonują więc w świecie, gdzie nie istnieją opresjonowane ekspresje płciowości i seksualności.

Najwięcej informacji o sytuacji płciowo-seksualnej Getheńczyków przynosi rozdział Kwestia płci, stylizowany na raport naukowy. Jednocześnie raport ten jasno stwierdza, że całkowite zrozumienie ich sytuacji przez istoty jednopłciowe jest niemożliwe. To już nie kwestia dystansu kulturowego, ale biologicznego. Dostępna nam jest jedynie połowa ich doświadczenia, druga pozostaje całkowicie nieprzejrzysta. Kondycja Getheńczyka jest tu wartościowana dodatnio. To one/oni są całościowi, a my ułomni, niekompletni. Genly Ai powiedział do Estravena: W pewnym sensie kobiety są dla mnie bardziej obce niż pan. Z panem łączy mnie przynajmniej jedna wspólna płeć. Nieprzyjęte jest więc nie tylko doświadczenie dwupłciowości, androgena, ale również sytuacja płci przeciwnej. Le Guin zdaje się ujawniać tutaj nastawienie esencjonalistyczne, przekonanie o istnieniu odrębnej istoty kobiecości i męskości, natury kobiecej i męskiej, i idących za nimi specyficznie kobiecych i męskich doświadczeń oraz ich nieprzystawalności (co stanowiło podstawę późniejszej krytyki powieści w dyskursie feministycznym). Płeć biologiczna stanowi więc niepodważalną podstawę tożsamości płciowej, stąd najbardziej radykalne rozwiązania systemu płciowego autorka proponuje w utworze, w którym zostaje zmieniona biologia człowieka – w zarysie społeczeństwach Zimy. Jak stwierdza bohater Lewej ręki ciemności, pochodzący z Ekumeny Genly Ai: Chyba najważniejszą rzeczą, najbardziej znaczącym czynnikiem w życiu człowieka jest to, czy rodzi się mężczyzną, czy kobietą.

Kwestia płci w równej mierze charakteryzuje Getheńczyków, jak i społeczeństwo jednopłciowe, poprzez odniesienie go do Zimy.

      Uwaga: każdy może objąć każdą rolę. Brzmi to bardzo prosto, ale efekty psychologiczne tego są nie do przewidzenia. Fakt, że każdy w wieku między siedemnastym a trzydziestym piątym mniej więcej rokiem życia może być (jak to ujął Nim) „skazany na macierzyństwo”, decyduje o tym, że nikt tu nie jest całkowicie „przywiązany” pod względem psychologicznym i fizycznym, jak jest to z kobietami gdzie indziej. Ciężary i przywileje są dzielone po równo; każdy podejmuje to samo ryzyko i dokonuje podobnego wyboru. Dlatego też nikt nie jest tu tak wolny, jak wolny mężczyzna gdzie indziej.

Le Guin idzie tym samym tropem, co Simone de Beauvoir w Drugiej płci, gdzie francuska filozofka pisała, że samica pada łupem gatunku, jej organizm zdeterminowany jest macierzyństwem, jej życie podporządkowane nakazowi przedłużenia gatunku, jej indywidualność poświęcona zostaje na rzecz dobra zbiorowego, zmiażdżona, zniszczona, zdefragmentowana, ograniczona do funkcji rozrodczych, toczona przez gatunek. Ciało jest bowiem narzędziem, za pomocą którego postrzegamy świat, świat zaś przedstawia się rozmaicie, w zależności od sposobu, w jaki jest postrzegany. Nawet nie posuwając się do tak radykalnych stwierdzeń jak de Beauvoir, nie można zaprzeczyć, że ciało posiadające macicę jest znacznie silniej powiązane z podtrzymaniem gatunku niż ciało jej pozbawione. Nawet tam, gdzie kobiety na równi z mężczyznami uczestniczą w życiu społecznym, to one rodzą dzieci i wykonują większość prac związanych z ich wychowaniem […]. Kwestia instytucji rodzicielstwa jest jedynym z głównym narzędzi patriarchatu, które wciąż wymaga gruntownego przepracowania, rozbrojenia jego zawłaszczającego potencjału. Na Gethen obowiązuje model zbiorowego rodzicielstwa, który uznać można za konsekwencję tego, że każdy tam potencjalnie może w równej mierze rodzić, co zapładniać.

lewarekaciemnosci

Androgenia sprowadza wszystkich do kryterium macierzyństwa, wcześniej będącego gettem kobiet. W myśl teorii de Beauvoir oznakowana jest jedynie kulturowa płeć kobiet, zaś kulturowa płeć mężczyzn oznacza bycie osobą. Kobiety definiowane są przez swoją płeć, mężczyźni transcendują swoją cielesność. Kobiety są kobietami, mężczyźni są ludźmi, one są partykularne, oni uniwersalni. Le Guin zdaje się podzielać ten pogląd, kiedy pisze, dlaczego mobile Ekumeny używają zaimka „on” do opisania Getheńczyków: z tych samych powodów, dla których używamy męskiego zaimka, kiedy mówimy o transcendentnym bogu – jest mniej określony, mniej specyficzny niż żeński lub nijaki.

Macierzyństwem zostaje obciążony cały gatunek. Połowa populacji traci swoją wolność jednostki uniwersalnej, znajdującej się ponad biologią, ponad płcią. Wszyscy zostają uwikłani w płeć. Paradoksalnie, z tego właśnie uwikłania rodzi się doznanie człowieczeństwa – nie jako transcendencji cielesności, ale jako jej konsekwencja. Być może w tym tkwi największa przewrotność Lewej ręki ciemności.

Mężczyzna pragnie szacunku dla swojej męskości, kobieta pragnie, by jej kobiecość była doceniona, niezależnie od tego, jak pośrednie lub subtelne byłyby te oznaki szacunku i doceniania. Na Zimie tego nie będzie. Tu jest się ocenianym i szanowanym wyłącznie jako istota ludzka. Jest to zaskakujące przeżycie.

Rozważając sytuację Getheńczyków, zazwyczaj ogranicza się do ich płciowości, zapominając, że przez większość czasu, dwadzieścia sześć dni cyklu księżycowego, pozostają bezpłciowi i aseksualni. Wydaje się, że jest to doświadczenie jeszcze trudniejsze do przełożenia na znane nam kategorie obowiązującego systemu binarnej płciowości. Figura androgena może być zrozumiana na poziomie intuicyjnym w swoim symbolicznym aspekcie. Osoba aseksualna, która nie jest eunuchem, jest seksualna potencjalnie, pozostaje całkowicie poza obszarem doświadczenia przewidzianego obowiązującym systemem płciowości (co automatycznie wyklucza osoby aseksualne z zakresu ludzkiej podmiotowości). Społeczność Gethen w swoim dziennym doświadczeniu pozostaje bezpłciowa i aseksualna. To właśnie seksualność kemmeru zostaje w jakiś sposób wykluczona, umieszczona poza codziennym doświadczeniem, wyizolowana społecznie w Domach Kemmeru. Relacji społecznych Getheńczyków nie determinują żadne wyobrażenia na temat męskości czy kobiecości. Wszelkie wzorce zachowań społeczno-seksualnych funkcjonujące w znanych nam społeczeństwach nie mają swojego odpowiednika na Zimie. Opisując Getheńczyków, Le Guin stworzyła istotę ludzką nieobciążoną płcią, obdarzoną jeszcze większym potencjałem wywrotowym w ramach binarnego systemu obowiązującej heteroseksualności niż teoretyzowane pod tym kątem ciało biseksualne lub androgeniczne. Wywrotowość Getheńczyków leży w stworzeniu systemu społecznego opartego na aseksualności, braku pożądania i bezpłciowości. Le Guin uwolniła w znacznej mierze człowieka z jej/jego płci. To, co w efekcie otrzymała, nosi znamiona utopii.

Aldona Kobus

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

1 komentarz

  1. Pingback: Antropologia płci Ursuli K. Le Guin: androgynia

Odpowiedz