Skiba. Ciągle na wolności – Krzysztof Skiba, Jakub Jabłonka, Paweł Łęczuk

skibaBig Cyc to zdecydowanie więcej niż zespół. To niepowtarzalne zjawisko na polskiej scenie, nie tylko muzycznej. Wydana właśnie autobiografia Krzysztofa Skiby, głównego autora tekstów i naczelnego prowokatora, mówi równie dużo o samym bohaterze, jak i o przemianach w Polsce na przestrzeni ostatnich 50 lat.

Jako dziecko Krzysztof Skiba chciał zostać śmieciarzem, a potem strażakiem. Na szczęście postanowił pełnić inną, równie użyteczną społecznie, funkcję – błazna. Słowo to jest w naszym języku negatywnie nacechowane, co uważam za poważny błąd. Błazen tylko udaje idiotę, tak naprawdę widzi więcej niż niejeden władca. Chyba podobnie uważa Skiba, często wkładający na czas występów charakterystyczną czapkę z dzwoneczkami. Przywdziewa ją również w sensie metaforycznym, prowokując i komentując otaczającą nas rzeczywistość od ponad trzydziestu lat.

Od samego początku Skiba był buntownikiem. Swoją działalność wywrotową prowadził pod przykrywką kabaretowych występów i happeningów. Te niektórym wydawały się głupawe, jednak skutecznie obśmiewały absurdy życia w PRL, jak również w potransformacyjnej Polsce. Nie bał się trudnych tematów, o czym świadczy fakt, że już w podstawówce na jego kabaret nałożono zakaz działalności. I to po pierwszym występie! Zamiast zaszczepić w młodym łobuziaku chęć konformizmu, ograniczenie to zainspirowało go do jeszcze większego zaangażowania się w walkę z cenzurą. Swoboda wypowiedzi była raz mniejsza, raz większa, a Skiba balansował i nadal balansuje na jej krawędzi, kwestionując, co można, a czego nie można powiedzieć.

Sama książka na szczęście nie ma charakteru chronologicznego, lecz anegdotyczny. Na przykład dzieciństwo pojawia się po jakimś czasie, a członków zespołu Big Cyc poznajemy bliżej na samym końcu. Rozdziały poświęcone są raczej wątkom niż konkretnym wydarzeniom. Dzięki temu świetnie się to czyta – sztywna, konwencjonalna struktura z pewnością spowalniałaby lekturę. 503 strony to sporo, jednak Skibę pochłania się niebywale szybko, głównie z racji niesamowitych historii, którymi raz po raz rzuca autor.

Poza Skibą w książce pojawia się wiele interesujących postaci, jak np. Paweł Konnak czy Pan Witek, gość z Atlantydy. Szczególnie bolesna jest prawda o tym drugim, o którego działalności politycznej i hitlerowskich inspiracjach nic nie wiedziałem. Przy przypadkowym spotkaniu wydał się bardzo sympatycznym człowiekiem, poza autografem podał mi swój numer telefonu i adres, zaprosił w odwiedziny. Nigdy nie zadzwoniłem do niego i po lekturze książki Skiby mniej żałuję, że tego nie zrobiłem.

Każda (auto)biografia jest nie tyle opowieścią o jej bohaterze, ile o czasach, w jakich żył. Działalność publiczna Skiby była (i nadal jest) bardzo połączona z sytuacją polityczną w ojczyźnie. Jego twórczość jest rdzennie polska, obojętnie, czy mówimy o „Makumbie”, „Berlinie Zachodnim” czy jedzeniu PIT-ów razem z Januszem Korwin-Mikkem. Tylko w Polsce mogła ukształtować się taka postać. I tylko dla Polaków będzie ona prawdziwie zrozumiała.

Tytuł: Skiba. Ciągle na wolności

Autor: Krzysztof Skiba, Jakub Jabłonka, Paweł Łęczuk

Liczba stron: 503

Rok wydania: 2018

Wydawnictwo: Sine Qua Non

About the author
Łukasz Muniowski
Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *