Przenieść fanfiction do mainstreamu – wolny od spoilerów wywiad z Natalią Osińską.

1

16344437_1090973697681371_1280474008_nZdjęcie profilowe Natalii Osińskiej na Facebooku to kadr z filmu Zabić drozda (1962), przedstawiający Smyka (Mary Badham), sześcioletnią chłopczycę, której przychodzi zmierzyć się z brutalnością rasizmu i nienawiści na południu Stanów Zjednoczonych. W świetle debiutanckiej powieści Osińskiej trudno nie dopatrywać się w tym drugiego dna. Tosiek – już nie chłopczyca, ale chłopiec – zmuszony jest mierzyć się z ogromem nienawiści napędzanej homofobią. A jednak Fanfik to ciepła, zabawna i pouczająca powieść skierowana do młodzieży. Nawet jeśli wywraca do góry nogami wszystkie schematy literatury młodzieżowej.

Pierwszy września w poznańskim liceum, przeciągający się nudny apel. Nastoletnia Tosia ledwo stoi na nogach z powodu przedawkowania antydepresantów. Na ratunek przychodzi jej Leon, nowy uczeń. Przystojny, zaradny, pomocny – książę na białym koniu. Tyle że Tosia nie jest księżniczką, a Leon jest tym, który potrzebuje ratunku z opresji.

Zacznijmy od końca, czyli od sequela. Przy okazji recenzji Fanfika na Szufladzie wspomniałaś, że niektóre wątki w powieści zostały poprowadzone z myślą o kontynuacji. Jakie więc są twoje plany wydawnicze w związku z Fanfikiem? Czy szykuje się cała seria?

Fanfik w ostatecznej wersji jest nieco okrojony. Obcięłam sporo przedakcji i wszystko, co się wydarza po „i żyli długo i szczęśliwie”. Jestem na etapie kombinowania, do czego by tu wykorzystać te ścinki. Chciałabym w drugiej części poświęcić więcej miejsca Leonowi, który początkowo był równorzędną postacią, ale został nieco zredukowany w swej roli, bo powieść zaczęła się za bardzo rozrastać.

Historia Leona jest z rodzaju tragicznych – nastolatek wyrzucony z domu za swoją homoseksualność. W Fanfiku dochodzi do pojednania Leona z rodzicami, chociaż nie znamy szczegółów. Niektórzy powiedzieliby, że to kontrowersyjne szczęśliwe zakończenie. Jak postrzegasz wątek Leona w samym Fanfiku? Co chciałaś przekazać takim poprowadzeniem wątku tej postaci?

No właśnie o Leonie na tym etapie nie chciałabym mówić za dużo, bo wiem o nim znacznie więcej niż czytelnicy. Powiem tylko: nic nie jest takie, jakie się może wydawać, i nie należy wyciągać szybkich wniosków na podstawie szczątkowych informacji. Lubię się bawić schematami narracyjnymi i grać na nosie oczekiwaniom czytelników. Nawet w twoim pytaniu jest znacznie więcej założeń co do pewnych rzeczy, niż wynika to z Fanfika.

16402442_1090973851014689_2107829361_n

Na Tumblrze, jednej z głównych platform fanowskich, krąży streszczenie Fanfika w języku angielskim, a polscy użytkownicy zrobili powieści niezłą reklamę na portalu Goodreaders. Powieść przewija się tam w dyskusjach na różnych grupach poświęconych literaturze queerowej i z gatunku young adult. Czy jest szansa na przekład i wydanie zagranicznie?

Hm, ja nic nie wiem o takich planach. Myślę, że to pytanie bardziej do wydawnictwa. W każdym razie, gdyby przyszło co do czego, to byłabym bardzo ciekawa efektu, bo spora część powieści, zwłaszcza dialogi, powstawała po angielsku. Język polski jest bardzo zgenderyzowany i wiele czasu poświęciłam na zmagania z gramatyką. Czasem miałam tego zwyczajnie dosyć i notowałam pomysły po angielsku.

Fanfik robi furorę. Niemal każdy, kogo znam, przeczytał powieść, portale są pełne pozytywnych recenzji – w większości autorstwa osób dorosłych, w okolicach trzydziestki. Masz poczucie, że bardziej trafiasz do starszych czytelników niż docelowej grupy odbiorczej?

Trudno powiedzieć. Na YouTubie można znaleźć również recenzje nastolatek. Wydaje mi się, że młodzież ma swoje alternatywne kanały komunikacji (np. Snapchat czy Ask różnego rodzaju zamknięte grupy), które trudniej wyszukać. No i być może starsi czytelnicy wyłapują z Fanfika więcej, bo chciałam, żeby to była taka lektura, po którą można bezpiecznie sięgnąć w bardzo młodym wieku i zrozumieć tyle, ile jest się w stanie udźwignąć na danym etapie rozwoju. Ale cześć wydarzeń dzieje się na granicy kadru i młodsi mogą ich nie dostrzec albo nie umieć odpowiednio zinterpretować.

16359236_1090973741014700_418629011_n

Zasadniczym pytaniem jest oczywiście to, skąd wziął się pomysł na transpłciowość w powieści młodzieżowej? Co ma do tego fanfiction?

To jest nisza, wielka, zionąca czarna dziura, która aż się prosi, żeby ją czymś zasypać. Tym bardziej, że jest target, świadczy o tym wielka popularność w Polsce takich książek jak Fangirl Rainbow Rowell czy Simon oraz inni homo sapiens Becky Albertalii. A ja mam odruchy starego marketingowca i nie mogłam po prostu stać i patrzeć, jak się marnuje tak obiecująca grupa docelowa.

Transpłciowość wypełnia rynkową lukę, Fanfik można odczytywać jako fanfiction do popularnych polskich powieści młodzieżowych. Skąd wzięłaś pomysł na użycie fanfiction?

Od fanfiction się zaczęło – przeczytałam gdzieś w sieci żale młodzieży: „dlaczego starzy piszą, że młodzież nic nie czyta, przecież my czytamy – fanfiki”. Szybki research uświadomił mi, że rzeczywiście. Ta sama młodzież, która broni się rękami i nogami przed przeczytaniem lektury szkolnej, namiętnie czyta oraz pisze fanfiki. To był ten moment, kiedy zaświeciło się czerwone światełko: TARGET W ZASIĘGU CELU. No bo skoro czytają, to coś w tych fanfikach musi być. Coś, czego mainstreamowa literatura im nie daje. Więc zaczęłam analizować fanfiki i czytać opracowania naukowe na ich temat, konstruować fabułę w oparciu o moje odkrycia i ostatecznie powstało właśnie to. A transpłciowość pojawiła się trochę przypadkiem. Wzięła się z mojego ambitnego założenia, że chcę wejść do mainstreamu, że moim odbiorcą nie ma być tylko czytelnik fanfiction. Na pewnym etapie badań wyszło mi, że będę musiała chyba napisać o gejach. Co zaczęło mnie trochę spychać z tego głównonurtowego kursu. Więc wymyśliłam sobie, że początek powieści powinien być taki standardowy: on i ona wpadają na siebie (jak to w fanfikach) i dopiero potem wszystko staje na głowie.

Odwołujesz się tutaj do slashu, romansu homoseksualnego, jako najpopularniejszego gatunku fanfiction. Wspomniałaś, że czytałaś opracowania twórczości fanowskiej, ale czy sięgnęłaś po same fanfiki? Jak opisałabyś swoje reakcje na kulturę fanowską? Chociażby pojawiający się w Fanfiku mpreg?

Lubię fanfiki, które „łatają dziury” w fabułach, opowiadają o tym, co działo się poza kadrem albo mogło się teoretycznie wydarzyć. AU i mpregi mnie nie kręcą. Pierwszą moją reakcją na mpreg był oczywiście głęboki stupor, ale z czasem mi spowszedniały. Są elementy kultury fanowskiej, które mnie obrzydzają, np. „porno-opka” dotyczące nie postaci, ale prawdziwych celebrytów (RPF) oraz fangirling zahaczający o stalking, np. prześladowanie w sieci partnerek życiowych swoich idoli. No, krótko mówiąc, tam, gdzie zaczyna się krzywdzenie drugiego człowieka, już nie jest fajnie.

Co jest takiego w fanfiction, czego nie ma w kulturze mainstreamowej? Czemu jest takie pociągające?

Nie ma przeświadczenia, że związek dwojga ludzi opiera się na tym, że jedna z nich z racji swojej budowy anatomicznej jest z definicji podległa drugiej. To, jak związek wygląda, czy jest partnerski, czy nie, i na jakich zasadach funkcjonuje, wynika z ustaleń między stronami, ewentualnie z ich cech charakteru (seme/uke), ale nie z przynależności do danej płci. Myślę, że dziewczyny (bo to one głównie piszą fanfiki) bardziej lub mniej świadomie buntują się przeciwko modelowi związku, w którym one z definicji są tym kimś słabszym, i albo piszą o księżniczkach obdarzonych supermocami, albo w ogóle darują sobie pisanie o dziewczynach. To jest w ogóle trochę smutne, że fanfiction z jednej strony bardzo się buntuje przeciwko mizoginii, a z drugiej strony ją cementuje, bo zamiast proponować sensowną alternatywę, po prostu omija temat.

Sposób przedstawienia kultury fanowskiej w Fanfiku, fanowskiego zaangażowania Tośka, wypadł bardzo naturalnie, chociaż kreowany był minimalistycznymi środkami. Jeśli myślisz o kontynuacji, czy masz zamiar zagłębić temat? Uda nam się zobaczyć Tośka w trakcie pisania fanfika?

Tak i być może, ale nie chcę zdradzać szczegółów.

Jedną z podstawowych strategii tworzenia fanfiction jest erotyzacja tekstu wyjściowego. Tosiek pisze fanfiki i kiedy dowiaduje się, że jego klasa je odkryła, wpada w panikę. Można więc wnioskować, że było to dosyć interesujące NC-17. A jednak sam Fanfik nie wpisuje się w konwencję slashu, gdzie erotyka stanowi ważną część fabuły. Pod tym względem przypomina raczej inne popularne polskie serie młodzieżowe, prezentujące nastolatki bez burz hormonalnych, trzymające ręce na kołdrze. I chociaż Tosiek jest autorem powieści erotycznych, nie za wiele o erotyce myśli, czy to w kontekście samego siebie, czy ulubionych postaci fikcyjnych, jak na fana przystało. W Fanfiku miał inne problemy na głowie, ale czy planujesz poruszyć temat nastoletniej seksualności w kolejnej powieści?

Druga część będzie się nazywała Slash, więc tak, zamierzam, ale nie chcę zdradzać szczegółów! Wciąż mam na uwadze to, że chciałabym, żeby powieść miała bardzo niski próg wejścia, więc na pewno nie będzie pikantnych fragmentów. Bardzo sobie cenię to, że rodzice czytają Fanfik i uznają, że mogą go bezpiecznie dać swoim 11-letnim dzieciom.

16343598_1090973804348027_2111816782_n

Fanfiction jest zawsze w jakimś stopniu krytyką materiału źródłowego, wskazującą na różne braki. Już zauważyłaś istnienie konkretnej niszy, Fanfik jest więc swoistą krytyką kulturową. Jak postrzegasz interpretacje Fanfika jako, mniej lub bardziej jawnej, krytyki Jeżycjady?

Już się z nimi pogodziłam. Bardzo lubię Jeżycjadę, zwłaszcza te części, w których pani Musierowicz musiała flirtować z cenzurą, jak Opium w rosole i Brulion Bebe B. Ja też to robię, choć trochę na innym poziomie. Dla mnie taką cenzurą jest rodzic, który przeczyta Fanfik i zdecyduje, czy dać go dziecku, czy nie. Więc częściowo piszę dla tego dziecka, ale częściowo dla rodzica. To nieco schizofreniczne uczucie. Kiedy czytam Opium w rosole, to widzę trochę podobne dylematy.

Odkrycie, że Fanfik więcej łączy z Jeżycjadą niż dzieli, jest na pewno zaskakujące. Twórczość Musierowicz zyskała status kultowej, chociaż sama autorka podobno nie przepada za fanfiction na podstawie jej powieści. Czy spodziewasz się zobaczyć fanfiki do Fanfika?

No ba, ktoś musi w końcu napisać tego mprega Fiyero/Tony! Fanfików o moich bohaterach trochę bym się jednak bała…

Rozmawiała: Aldona Kobus

Recenzja Fanfika na Szufladzie:

Najbardziej potrzebna książka 2016 roku. Queerowe dzieci i Fanfik – recenzja niewolna od spoilerów

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.