Patrick Melrose. Mleko matki. W końcu – Edward St Aubyn

0

90b3c0-patrick-melrose-tom-2Drugi tom cyklu „Patrick Melrose” obejmuje dwie ostatnie powieści: „Mleko matki” i „W końcu”. Obie poruszają zagadnienie rodzicielstwa, choć z zupełnie odmiennych perspektyw. Obie także – w charakterystycznym dla Edwarda St Aubyna stylu – stoją ponad jednoznacznym podziałem na to, co smutne, i to, co zabawne. Ironia, sarkazm, humor, choć często gorzkie, są największą zaletą tej narracji.

Mleko matki” zaczyna się nietypowo – autor bowiem oddał głos dziecku, synowi tytułowego bohatera, i teraz to z jego punktu widzenia obserwujemy życie rodziny Patricka. Nie jest to jednak jedyny narrator – wydarzenia śledzimy także oczami Mary, partnerki Melrose’a oraz jego samego. Po narkotyczno-alkoholowej jeździe przez pierwsze trzy części cyklu w czwartej pozostaje nam jedynie uzależnienie od trunków. Depresja nakręcana procentami przynosi nie tylko wyostrzony język, ale i problemy w rodzinie. Te zresztą doskonale pokazuje opowieść snuta przez Mary, która w macierzyństwie odnajduje całkowite spełnienie. Kilkakrotnie wskazuje na jedność ze swoim młodszym synem – uczucie, którego nigdy nie zaznała w relacji ze swoją matką. Każdy z bohaterów/bohaterek St Aubyna próbuje sobie coś zrekompensować. Mary – miłość matczyną, Patrick – odrzucenie Mary romansem z Julią, umierająca Eleanor zaś w nieudolny sposób pomaga innym, ale nie skrzywdzonemu synowi.

Tytuł ostatniej części cyklu jest wymowny – „W końcu” jest oczekiwanym od zawsze finałem rodzinnej tragedii. Pogrzeb matki staje się znakomitym pretekstem do pokazania (już na trzeźwo) całej hipokryzji i pustki kryjącej się za fasadą brytyjskiej arystokracji. St Aubyn nie pozostawia suchej nitki na dysfunkcyjnym środowisku, elicie, która sztywno trzyma się norm i zachowań zupełnie nieprzystających do współczesności, do prawdziwego świata. To z jednej strony powoduje nasz śmiech, ale i smutek.

Finalne części przepełnione są zdecydowanie bardziej od poprzednich smutną refleksją nad rodziną, nad jej ułomnością i okrucieństwem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. To również narracja o chęci zrozumienia swoich rodziców, próbie ucieczki od ich strasznych błędów oraz o akceptacji tego, co się przeżyło. Także stawianie pytań o świadomość kata, o granice wyparcia bólu, jaki się zadało, o zło.

Cykl „Patrick Melrose” to wybitna proza, w której wszystkie odmiany okrucieństwa opisane zostały w osobliwy sposób. Precyzja, dowcip, sarkazm stają się kołem ratunkowym w bagnie biografii. St Aubyn często powtarza w wywiadach, że powieści te zawierają w sobie 90 procent autentycznych zdarzeń i wypowiedzi. Tym większe więc uznanie dla talentu autora, który poprzez swego rodzaju autoterapię literaturą nie wywołał w nas jedynie smutku czy współczucia, choć wszyscy doszliśmy do jakiejś prawdy o życiu.

Tytuł: „Patrick Melrose. Mleko matki. W końcu

Autor: Edward St Aubyn

Przekład: Łukasz Witczak

Wydawnictwo: W.A.B.

Premiera: 11 października 2017

Podziel się

O autorze

Anna Godzińska

doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze do Magazynu Feministycznego Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Odpowiedz