Niksy

0

Theodor-Kittelsen-Nokken-Screams

Theodor Kittelsen „Nokken screams”

Niksy to demony znane wszystkim Germanom – zarówno tym żyjącym na kontynencie, jak i w Skandynawii, oraz Anglosasom, choć najsłynniejsze opowieści na ich temat pochodzą z mroźnej Północy. Ich nazwy w różnych językach oznaczają „wodnego stwora”, gdyż to właśnie z tym żywiołem niksy były powiązane.

Aby przedstawić charakterystyczne cechy tego demonicznego gatunku odwołam się do jednej z baśni braci Grimm – „Boginki w stawie”.
Dawno, dawno temu żył sobie pewien młynarz. Kiedyś był bogaty, lecz potem zubożał, co – jak łatwo się domyślić – niezbyt przypadło mu do gustu. Pewnego dnia, gdy przechodził groblą koło młyna, z wody wynurzyła się piękna kobieta o długich włosach. Zaczęli rozmawiać i niksa obiecała, że jeżeli młynarz odda jej to, co podczas jego nieobecności urodziło się w gospodarstwie, znów będzie bogaty. Młynarz oczywiście się zgodził, ale gdy wrócił do domu, okazało się, że jego żona właśnie urodziła syna.

Mężczyzna był przerażony. Odtąd żył w ciągłym strachu, mimo że jego majątek wzrastał. Zabronił synowi zbliżać się do stawu, a gdy ten podrósł, wysłał go do myśliwego, mieszkającego w lesie. Chłopiec dorósł, ożenił się i pracował jako myśliwy. Mijały lata i młynarz miał nadzieję, że niksa nie upomni się już o swoje.

Los okazał się jednak nieubłagany. Podczas jednego z polowań młodzieniec zapędził się nad staw, przed którym ojciec ostrzegał go od dzieciństwa. Wtedy z wody wynurzyła się niksa i porwała syna młynarza.

Gdy mąż nie wracał do domu, zaniepokojona żona udała się nad poszukiwania. Kiedy nad brzegiem stawu znalazła myśliwską torbę, zrozumiała, co zaszło. We śnie przyszła do niej staruszka mieszkająca na szczycie góry. Dziewczyna domyśliła się, że to znak, udała się zatem we wskazane miejsce.

Staruszka dała jej złoty grzebień, by czesała nim fale jeziora. I rzeczywiście, wówczas z wody wynurzyła się głowa ukochanego, ale zaraz zniknęła w głębinach.

Za drugim razem staruszka podarowała dziewczynie złoty flet. Gdy ta zagrała na nim nad jeziorem, młodzieniec wynurzył się do połowy, ale niksa ponownie porwała go w odmęty.

Przy trzecim spotkaniu staruszka wręczyła żonie myśliwego złote wrzeciono. Gdy kobieta przędła w nocy nad jeziorem, z wody wynurzył się jej mąż. Rzucili się do ucieczki, ale wściekła niksa wysłała za nimi w pogoń fale. Wtedy staruszka przemieniła ich w żaby.

Przetrwali, ale fale rzuciły ich w różne strony, tak że nie mogli się odnaleźć. Zrezygnowani zostali pasterzami owiec. Odszukali się dopiero po wielu latach.

W tej baśni przetrwało wiele elementów zaczerpniętych z dawnej mitologii. Najważniejsze to: wygląd niks, ich panowanie nad wodą, które, co istotne sięgało dalej niż granice zbiornika wodnego; powiązanie z kultem płodności i bogactwem oraz słabość do muzyki i złotych przedmiotów.

b31c473bef403800c2519c167edcc1bb

Źródło: anmei.deviantart.com

W Skandynawii, w przeciwieństwie do wierzeń Germanów zamieszkałych na kontynencie, przetrwały tylko opowieści o niksach rodzaju męskiego. Wyobrażano je sobie jako potwory wodne pod postacią zwierząt (najczęściej koni). Od tego przedstawienia niks biorą swój początek rzeczne konie, zwane bäckahästami (ich odpowiednik w szkockim folklorze to kelpie, a w Walii Ceffyl Dŵr) oraz nennirami.

Skandynawskie niksy potrafiły zmieniać swój wygląd, a nawet upodobnić się do ludzi. Początkowo wyobrażano je sobie jako istoty nagie, dopiero w późniejszych czasach, po reformacji, dodano im piękne, wykwintne stroje.
Grały i śpiewały nad wodami, wabiąc w ten sposób ofiary, wśród których szczególnie upodobały sobie kobiety i dzieci.

Jednak nie wszystkie niksy były wrogo nastawione do ludzi. Część po prostu zachwycała swoją sztuką. Zdarzało się, że wchodziły w związki ze śmiertelniczkami, które jednak nie kończyły się zbyt dobrze. Koniec końców demony odchodziły bowiem do swojego świata, zapominając o żonach i dzieciach.

Na kontynencie znano niksy zarówno męskie, jak i żeńskie. Męskie przybierały postać zwierząt, ale nie koni, lecz ryb lub węży. Rzadko zdarzało się, by ukazywały się jako ludzie. Żeńskie niksy miały górną połowę ciała kobiecą, a dolną – rybią. Mogły przybrać postać staruszki lub zwierzęcia – zazwyczaj konia. Szczególne zainteresowanie okazywały młodym mężczyznom, których wabiły w głębiny i topiły. Przypisywano im również porywanie dzieci. Zdarzało się, że pomagały ludziom, ale rzadko wychodziło to śmiertelnikom na zdrowie. Uwielbiały muzykę, śpiew, taniec oraz złoto.

Skutecznym sposobem walki z niksami było wypowiedzenie ich prawdziwej nazwy. Kryje się tutaj stara wiara w to, że kto zna prawdziwe imię żywej istoty, sprawuje nad nią władzę. Stało się to podstawą magii w słynnym cyklu „Ziemiomorze” Ursuli K. Le Guin. Wypowiedzenie imienia demona pozwalało go przepędzić, a nawet zabić.

W folklorze, zwłaszcza angielskim, można spotkać kilka ciekawych i nietypowych odmian tego demona. Jednym z nich jest znany z hrabstwa Sussex Knucker – wodny smok. Najsławniejszy z nich grasował ponoć w okolicach Lymnister. Jego bronią był śmiercionośny jad. Historia jest klasyczna – Knucker zjadał bydło i ludzi, więc król ofiarował śmiałkowi, który zgładzi potwora swoją córkę za żonę. Tak też się stało.

Cechy niks można także odnaleźć w postaci jednej z angielskich czarownic – Jenny Greenteeth. Miała ona dość zaskakujący jak na wiedźmę zwyczaj wciągania ludzi pod wodę. Czarownice zwykle bały się bieżącej wody, która mogła je powstrzymać, a nawet zabić.

Od niks wzięło swój początek wiele stworzeń demonicznych. Kobiece demony utożsamiano z klasycznymi syrenami. W starożytnej Grecji wyobrażano je sobie jako pół kobiety, pół ptaki, ale z czasem dawne wierzenia zupełnie się pomieszały i w efekcie dziś, słysząc słowo” syrena”, widzimy pół kobietę, pół rybę.

Vasnetsov_Sirin_Alkonost

Wiktor Wasniecow „Sirin i alkonost. Ptaki radości i rozpaczy”

Warto jednak odnotować ciekawostkę, że w rosyjskim folklorze istnieją istoty zwane sirin, które zachowały wygląd klasycznych syren, a ich śpiew budzi u ludzi nieukojoną, prowadzącą do śmierci tęsknotę, podobnie jak w przypadku ich krewniaczek, które napotkał w swej wędrówce Odyseusz.

Barbara Augustyn

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz