Kraul – Hervé Lasgouttes

7520499.3Bretania, uderzające o skały spienione fale, morski chłód, kolory przesiąknięte wilgocią, mule, ostrygi, homary i inne żywe skarby wynoszone z nielegalnych łowisk w foliowych reklamówkach Carrefoura. Takie obrazy mogą smakować. Istnieje jednak przepis jak je zepsuć.

Martin (Swann Arlaud) utrzymuje się z drobnych kradzieży, łowi owoce morza i dorabia na boku. Zakochuje się w Gwenn (Nina Meurisse), która trenuje pływanie i z pracy w lokalnej przetwórni ryb odkłada pieniądze na wyjazd do Meksyku, gdzie będzie mogła zrealizować swoje marzenie o wielkiej karierze pływackiej. Dramat wkrada się w życie bohaterów, gdy Gwenn zachodzi w ciążę, Martin zostaje oskarżony o morderstwo, siostra Martina (Anne Marivin) także zachodzi w ciążę, a jej mąż (Gilles Cohen) dziecka nie chce. Wszystkie ich problemy wynikają z braku pieniędzy.

Takim sposobem bohaterowie zostają postawieni w sytuacjach, które wymagają od nich przyjęcia odpowiedzialności. Kobietom z jakąś podejrzanie lekką łatwością to się udaje, mężczyźni, portretowani tu jako płeć słabsza i niedojrzała psychicznie, sięgają najpierw po alkohol lub narkotyki. W trakcie gdy kobiety wspierają się nawzajem, mężczyźni dają sobie po mordzie. Kobiety są ostoją, rodzą dzieci, rozmawiają w domu przy stole – mężczyźni pracują, kłusują, boją się ojcostwa, piją piwo w barze, siedzą w więzieniu. Stereotypowa nieporadność facetów przybiera swoje apogeum, w momencie gdy żaden z nich nie pojawia się przy porodzie. Niestety reżyser powiela znacznie więcej mitów.

Siostra Martina ukazana tu zostaje jako kobieta potulna, o miłym uśmiechu, opiekująca się domem, dziećmi, mężem i ojcem. Być może pojawienie się jej w pewnym momencie z papierochem w jednej ręce, whisky w drugiej oraz z ciężarnym brzuchem miało przełamać stereotypowy wizerunek, który reżyser nakreślił na początku? Wizerunek perfekcyjnej pani domu, żony, matki i córki, także pielęgniarki, która do każdego śpieszy z pomocą, każdego zrozumie, nigdy nie krzyknie na swego na męża i odwrotnie: cierpliwie znosi jego humory? Nie wierzę w postać, która w zamyśle reżysera ma być wielowymiarowa tylko dlatego, że na trzech ujęciach dym buntowniczego papierosa zakrywa obraz tego, z czym do tej pory mieliśmy do czynienia – obraz dobroci i szlachetności, wypisanej na twarzy bohaterki wielkimi jak byk literami. Pielęgniarka o niepokalanej duszy, trująca swoje dziecko alkoholem i nikotyną? Przekombinowane i niekonsekwentne.

Historia ukazana jest w urywanej, gubiącej widza narracji, łagodzonej jedynie ujęciami kojącego krajobrazu Bretanii. Podobnie jak skaczące przed oczami widza obrazy, także psychologia postaci przybiera postać kameleona na tle tęczy. Z niezdecydowania obrania jednej ścieżki, jaką ma pójść najjaskrawsza pod tym względem postać męża siostry Martina, wyłania się obraz bohatera odznaczającego się niesłychaną brawurą charakterologiczną. Jego zachowanie zmienia się z minuty na minutę – z cwaniaczka w drogim aucie w przyjacielskiego szwagra, z niepokornego ojca na tego, który odmierza sprawiedliwość innym niepokornym ojcom etc. A wszystko ujęte w skrótach fabularnych (być może narzuconych przez rwaną narrację), czego rezultatem jest albo brak ukazania motywacji bohaterów, albo wrażenie zbyt prostych i szybkich rozwiązań psychologicznych postaci.

Początek był świetny – małe miasteczko, problemy socjalne i finansowe, uniemożliwiające prowadzenie normalnej egzystencji, obok ocean, obfitujący w żywność, na którą patent mają jedynie duże firmy, wyzyskujące ludzi – wszelkie inne formy wyławiania są kłusownictwem. Niestety do owoców morza dodano: dwie ciąże, narkotyki, dojrzewanie do ojcostwa, miraże lepszego życia w Meksyku oraz jeden z tych nieszczęsnych, ostatnich kadrów, w którym nagość zostaje widzowi ukazana w całym swym naturalizmie, zupełnie niepasującym do stylistyki filmu – Martin z widocznym, włochatym przyrodzeniem zbliża się do kołyski, w której leży dziecko. Zdaję sobie sprawę, że zamysł był inny, być może w Polsce mamy nieco przewrażliwioną percepcję, niestety złe i niepożądane skojarzenie nasuwa się samo – i raczej nie bez powodu.

Ewa Jezierska
Ocena: 2/6

Film otwiera 4 Przegląd Nowego Kina Francuskiego, który odbędzie się w warszawskim kinie Muranów w dniach 8-15 maja 2013 oraz 10-16 maja w Kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu.

Reżyseria: Hervé Lasgouttes
Tytuł oryginalny: Craul
Premiera polska: 7 czerwca 2013; premiera festiwalowa: 8 maja 2013
Produkcja: Francja
Występują: Swann Arlaud, Anne Marivin, Nina Meurisse, Gilles Cohen
Dystrybutor: Vivarto

About the author
Ewa Jezierska
studentka kulturoznawstwa. Pasjonatka polskiej fantasy. Aktualnie mieszka w Warszawie, blisko nadwiślańskiej plaży, gdzie spędza swój czas wolny. Współpracuje z Księgarnią Warszawa oraz kolektywem fotograficznym Gęsia Skórka. Okazjonalna graczka Warcrafta i miłośniczka scrabbli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *