I narodzili się bogowie – i narodzili się ludzie

1Historia ludzkości w mitologicznym ujęciu musiała się rozpocząć od stworzenia pierwszej ludzkiej pary. Dziś już wiemy, że jest to grube uproszczenie, gdyż dla zachowania puli genowej tych par musiałoby być docelowo około dziesięciu tysięcy. Co prawda, pierwsi ludzie nie mogli wiedzieć, co to jest gen, ale bogowie, którzy ich stworzyli, powinni mieć o tym jakieś pojęcie. Nawet na pewno mieli, skoro jednym z podstawowych praw, przekazanym niemal każdemu ludowi, był zakaz kazirodztwa. Ktoś, kto owe prawo ustanowił, musiał dobrze wiedzieć, czym to grozi. Niektórzy je zresztą lekceważyli, na przykład egipscy faraonowie, a skutek tego był na dłuższą metę opłakany. Wszystkie religie świata wychodzą jednak z podstawowego schematu praojca i pramatki ludzkości. Można to zrozumieć, skoro mity były adresowane do prostych, niewykształconych ludzi.

2
„Adam i Ewa w Raju” – przykładowa grafika

W przypadku antycznej Grecji mamy tych mitów aż kilka, a mitografowie do dziś kłócą się między sobą, który z nich jest najstarszy i tym samym najważniejszy. Prawdopodobnie palmę starszeństwa trzeba przyznać tak zwanemu mitowi pelazgijskiemu. Według niego pierwszy człowiek, Pelazgoz, po prostu wyskoczył spod ziemi, a za nim jego pobratymcy. Byłby to więc pierwszy mit, który wywodzi ludzkość „z ziemi”, jako jej potomstwo. Te spontaniczne narodziny ludzkości miały miejsce po tym, jak Eurynome, bogini wszechrzeczy, wyłoniła się z odmętów Chaosu i stworzyła wszystko, co istnieje, łącznie z innymi bogami i boginiami. Tym samym mamy do czynienia z mitem o podłożu matriarchalnym, nic zatem dziwnego, że późniejsi Grecy próbowali go ominąć, szukając innych. Ku ich zgryzocie nie dało się jednak wykluczyć żeńskiego pierwiastka, bez którego pozornie obeszły się wschodnie religie. Czemu pozornie? To ciekawe i może bardzo oburzyć czytających te słowa wyznawców judaizmu bądź chrześcijaństwa, za co z góry przepraszam. Otóż bogini Eurynome, tańcząca na falach Chaosu i w ten sposób oddzielająca wody od lądu, wydaje się być przodkiem biblijnego Jahwe-Stwórcy. Jej imię w Summerze brzmiało bowiem Jahu (wzniosła gołębica), a jego pisownia była identyczna z pisownią imienia Najwyższego. Nie mówiąc już o tym, że sama gołębica coś nam przypomina. Jednak wschodnia religia nigdy nie mogłaby zaakceptować żeńskiego bóstwa jako Stworzyciela… To oczywiście tylko spekulacje, można wszelako nad nimi dyskutować.

Eurynome stwarzająca świat - akwarela
Eurynome stwarzająca świat – akwarela

Późniejsze mity snują historie różniące sie mnóstwem szczegółów i wykluczające sie nawzajem. Jeden twierdzi, że wszystko, co żyje, narodziło się w opasującej świat rzece Okeanos za sprawą Tetydy. Inny matką bogów i ludzi czyni Noc, straszliwą boginię, której bał się nawet sam Zeus. Nieco później, gdy kapłani próbowali uporządkować nieco podania religijne, utworzono mit olimpijski – zgodnie z jego porządkiem pierwszą boginią była Matka Ziemia, która narodziła Uranosa. Z ich kazirodczego związku na świat przyszli inni bogowie, tytani, sturęcy olbrzymi oraz cyklopi. Wszystko to walczyło między sobą i zachowywało się jak banda dzikusów. A gdzie w tym micie ludzie?

Cyklopi przy pracy, mozaika
Cyklopi przy pracy, mozaika

Niektórzy z antycznych autorów usiłowali utrzymać tezę o tym, jakoby ludzkość była bezpośrednim potomkiem (żeby tak rzec) Matki Ziemi. Inni wszakże twierdzą stanowczo, że zostali oni stworzeni przez mądrego Prometeusza, syna tytana Japeta, który tak bardzo różnił się od innych tytanów, że nie mógł znaleźć z nimi wspólnego języka. Ulepił więc istoty z gliny (!) na swoje podobieństwo, nie umiał jednak ożywić swego tworu. Z pomocą przyszedł mu niezidentyfikowany boski żywioł, który według zachowanych przekazów „jest wieczny”. Wniknął on w gliniane kukły i dał im dusze. W ten sposób powstali pierwsi ludzie, którymi Prometeusz czule się opiekował. Dał im nawet ogień mimo wyraźnego zakazu Zeusa i został za to ukarany – wiemy jak. Początkowo ludzie nie znali występków, chorób ani cierpienia, co było głównym założeniem ich twórcy. Jednak Zeus nie mógł przeboleć tego, że Prometeusz przechytrzył go podczas ustalania tak zwanej „części ofiarnej” zwierzęcia (w efekcie podstępu tytana ludziom przypadło mięso, bogom zaś tłuszcz i kości) i zemścił się na jego ukochanym dziele. Nie powinno to dziwić tych, co znają małostkowość bogów olimpijskich.

"Prometeusz i sęp" - obraz olejny
„Prometeusz i sęp” – obraz olejny

Zeus zwołał wszystkich bogów. Nakazał Hefajstosowi stworzenie ciała kobiety tak pięknej, by nikt nie mógł się jej oprzeć, a następnie każdy z bogów i każda z bogiń ofiarowały jej po jednej ze złych cech, by była kapryśna, zepsuta, głupia, łakoma, leniwa, niewierna i tak dalej. Bardzo to przypomina historię narodzin Sivy w hinduizmie, kiedy to, tworząc „boskiego mściciela”, każdy z bogów oddawał mu, co miał najgorszego. Prometeusz nie dał się zwieść urodzie Pandory i ostrzegł swego brata Epimeteusza, by ten nie przyjmował żadnych darów od Zeusa. Gdy jednak sam padł ofiarą gniewu króla bogów, Epimeteusz ożenił się z Pando. A ta – jak wiemy – wypuściła z wielkiej kadzi lub dzbana (bynajmniej nie z puszki) choroby i nieszczęścia, zamknięte tam przez mądrego tytana.

"Pandora" - ilustracja Arthura Rackmana do książki dla dzieci
„Pandora” – ilustracja Arthura Rackmana do książki dla dzieci

Mit o Pandorze jest właściwie manifestem antyfeministycznym, obecnym zresztą w wielu religiach, próbujących przekonać swych wyznawców, że to kobieta sprowadziła na świat wszelkie możliwe nieszczęścia (chciałoby się zakrzyknąć: „Tak, nawet mężczyzn!”). W istocie Pandora – Ta Która Otrzymała Wszystkie Dary – jest jednym z lokalnych imion Rei, czyli Matki Ziemi, albo w ostateczności jej córki, gdyż jest to niejasne. Czczono ją w zamierzchłych czasach jako boginię i nie jest jej winą, że wskutek nieporozumienia jej imię przetrwało w tak niepochlebnym kontekście.

Bogini Rea, grafika
Bogini Rea, grafika

Pozbawieni opieki i rad Prometeusza, który cierpiał przykuty w górach Kaukazu, ludzie wyrodnieli. Najpierw wypowiedzieli posłuszeństwo swym matkom (aluzja do upadku matriarchatu), potem i samych bogów zaczęli mieć za nic. Zabijali się nawzajem, niewolili, uprawiali nawet ludożerstwo. Rozwścieczony ich zbrodniami Zeus spuścił na Ziemię potop, zwany Deukalionowym. Ta nazwa wzięła się od imienia króla Ftyi, syna Prometeusza, który ostrzeżony przez swego ojca wybudował wielką arkę, załadował ją żywnością i schronił się pod pokładem razem ze swą żoną Pyrrą. Dzięki temu oboje ocaleli. Po dziewięciu dniach arka dotarła do góry Parnas, gdzie osiadła. Deukalion wypuścił gołębia, by upewnić sie, czy wody opadły, a gdy ptak nie wrócił, opuścił arkę wraz z żoną. Jednak ich przyszłość malowała się w czarnych barwach, zginęli bowiem wszyscy ludzie, których kiedyś stworzył Prometeusz. Zasmuconym rozbitkom ukazała się bogini Temida (notabene babka Deukaliona) i nakazała:

– Rzućcie za siebie kości swej matki.

Początkowo Deukalion i Pyrra nie wiedzieli, o co chodzi, ponieważ ich matki zmarły dawno temu i nie mieli pojęcia, gdzie teraz szukać ich grobów, ale potem zrozumieli, że chodzi o „kości Matki Ziemi”, czyli kamienie. Zaczęli je więc rzucać za siebie. Z kamieni rzuconych przez Deukaliona powstali mężczyźni, a z tych rzuconych przez jego żonę – kobiety. W ten sposób narodziła się „nowa ludzkość”. Jednak plan Zeusa nie całkiem się powiódł, oprócz Deukaliona i Pyrry ocalało bowiem całkiem sporo „zepsutego pomiotu” i w ten sposób występki, za które król bogów pokarał ludzkość, również przetrwały i do dziś mają sie dobrze. Warto tu, a nawet trzeba, dodać coś jeszcze: najsłynniejszym synem Deukaliona był Hellen, ojciec wszystkich Greków.

"Potop" - Paul Merwart, obraz olejny
„Potop” – Paul Merwart, obraz olejny

Mit o potopie nie jest oczywiście rdzennie grecki, tak samo jak nie jest rdzennie judejski. Można odnaleźć jego ślady w starożytnym Egipcie, Summerze i różnych częściach Azji. Możemy w tym miejscu pozwolić sobie na dygresję, że jakiś tego typu kataklizm rzeczywiście musiał się wydarzyć – być może było to gigantyczne tsunami, albo jakaś niezwykła anomalia pogodowa. A może są to reminiscencje z końca epoki lodowcowej. Tak czy inaczej zawsze dzieli on pewne ery – „starej” i „nowej” ludzkości. Tylko bogowie pozostają ci sami.

 

Luiza Dobrzyńska

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *