Fałszywy Dymitr – Dumitru Crudu

0

img_20180825_183646

Wśród laureatów V edycji nagrody Europejski Poeta Wolności znalazł się piszący po rumuńsku mołdawski literat Dumitru Crudu. Z noty biograficznej możemy dowiedzieć się m.in. o tym, że autor współtworzył frakturyzm, nurt poetycki nawołujący do opisywania codziennego życia, nonkonformizmu i nieufności wobec mód i konwencji literackich. „Fałszywy Dymitr” jest autorskim tomem wierszy zebranych poety. Za polski przekład odpowiadają Jakub Kornhauser i Joanna Kornaś-Warwas.

Książka zawiera utwory z pięciu tomów, juwenilia oraz teksty, które ukazywały się w czasopismach, a także dwa dotąd niepublikowane. W formie załącznika dodano „Manifest frakturyzmu”.

Poezję Crudu wyróżnia prostota. Podmiot opowiada o codziennych czynnościach, zwyczajnych przedmiotach. Relacjonuje to, co obserwuje, skrzętnie notuje wszystko, czym się zajmuje, m.in. picie kawy, zaganianie kóz, przyglądanie się karaluchom, obcinanie paznokci itp. Rekwizyty, którymi operuje nie tylko służą mu do stworzenia konkretnej przestrzeni, ale są także środkami budującymi metafory, np. być samotnym jak butelka / po kefirze pusta.

Podmiot dyskutuje sam ze sobą (czasem mówi do kota) o rzeczach powszechnych, banalnych, ale pochyla się także nad zagadnieniami uniwersalnymi, ważkimi. Prowadzi monologi, które kieruje (w swoim umyśle) do konkretnych postaci – m.in. do Jezusa, do kobiety czekającej na mężczyznę zmierzającego nocą na targ, do Marii.

Poza wszechobecną samotnością refleksje podmiotu krążą wokół miłości i śmierci – często te tematy w jakiś sposób się łączą, przenikają wzajemnie. Podmiot „Fałszywego Dymitra”, a więc po prostu fałszywy Dymitr Crudu, dzieli się na pozór groteskowymi rozważaniami, m.in. zastanawia się, po jakim czasie gnije trumna lub czy Lessinga kiedykolwiek bolały zęby. W tych absurdalnych pytaniach kryją się jednak wielkie emocje, na które w normalnych okolicznościach Dymitr nie może i/lub nie chce sobie pozwolić. To także preteksty do snucia rozważań natury egzystencjalnej.

Podmiot jest tak samotny, a jego życie wydaje mu się tak jałowe, że oddaje się różnorakim marzeniom (niekiedy dość abstrakcyjnym, być może będącym wytworem pijanego umysłu, wszak cujka i wódka leją się tu strumieniami), ale nawet w nich nie potrafi oddać się spełnieniu. Trywializuje również rzadkie momenty bliskości, jakby bał się uczuć, np.:

img_20180827_113555

Często z intymnych sytuacji „ja” liryczne tworzy wulgarne scenki, podkreślając jedynie seksualne aspekty nagości czy różnego rodzaju zbliżeń dwojga ludzi. Może wynika to z zawodu miłosnego, wszak poeta poświęca cykl sonetów zakończonemu związkowi. Podmiot wspomina wspólne chwile (głównie akty erotyczne), mówi o cierpieniu, jakie zadawała mu Maria (nogi sobie moczyłem / w gorącej wodzie (…) / woda parzyła / jak to co mówiłaś).

To odsunięcie od siebie emocji wyrażone jest również m.in. poprzez nadawanie dużego znaczenia przedmiotom zwyczajnym. U Crudu to właśnie rzeczy codziennego użytku odgrywają dużą rolę. Są tu inwokacje do np. gotowanego ozora, ubrania zyskują status narratorów pewnych opowieści, obserwowanie przypadkowych starych gratów uruchamia wspomnienia, którym podmiot oddaje się dużo chętniej niż komentowaniu teraźniejszości itp.

Wiele miejsca podmiot poświęca refleksjom o bliskich zmarłych (cześć wierszy to opowieści o czuwaniu, o osobistym doświadczeniu uczestniczenia w odchodzeniu drugiego człowieka) oraz śmierci w ogóle. Ale i tu cechą dominującą jest dystans podmiotu, śladów uczuć trzeba szukać z wielką wnikliwością.

Kinga Młynarska

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Odpowiedz