Coolmenacja – Dorota Płoszczyńska

0

48282201710KS„Coolmenacja” zaskakuje przede wszystkim formą. Prawie osiemdziesiąt liryków, a każdy z nich oparty na innym pomyśle. Najczęściej Dorota Płoszczyńska eksperymentuje w warstwie graficznej. Poetka pokazuje, że poezja nie musi być nudna, że to nie tylko gra metafor, niedomówień, romans z wyobraźnią i flirt z językiem. W tej książce tekst łączy się z obrazem, umyka porządkowi formalnemu. Oczywiście wszelkie rozbicia graficzne mają uatrakcyjnić lekturę, ale też pokazują intensywność emocji podmiotu i ekspresję wyrazu.

28168461_10215716726381432_7439134259271777843_n

Swoją książkę Płoszczyńska zadedykowała Arkowi, do niego też zwraca się kobiecy podmiot wierszy. Już pierwsze liryki uświadamiają czytelnikowi, że będzie obserwatorem interesującej relacji pełnej silnych uczuć. Wyznania „ja” lirycznego niepozbawione są także erotycznego napięcia, wyrażanego zawsze w subtelny, zmysłowy sposób. Tam, gdzie słowa nie zdołałyby wyrazić pewnych kwestii, skojarzeń dostarczają ilustracje.

Podmiot „Coolmenacji” to kobieta doświadczona, która ma jasno określone potrzeby, wie, do czego dąży. Nie jest jednak osobnikiem dominującym, nie interesuje jej żadna władza, sława ani dobra materialne. Te wszystkie przyziemne kwestie w ogóle jej nie dotyczą. Ona jest jakby ponad tym światem – ciekawi ją tylko sfera duchowa, konkretne relacje, otaczająca ją przestrzeń i rzeczy, do których czuje sentyment, a także własne emocje oraz możliwość wyartykułowania swoich pragnień, tęsknot czy pretensji.

Dość specyficzna jest przestrzeń tych wierszy – pełno tu koronek, muślinów i perfum, co symbolizuje wyraźnie kobiecą sferę. Ale nie oznacza to, że mamy do czynienia z osobą próżną, zajmującą się wyłącznie fatałaszkami czy usychaniem z tęsknoty do lubego. Podmiot to poszukiwaczka, nieustannie zadaje pytania, wnika w świat metafizyczny i to tam szuka odpowiedzi. Snuje refleksje o uniwersalnym wymiarze (np. o upływie czasu, pamięci, śmierci). Zdradza także artystyczne ambicje – np. pojawiają się blejtramy, zresztą i w warstwie językowej można zauważyć tendencję do uplastyczniania wypowiedzi i korzystania z zasobu pola wyrazowego malarstwa.

28277084_10215716726061424_7270032216183602821_n

Jest też w „Coolmenacji” próba swoistego dialogu z Bogiem. Podmiot zwraca się do Niego wprost, czasem tylko komentuje Jego ingerencję (lub brak) w życie śmiertelników, niekiedy zaś prowokuje pytaniami rzucanymi w przestrzeń, czuje się ważnym trybikiem w dziele Boskiego stworzenia. Jednak nie znajdziemy tu buńczucznej postawy, hardości na miarę Konrada z „Dziadów” cz. III, raczej pokorną postawę, choć z dużymi aspiracjami poznawczymi – Ty który zasiadasz na Syjonie / I ja mała mrówka.

Płoszczyńska buduje swoje wiersze przede wszystkim z wieloznacznych haseł, wyrazistych fraz, często o aforystycznym charakterze. Poetka ma zdolność do formułowania sentencji, które nawet wyrwane z kontekstu posiadają swój własny (osobny) sens. Tworzy wielopoziomowe metafory w obrębie zaledwie kilkuwersowego utworu.

„Coolmenacja” to właściwie jeden niekończący się poemat na osiemdziesięciu stronach. To liryczny dziennik duszy artystki, która z taką samą intensywnością oddaje się procesom twórczym, refleksjom w tematach ponadczasowych, co fizycznej namiętności. Podmiot nie zadowala się żadnymi półśrodkami – zawsze angażuje się w pełni, oddając samą siebie.

„Akt twórczy”

 

wszystko co powkładane w pokoje

łóżka szafy krzesła

jest wielką grą zmysłów

obecność zaciera granice

przechodząc w stan ducha

bez żadnych schematów

ogromnieje sztuka

i szuka sobie miejsca

(jako że jest wiecznym tułaczem)

a umysł staje w wzwodzie

prawie nagi publicznie

Kinga Młynarska

 

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Odpowiedz