33 – Maria Goniewicz

Szanowni Państwo,

W związku z ponawiającymi się, bezpodstawnymi atakami na naszą Recenzentkę- Kingę Młynarską, redakcja Szuflady jednomyślnie podjęła decyzję o chwilowym usunięciu ze strony recenzji tomiku „33” .

Nie chcemy też dawać satysfakcji żądnym sensacji komentatorom, którzy nie potrafią odróżnić literatury od rzeczywistości oraz pracy recenzenta od czynów autora recenzowanej pozycji.

Równocześnie serdecznie zapraszamy do czytania innych tekstów na Szufladzie oraz ich komentowania adekwatnie do tematu. 

Z wyrazami szacunku,

Magdalena Pioruńska

Redaktor Naczelna portalu Szuflada.net

About the author
Kinga Młynarska
Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

65 komentarzy

  1. Dzień dobry,
    czy podtrzymuje Pani swoją opinię o „poetce” po tym,co się wydarzyło? Czy to,co Pani napisała o Zuzannie to prawda obiektywna czy pisała Pani „pod publiczkę”, żeby się wylansować?

    1. Pani Ewo Przytulanko,
      a czy Pani chciała się tym komentarzem wylansować? Bo ja nie rozumiem Pani pytania. Co wspólnego ma moja opinia o tomiku wierszy a czynami jego autorki? Czy ostatnie wydarzenia zmieniły tę poezję? Nie, więc czemu mam zmieniać swoją opinię? Ja nie pisałam nigdzie o poetce, tylko o jej poezji, a to różnica, prawda? I proszę mi wskazać choć jeden tekst opublikowany na Szufladzie „pod publiczkę”, bo również nie rozumiem…

      1. pani agato, niezaleznie od tego, czy oceniala pani „poetke”, czy tez jej tworczosc, zwykla ludzka przyzwoitosc powinna zasugerowac usuniecie pani recenzji, zeby nie sciagac na strone chorych umyslow, ktore beda szukac krwawej inspiracji. tak na marginesie dodam, ze pani zachwyt mnie zdumial, bo przeciez tak naprawde niczego odkrywczego w „33” nie bylo. pkusze sie nawet o stwierdzenie, ze cokolwiek pania ponioslo. zobaczyla pani wiecej talentu, niz w rzeczywistosci go bylo. ten okropny mord przyniosl pani -moze niechciana- ale popularnosc. chociazby z tego powodu nalezalo z niej zrezygnowac.

  2. Pani Młynarska czy Pani „błyskotliwa” recenzja poezji morderczyni jest nadal aktualna? Czy Wojciech to Pani ojciec? Jeżeli tak to on na pewno by nie podpisał się pod Pani tekstem.

  3. Szanowni Państwo,
    to jest recenzja tomiku opublikowana w maju. Do tej pory nikt nie miał zastrzeżeń do poziomu mojego tekstu, więc nie rozumiem, dlaczego teraz tak się dzieje.
    Podkreślę to raz jeszcze – to recenzja tomiku, Szuflada to magazyn kulturalno-literacki, zajmuje się sztuką, a nie czynami prywatnymi autorów, o których piszemy…
    I bardzo proszę nie wzbudzać niezdrowej sensacji, bo tragedia, do której doszło to nie tylko sprawa winnych, ale również ich bliskich. Szuflada.net nie zajmuje się plotkami, kroniką policyjną, prywatnymi czynami ani nawet opiniami czy wystąpieniami autorów, którzy w jakiś sposób się na naszej stronie pojawili.
    Zapraszam do rozmów o poezji, a nie o Zuzannie M. Jeśli pół roku temu nikt z Państwa nie miał niczego do powiedzenia na temat tej twórczości, nie wiem, dlaczego teraz nagle stal się ekspertem…
    Proszę się najpierw zastanowić, czy kogoś nie skrzywdzicie swoim komentarzem czy insynuacjami i czy zadajecie pytania stosowne do sytuacji.

    1. Witam,
      Pani Kingo, wg mojej opinii bardzo dobra i trafna recenzja poezji tej młodej osoby. Wiersze czyta się dobrze i zostają w pamięci. Nie jestem ekspertem w temacie, choć dużo w życiu przeczytałem i ciągle czytam. Po ostatnich tragicznych wydarzeniach „zaglądnąłem w internet”, także w tomik „33”, bo chciałem zrozumieć co mogło pchnąć tak młodą osobę „do piekła”. Nic jednak nie zrozumiałem, gdyż nie do zrozumienia jest , co działo się w głowie, pewnie jeszcze dziecka, pełnego „hormonów”, nieszczęsliwych emocji i młodzieńczych konfliktów. Tak jak Pani zauważyła utalentowanego, bardzo wrażliwego, w pewnym aspekcie – wg mnie – chyba przedwcześnie „dojrzałego”. Ogromna tragedia także dla tych dwojga, choć to jeszcze do nich nie dotarło, zapewne także, jakaś potencjalna, strata dla poezji. Tym co każdy rozsądny człowiek powinien zrobić w obliczu tragedii to chwila zadumy nad ludzkim losem.
      Proszę się nie przejmować złośliwymi komentarzami, bo ich autorzy nie dorośli jeszcze do polemiki z Panią. Serdecznie Pozdrawiam

      1. Brawo.To samo chcialem napisac .Nie mieszkam w Polsce od dawna i ciagle sie ciesze ze opuscilem te poklady nienawisci .

      2. Proszę sobie nie żartować. Wiele osób, w tym ja sam, lepszą poezję (i to rymem, co jeśli nie chce się popaść w śmieszność, jest znacznie trudniejsze) pisało w podstawówce. Przedwcześnie dojrzała? Kobiety ogólnie dojrzewają emocjonalnie znacznie wcześniej, a jej poezja właściwie wyłącznie na emocjach się skupia. Nie wiem jak można czytać jej twórczość, czy np. wpisy w internecie i nie widzieć natychmiast poważnego problemu. Dziewczyna była w sposób bijący po oczach osobowością narcystyczną, mającą wydumane mniemanie o sobie, własnym talencie i inteligencji, wywyższającą się nad innych i lubującą się w mrocznej estetyce. Gotowy produkt na socjopatkę.

    2. Skoro recenzja została opublikowana w maju, to nie wiem, jak ludzie mogą mieć do pani pretensje… Osobiście nie jestem zwolenniczką zarówno życia jak i twórczości „Goniewicz”, ale ludzie, przystopujcie trochę z tą nienawiścią do wszystkich ludzi, którzy mieli nieszczęście mieć jakikolwiek kontakt z tą zbrodniarką i jej „twórczością”! Skąd recenzentka mogła wiedzieć, że akurat autorka omawianego przez nią tomiku zostanie morderczynią?! Dobrze się czujecie? Nie macie już w którą stronę zwrócić swojego hejtu?!

      Rozumiem krytykę poczynań „Goniewicz” jak również wszelkich prób lansu na recenzowaniu jej twórczości już PO FAKCIE, po morderstwie- ale to jest zupełnie co innego, pani Kinga pisała swoją recenzję na długo przed tym wydarzeniem! Więc tutaj nie ma mowy o jakichś próbach „zaistnienia” dzięki recenzjom kontrowersyjnej morderczyni… Skoro już musicie, to skierujcie swój jad raczej na tych, którzy rzeczywiście wykorzystują tę tragedię do pisania swoich „kontrowersyjnych” peanów na jej cześć dopiero teraz, gdy stało się głośno o morderczyni przez to, co zrobiła, bo usiłują w ten kontrowersyjny sposób choć trochę zaistnieć…

    3. Proszę się nie przejmować. 90% osób powinno mieć zakaz wypowiadania się w Internecie na podstawie jakiejś weryfikacji IQ i psychiki – równie dobrze tak schematyczne wypowiedzi można by umieszczać z automatu jako zachętę do rozmów, tylko że byłoby to masochistyczne.

  4. Poraża mnie ignorancja ludzka. Jak można łączyć dzieło z czynami jego twórcy. Teraz wyleje się morze współczesnych Mamoni, którzy będą ziać ogniem piekielnym na wszystkie strony.
    Pani Kingo, mówiąc językiem „literackim” będzie miałam Pani „przegwizdane”.

  5. Nie interesuje sie poezja.Pojawiłem sie tutaj bo chciałem zobaczyc twarz morderczyni i o dziwo przeczytałem powyzsza recenzje.Naprawde nie moge zrozumiec ataku na pania Kinge.Co wy ludzie zwariowaliscie?

  6. Pseudo poetka powinna wpaść w otchłań zapomnienia.
    Promowanie takiego indywiduum jest nieporozumieniem.
    Zaproście ją jeszcze do Tańca z gwiazdami lum mam talent bo talent ma ?
    Zwłaszcza w posługiwaniem się nożem.
    To przechodzi moje ludzkie wyobrażenie jak można po zrobieniu czegoś takiego na drugi dzień pisać na FB zaproszenie na spotkanie .
    Pani matko dwójki dzieci, proszę lepiej zająć się wychowywanie swoich dzieci żeby nie spotkało Pani to samo.

    1. Panie Ryszardzie,
      zamiast wkraczać w moje prywatne życie (i posiłkować się w tym moimi dziećmi), proszę o kontrecenzję. Proszę napisać tekst krytyczny, w którym napisze Pan, dlaczego ta poezja jest według Pana kiepska. I jakie zarzuty ma Pan do mojego stylu pisania.
      Przypominam jeszcze niezorientowanym (goniącym za sensacją, która przesłania im widzenie), że recenzja opublikowana została 21 maja.

      1. Najprościej by było to Pani pokazać. Gdyby nadal był w podstawówce i parał się z nudów pisywaniem wierszy (które sam z siebie zacząłem pisywać w 4 klasie), albo zachował choćby w pamięci jakiś z tamtych czasów, to poznałaby Pani odpowiedź: ponieważ każdy kto się trochę tym pobawi jest w stanie pisać na znacznie wyższym poziomie, niż sprawczyni tego mordu i to w młodszym wieku. Formalnie wyrobiłem się na tyle, że mogłem rozmawiać z ludźmi wierszem i bez problemu pisałem dowolną liczbą zgłosek. Jak się posiada dobre opanowanie formy, to wystarczy przeciętna inteligencja i trochę emocji, żeby wiersze na tym poziomie stukać przemysłowo. Tutaj w dodatku mamy do czynienia z poezją białą, znacznie, znacznie łatwiejszą (niech Pani spróbuje napisać coś wierszem, żeby nie brzmiało śmiesznie lub pokracznie). Mam wrażenie, że współcześnie w sztuce wymagania obniżyły się do tego poziomu, że coś, co kiedyś uchodziłoby za młodociane próby literackie, jakie miewa (miewała?) całkiem spora część nastolatków, obecnie jest uznawane za objaw wybitnego talentu. Najwidoczniej jest prawda w przysłowiu – na bezrybiu i rak ryba. Albo, jak to mawiał Witold Gombrowicz – najwybitniejszy polski poeta, ale czy wybitny?

        1. Panie GREEN! Jest Pan dla mnie osobowością równie ciekawą, jak Zuzanna M. Proszę o próbkę Pańskiego rymopisarskiego talentu. Z góry dziękuję za ten akt odwagi! Czy nie zechciałby Pan zadedykować go Ani-psychiatrze (tej polemizującej z ECH)?

    2. Słowa też mogą mocno ranić! Jak można mieć pretensję do recenzentki, zresztą znakomitej, o to co ulęgło się w głowie autorki wierszy. Pani Kinga recenzowała tomik wierszy pół roku temu! W żadnym słowie nie popiera przemocy ani żadnej innej zbrodni!!! W głowie mi się nie mieści że tak trudno to odróżnić a jeszcze używać do szkalowania i zastraszania dzieci to już przechodzi ludzkie pojęcie. Radziłabym uważać na słowa. Zwłaszcza że nie wiemy jak wrażliwym człowiekiem może być pani Kinga.

  7. Cóż, to smutne ale niestety trafiłem tu w związku z tragedią. Znalazłem świetną recenzję na poziomie z którym dawno się nie spotkałem /człowiek jednak zbyt mało w codziennym pędzie czyta wartościowych tekstów/. Wcześniej przeczytałem kilka wierszy z tomiku „33” i jak najbardziej recenzja bardzo trafna. Boję się jednak, że jak to z młodymi ludźmi bywa wyciągną z całej tej sytuacji zupełnie błędne wnioski i niestety będzie masa naśladowców, którzy niekoniecznie dorównają w poziomie poezji /czy w ogóle po nią sięgną/ natomiast sięgną po inne, negatywne wzorce (co oczywiście nie jest tematem do rozważań na tej stronie). Z pewnością będę tu częstszym gościem. Pozdrowienia i wyrazy uznania dla autorki recenzji i autorów strony.

    1. Serdecznie dziękujemy i jeszcze raz przypominamy, że Szuflada promuje literaturę i kulturę w tym min. poezję. Nie interesujemy się sprawami prywatnymi naszych autorów. Tym zajmują się inne strony, poświęcone tej tematyce, dlatego jeszcze raz zwracamy się do Państwa o rozsądne podejście do tematu. Z pozdrowieniami, redaktor naczelna.

  8. Zgadzam się z Recenzentką. Ta poezja miała w sobie coś, dobre wyczucie slowa. Moja ocena twórczości nie przekłada się natomiast na ocenę odrażającej i psychopatycznej zbrodni, jakiej prawdopodobnie dopuściła się jej autorka (celowo z małej litery). To nie pani Kinga chciała się „wylansować”, tylko niejaka Zuzanna chciała wylansować siebie. Pomyślmy przez chwilę, zanim coś napiszemy. Nie chodzi przecież o to, by wylewać wiadro pomyj na Bogu ducha winną Recenzentkę, której jedyną „winą” jest to, że czyta w wolnych chwilach niszową poezję. I żeby nie było wątpliwości: (tak samo jak przy Amoku) uważam, że autorkę należy jak najszybciej skazać na zapomnienie. Lubi Witkacego? Super-do końca życia będzie miała doświadczać tego, co sam opisał w Szewcach: że w więzieniu można sfiksować z nudów. I że nie ma Facebooka. Cześć pamięci ofiar mordu.

    1. Paradoksalne jest to że przed dokonaniem morderstwa, Zuzanna była tylko początkującą poetką, rokującą duże nadzieje. Teraz jest bohaterem dnia / negatywnym oczywiście/ i bardzo wiele osób przeczyta jej poezję. Dla niektórych stanie się ona wyrazem ich buntu, zarówno przez treść jak też i czyny tej dziewczyny. To bardzo niemiły paradoks, ale niestety prawdziwy.

    1. Nie >owyów< tomik. Taka mała dygresja pod kątem apoetyckich moralizujących sępów, których zwiódł tutaj zapach krwi i nic więcej.

  9. Z całym szacunkiem, ale Pani recenzja to jedna wielka ” pieśń pochwalna” na temat autora. Czym są te słowa jak nie oceną autorki ? cyt ” Poetka w pełni korzysta z zasobów języka, a nawet wzbogaca leksykę, wykazuje się inteligencją, kreatywnością, dobrą obserwacją i empatią, jej największym atutem jest dar oddawania emocji „tylko” słowami.” Kilkanaście takich ocen jak Pani i ego młodego niedojrzałego człowieka osiąga wielkość kuli ziemskiej, a jakakolwiek krytyka jest odbierana jako atak. To rozbuchane, urażone ego daje o sobie znać….i mamy to co mamy.Czy naprawdę nikt z Państwa nie ma tej świadomości? Czy nikt w tych wierszach nie dopatrzył się widocznych gołym okiem poważnych problemów natury emocjonalnej? Zbyt poważnych jak na tak młodą osobę? Jeśli nie to proszę zatrudnić psychologa, ostatecznie pracujecie Państwo z młodzieżą. Z poważaniem Aleksandra Ossowska

    1. „Czy nikt w tych wierszach nie dopatrzył się widocznych gołym okiem poważnych problemów natury emocjonalnej?” – Konia z rzedem oddam Pani, jesli rzeczywiscie dopatrzyla sie Pani tych problemow a nie doszukala sie ich na sile. Tak jak odrazajaca jest dla mnie postac Zuzanny M., tak niespodziewanie dobre wydaly mi sie jej wiersze. Dobra leksyka, lekka gra slow, duza sila. Nie jest to poezja wielka, ale rokujaca na przyszlosc. No coz, ta przyszlosc sie juz nie zdarzy, albo zdarzy sie inaczej.
      Co mi sie zdecydowanie nie podoba na tym forum, to wyjatkowe zacietrzezwienie i bezzasadne ataki na recenzentke. Troche opanowania!

  10. Szanowni Państwo,
    nie jestem w stanie zrozumieć ataków na Panią Kingę Młynarską. Jeżeli ktoś z Państwa uważa, że w tekstach Pani Mari Goniewicz , Kinga Młynarska była w stanie odkryć skłonności zabójcze Autorki, mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie ! Ponadto Pani Młynarska nie jest lekarzem psychiatrą, aby z recenzowanego tomiku poezji wyłuskiwać tendencje sadystyczne autora. Chory człowiek – bo uważam , że nikt przy zdrowych zmysłach nie zrobiłby czegoś tak makabrycznego – umie się maskować i nawet we własnej twórczości nie pokaże siebie całego. Takie niuanse jak spojrzenie, głos, rozmowa… mogą rozświetlać ogląd osoby, z którą mamy przyjemność ( lub nie) przebywać. Zapisane kartki papieru połączone okładką stanowiące tomik nie mogą nikomu z Państwa przybliżyć psychiki autora. Nikt nie był w stanie przewidzieć tragedii !!! Ale zarzuty wobec Pani Kingi, włączenie w ten dyskurs Jej dzieci, Jej ojca uważam, że jest niedopuszczalne. Jest to brak nie tyle taktu, co wręcz rozumu ! Ta Pani dostała do zrecenzowania tomik poezji, a nikt nie prosił Jej o stworzenie profilu psychologicznego, którego -jak sądzę- nigdy by się nie podjęła, bo z tego co wiem jest polonistką, a nie psychologiem !!!
    Może warto zastanowić się dlaczego tak się stało, dlaczego nikt z rodziny Pani Goniewicz nie zauważył niepokojących symptomów choroby. Dlaczego nikt Jej nie pomógł ? Rodzina – wydawać się może- musiała, a raczej powinna coś zauważyć. A skoro tak się nie stało, to my nie mamy prawa obwiniać innych za tę tragedię !
    Tomik poezji nie jest pamiętnikiem !!! Ten tomik to 33 wiersze, które Pani Młynarska zrecenzowała, nawiasem mówiąc w sposób -jak zwykle- mistrzowski !!!
    Dziwi mnie również fakt, że nikt z Państwa nie miał śmiałości podpisać się imieniem i nazwiskiem.

  11. Ale powiem Wam moi drodzy, absolwentka asp, że Hitler miał talent i nieźle rysował. No ale przecież twórczość a twórca to są rzeczy zupełnie od siebie dalekie. A nawet obce sobie i niezależne od siebie.

  12. Pani ,która pisała komentarz nie jest winna,że nie zapaliła jej się czerwona lampka po przeczytaniu tych pseudo wierszy. Z ich treści wyłania się ponury obraz seryjnej morderczyni i psychopatki. Ale pani pisząca recenzję nie ma wiedzy psychologicznej i nie musi mieć.Nie zajmuje się tym zawodowo! Większość seryjnych morderców i psychopatów ujawnia swe chore instynkty właśnie w pseudo sztuce.Wiersze te tchną demonizmem i nienawiścią do drugiego człowieka. dina

  13. Kochani, czy wy nie wiecie, co to jest podmiot liryczny? Rozumiem, że po przeczytaniu wierszy nastoletniej autorki o miłości, niespełnieniu i poczuciu wyobcowania (bo to przecież takie rzadkie tematy są), pani Kinga powinna bić na alarm, wzywać na dywanik rodzinę autorki i zgłosić sprawę na policję, bo „trzeba było” prognozować, że dziewczyna okaże się zimnokrwistą morderczynią. Naprawdę trudno polemizować z absurdami. Może Hitler dobrze malował, może mógł być daVincim i vanGoghiem w jednej osobie, ale wybrał bycie ludobójcą. Może Maria Goniewicz mogłaby być Mickiewiczem w spódnicy, ale wybrała sadyzm i zbrodnię. I przyjdzie jej za to zapłacić.

  14. Do wszystkich osób, które bawią się w domorosłą psychologię i po lekturze poezji chciałyby zastosować prewencyjne środki względem ich autorów dedykuję klasykę z pytaniem, jak Państwo myślicie: ile osób zamordował autor poniższego wiersza w ciągu swojego życia?
    Przypomnij sobie, cośmy widzieli, jedyna,
    W ten letni tak piękny poranek:
    U zakrętu leżała plugawa padlina
    Na scieżce żwirem zasianej.
    Z nogami zadartymi lubieżnej kobiety,
    Parując i siejąc trucizny,
    Niedbała i cyniczna otwarła sekrety
    Brzucha pełnego zgnilizny.
    Słońce prażąc to ścierwo jarzyło się w górze,
    Jakby rozłożyć pragnęło
    I oddać wielokrotnie potężnej Naturze
    Złączone z nią niegdyś dzieło.
    Błękit oglądał szkielet przepysznej budowy,
    Co w kwiat rozkwitał jaskrawy,
    Smród zgnilizny tak mocno uderzał do głowy,
    Żeś omal nie padła na trawy.
    Brzęczała na tym zgniłym brzuchu much orkiestra
    I z wnętrza larw czarne zastępy
    Wypełzały ściekając z wolna jak ciecz gęsta
    Na te rojące się strzępy.
    Wszystko się zapadało, jarzyło, wzbijało,
    Jak fala się wznosiło,
    Rzekłbyś, wzdęte niepewnym odetchnieniem ciało
    Samo się w sobie mnożylo.
    Czerwie biegły za obcym im brzmieniem muzycznym
    Jak wiatr i woda bierząca
    Lub ziarno, które wiejacz swym ruchem rytmicznym
    W opałce obraca i wstrząsa.
    Forma świata stawała się nierzeczywista
    Jak szkic, co przestał nęcić
    Na płótnie zapomnianym i który artysta
    Kończy już tylko z pamięci.
    A za skałami niespokojnie i z ostrożna
    Pies śledził nas z błyskiem w oku
    Czatując na tę chwilę, kiedy będzie można
    Wyszarpać ochłap z zewłoku.
    A jednak upodobnisz się do tego błota,
    Co tchem zaraźliwym zieje,
    Gwiazdo mych oczu, słońce mojego żywota,
    Pasjo moja i mój aniele!
    Tak! Taka będziesz kiedyś, o wdzięków królowo,
    Po sakramentch ostatnich,
    Gdy zejdziesz pod ziół żyznych urodę kwietniowa,
    By gnić wśród kości bratnich.
    Wtedy czerwiowi, który cię będzie beztrosko
    Toczył w mogilnej ciemności,
    Powiedz, żem ja zachował formę i treść boską
    Mojej zetlałej miłości.

  15. Umiem zrozumieć że umiejętność przeżywania wewnętrznego świata i oddanie go w słowach, nie oznacza że ten ktoś jest osobą która posiada zasady moralne, choćby podstawowe. Najbardziej jednak boli kiedy ktoś utalentowany, okazuje się socjopatą. Bo zgadzam się z treścią recenzji. Nie umiem zrozumieć, jak ktoś wrażliwy, a więc umiejący się wczuć w psychikę innych ludzi, może mordować.

  16. Rozumiem autorkę recenzji, że „broni swego”. Ale równocześnie bardzo pochwalam usunięcie tej recenzji. To było najlepsze co można w tej sytuacji zrobić. Autorka recenzji nie jest psychiatrą ani psychologiem, ale czasem należy wyjść poza swą profesję i spojrzeć na sprawę szerzej. Jako społeczeństwo musimy zrozumieć, że istnieje rodzaj człowieka zwanego socjopatą, który manipuluje ludźmi do perfekcji. Socjopatką była/jest Katarzyna W. gdzie na całą Polskę płakała „oddajcie mi moje dziecko” (ile osób jej żałowało!!!), socjopatami są przywódcy sekt religijnych, był nim Hitler i jest nią „poetka” Goniewicz. Proszę zauważyć jak wiele w jej wierszach jest pychy, sformułowań, które odwartościowują innych, ONA jest wielka bo CZUJE a inni to plebs….W tej pseudo poetce jest za dużo postawy górowania nad innymi i chęci manipulacji. I teraz MERITUM: gdyby to napisał ktoś o prawdziwej a nie pseudo-wrażliwości, nie byłaby to jeszcze poezja wybitna, ale może z tej dziewczyny byliby jeszcze ludzie (nie oszukujmy się, tysiące nastolatek pisze wiersze, ale nie są tak „bezczelnie zdolne”, aby się z tym obnosić i czekają na swój czas). KTOŚ KTO ZAPLANOWAŁ I DOKONAŁ TAKIEJ ZBRODNI NIE JEST WRAŻLIWY – niech to w końcu do was dotrze!!! To człowiek, który poprzez swą inteligencję WYUCZYŁ się wrażliwości, aby manipulować innymi i realizować swe cele! A Hitler również był inteligentny i nawet kiedyś zajmował się sztuką. Tylko on musiał wymordować miliony, aby nikt się jego sztuką nie interesował. Pseudo poetka zabiła „tylko” dwoje. Czy to za mało, aby zrozumieć, że sztuka nie jest nic warta jeśli była niesiona przez mordercę?

    1. Ale wiesz, że twój wywód to jakiś bełkot? Są znani artyści, którzy zamordowali ludzi i to nie umniejsza ich twórczości np. Genet, a z polskich Nasierowskiego. Walenie tu Hitlerem to jakieś nieporozumienie, nie ta skala, do tego większość ludzi żałuje, że nie udało mu się w malarstwie (winił o to Żydów), bo byłby zajęty pędzlem a nie planowaniem podboju świata i likwidacji milionów.

      Szkoda, że autorka dokonała autocenzury, bo to był jedyny tekst oderwany całkowicie od zbrodni poetki, był całkowicie obojętny i obiektywny.

      1. Również uważam decyzję usunięcia recenzji za kontrowersyjną. Trzeba ją uszanować, ale celowość posunięcia redakcji jest wątpliwa. Teraz dopiero ze strony osób, które nie zdążyły się z nią zapoznać, zaczną się dywagacje, jakie to peany pochwalne na cześć Zuzanny w niej nie były. Dla tych osób, trzeba wyjaśnić, w recenzji nie było NIC. Nic co odnosiło się do osoby zabójczyni, a tym bardziej jej czynów i zachowania. Była rzeczowa i trafna analiza jej poezji. Może być tak, że media tabloidowe będą chciały zrobić z tragedii spektakl na miarę polskiego Charlesa Mansona, albo Mamy-Madzi-bis, ale w żadnej mierze nie jest to spowodowane usuniętym tu tekstem. A ponieważ to jest chore, to apel do zdrowomyślących: Nie musicie w tym uczestniczyć.

      2. „Twój wywód to jakiś bełkot”, „walenie tu Hitlerem”. Dziękuję za iście „poetyckie” i „merytoryczne” sformułowania rodem spod budki z piwem. Podtrzymuję moje zdanie, że poezja człowieka chorego psychicznie – psychopaty, powinna być brana pod uwagę tylko przez specjalistów psychiatrii jako analizę jego osobowości. Zajmuję się pacjentami od prawie 20 lat i gwarantuję, że twórczość bardzo wielu jest o niebo lepsza od poezji tej „bezczelnie zdolnej” panienki. Do tego mała dygresja: „nie ta skala” a propos Hitlera? A może jednak? Czy wiesz, że Hitler tak naprawdę nigdy nikogo osobiście nie zabił? W psychiatrii nie rozpatruje się pojęcia wrażliwości, gdy pacjent z premedytacją tnie ofiarę nożem. Po raz kolejny powtarzam – poezja tej panienki służyła do manipulacji i nie miała nic wspólnego z wrażliwością. Nie wszystko złoto co się świeci, tak samo wygląda złota sztabka i sztabka plastikowa pomalowana złotą farbą z Castoramy. Poezja tej panienki to niestety taki plastik, ale nikt nikomu nie zabrania go podziwiać, czy wydawać recenzji!!! Pytanie tylko: PO CO? Pozdrawiam!

        1. Po pierwsze pisze prozą. Po drugie, jeśli jesteś naprawdę osobą leczącą osoby chore, to trochę przerażające, bo twój wywód pachnie ignorancją i to sporego sportu, bo wyciągasz opinie np. na mój temat z kilku pojedynczych słów. Mam nadziej, że nie traktujesz tak pacjentów.

          Dziewczyna napisała to ileś czasu temu, i ty myślisz, że była tak przebiegła, że zaplanowała to tak, aby użyć poezji do poprawienia swojego wizerunku. Jeśli tak myślisz, to masz wyobraźnie iście paranoiczną. Przejrzałem to co pisała, trzymało poziom, nic wielkiego, mocno abstrakcyjne, ale jeśli znasz lepszych niepublikujących autorów to pomóż im zaistnieć, cała polska literatura skorzysta, ale podejrzewam, że to takie gadanie.

          A porównanie kogokolwiek do Hitlera jest niestosowne.

          1. Proszę o wybaczenie, ale nie jestem tak „bezczelnie zdolna” aby afiszować się moimi tytułami lub publikacjami naukowymi z dziedziny psychologii i psychiatrii 🙂
            Jedyne co mogłabym jeszcze skromnie dodać to to, że rozumiem, że ciężko pogodzić się z tym, że ktoś kogoś oszukał, tak jak pseudo-poetka, która oszukała swą poezją analogicznie jak Katarzyna W. („ukradziono mi dziecko”.) To nie pierwszy raz, gdzie zszokowani ludzie przyjmują taką postawę, że zamiast atakować oszustów, najpierw atakują osoby, które im – czyli tym oszukanym „otwierają oczy”. To też normalne i w moim zawodzie nie dziwi. Podkreślam z całą stanowczością: psychopata planuje wszystko co do sekundy, wydaje się „spontaniczny”, a otoczenie nawet nie ma o tym pojęcia. Mówiąc językiem pana „ech” : psychopata robi wszystkich w konia, a inni mu jeszcze klaszczą. Pseudo poetka – to nie jest odosobniony przypadek. Dlatego nie będę się wdawała w polemikę z panem „ech”, czyli z osobą niewykształconą w problemie, a jedynie wyrażającą swe swobodne myśli – bo muszę uszanować każdego. Nie każdy ma odpowiednią wiedzę, aby się merytorycznie wypowiadać, natomiast każdy ma prawo się wypowiadać 🙂 Dodam tylko po raz kolejny: recenzentka tej pseudo – poezji zrobiła najlepszą rzecz na świecie usuwając swą recenzję. Dlaczego? Ponieważ pseudo – poetka również JĄ oszukała. Podała jej na tacy plastik pomalowany farbą i „bezczelnie” powiedziała, że to złoto. Pani recenzentka zaufała, bo jest dobrym człowiekiem: „no tak, błyszczy się, ma głębię koloru, odcień, refleks….”. Oceniła, bo zaufała, że ktoś być może nie jest aż tak „bezczelny” aby podać jej „falsyfikat, podróbę” do oceny. Tutaj nie ma się nad czym rozwodzić. Wrażliwy człowiek zapłacze, gdy niechcący zgniecie chomika. Ktoś kto z premedytacją ćwiartuje ludzi trzema nożami NIE MA w sobie ani jednej kropli wrażliwości. Wiersze tego dziewczęcia służyły tylko zwróceniu na siebie uwagi, oraz odwróceniu uwagi od meritum, czyli wielkiej megalomanii. A pisanie prozą (w dodatku bez znaków interpunkcyjnych) jest najszybszą formą na wylewanie egzaltacji, wbrew pozorom rzecz do wyuczenia w 2 dni dla przeciętnego człowieka. Aby się już nie rozwodzić: taka poezja to jedynie podstawówkowy trening. Do mistrzostw świata tej pannie bardzo daleko. A teraz, po tym co zrobiła – lata świetlne.

          2. Pani Aniu, pani psycholog, kolejny raz mnie pani obraża. Może się nie znam na psychologi (choć mam po pani wywodach coraz mniej co do tego pewności, zwłaszcza poniższym), ale ma pewność, że pani nie zna się na poezji. Nie ma czegoś takiego jak obracane przez panią określnikiem pseudo. Poezja jest jeśli powstaje, pytaniem jest tylko o jej jakość. Jest dobra i zła. Tej dziewczyny pisząc trzymała poziom, choć pisała wciąż ten sam jeden wiersz.

          3. Panie „Ech”. Czy czytanie ze zrozumieniem uważa pan za łatwe, czy trudne? 🙂 Z wyrazami szacunku. Ania

          4. P.S .Podesłał mi pan link wywodu pewnego człowieka, którego uważa pan za autorytet. Takich ludzi jak pan Krzysztofiak oraz ich absolutno-autorytatywne recenzje będzie o wiele więcej i wcale mnie to nie dziwi. Cytaty (np.Platona) wyrwane z kontekstu i oderwane od rzeczywistości obnażające umysł autora tekstu podatny na lans na fali przeciwstawnej – „cała sala krzyczy „zabij” – znajdę alternatywę (niszę w poglądach) i będę wrzeszczał „nie”!”. Pan Krzysztofiak niestety tutaj nie popisał się. Nie poznał zasad projekcji mózgu psychopaty i jak widać nie interesuje go to. Ujmując rzecz obrazowo, gdyby poetka, którą tak wychwala zabiłaby jego matkę, żonę, lub dzieci dźgając ich nożem – obawiam się, że również i i jego umysł w końcu przestałby ogarniać „diabelski talent” morderczyni, a sam autor wylądowałby w najlepszym przypadku na kozetce u psychiatry i nie zastanawiał się nad wystawianiem „absolutnie i jedynie słusznych „recenzji” twórczości morderczyni jego rodziny. Obrona osiemnasto-dziewiętnastolatki poprzez obrazowanie jej trudnego dzieciństwa, czy otoczenia jest najdelikatniej rzecz ujmując dziecinne. Dziewczęta w tym wieku brały udział w Powstaniach, w akcjach w czasie II wojny światowej, ratowały dzieci, całe rodziny. Nie mówią o takich, które rodziły dzieci. Tysiące, jak nie miliony z nich przeżywały traumę śmierci najbliższych, gwałtów i cierpieniach. I gwarantuję, że w mikropromilach można liczyć te, które po tym z premedytacją mordowały. Wytłumaczenie pana Krzysztofiaka jest słabe, ponieważ nie dotyka istoty rzeczy.
            Krytycy już niejednokrotnie zrobili z siebie pośmiewisko, jak widać historia lubi się powtarzać. Po raz kolejny powtórzę: twórczość niejakiej panny goniewicz byłaby niewiele warta, gdyby nie jej „wyczyn”. A takich „jeleni” jak pan Krzysztofiak, czy pan „ech” będzie miała o wiele więcej, jeśli w końcu ci nie zrozumieją, że psychopaci MANIPULUJĄ, nie okazują skruchy za swoje działania, z powodu zmian w części mózgu odpowiedzialnej za strach i osąd, znanej jako ciało migdałowate. Psychopaci popełniają zbrodnie z zimną krwią i z zimną krwią planują jak złagodzić swój wizerunek (malarstwo? Poezja? Seks z kimś ważnym?) Pragną oni kontroli (w najbardziej przekonujący sposób) i są impulsywni. Atakują aktywnie, a nie w odpowiedzi na konfrontację. W badaniu okazało się, że 93,3% zabójstw dokonanych przez psychopatów ma charakter instrumentalny (są w mniejszym lub większym stopniu zaplanowane). Psychopata ma wiele pól manipulacji: zrobi z siebie ofiarę (uda chorobę), będzie „znanym” filozofem, znawcą w danej dziedzinie lub poetą (!!!), potrafi udać każdego. W każdej z tych dziedzin zjedna sobie dziesiątki osób, które za nim pójdą. Część z nich będzie mu tak wierna, że odda swe majątki, poświęci życie i ślepo uwierzy, że czyni słusznie. I nikt nie będzie wiedział, że za tak zwaną „wrażliwością”, którą tak bronią kryje się wyrachowany prosty umysł.
            Na koniec mały przykład z dziedziny sztuki, jak można manipulować recenzją, dla przykładu, że wcale nie dziwi mnie, że jeszcze wiele osób, zanim się ocknie – ustawi sobie pannę goniewicz na ołtarzyku:
            http://www.wykop.pl/ramka/1927082/krytycy-dali-sie-nabrac-na-obrazy-ktore-namalowala-malpa/
            Pozdrawiam!

          5. Czytam ze zrozumieniem, na tyle, że już samo to jest próbą obrażenia drugiej osoby, zresztą co zdanie to taki chamowaty wkręt. Mam zresztą wrażenie, że rozmawiam z jakąś licealistką, bo taki jest poziom pani wywodów. I proszę analitycznie udowodnić, że poezja tej dziewczyny jest zła, wiele osób piszę: zła, niedobra, ale nie tłumaczy tego, bo większość osób nie zna się na poezji, nawet jej nieszyta. Jaką pani ostatnio poezje czytała? Zgadnę, żadnej od czasów szkolnych. Dziewczyna była niewątpliwie zdolna, z wiadomego względu jest o niej głośno, ale nie powinno umykać uwadze, że w Polsce jest mnóstwo uzdolnionych osób, o których nikt nic nie słyszał.

            Jeśli uważa pani ten tekst za niedorzeczny, bo tak pani piszę, to radzę to wyłożyć na blogu tegoż wykładowcy. Ale pewnie się pani boi wywalać tego dość bełkotliwego wywodu przed profesjonalistą. Nie dziwie się pani.

            Dodam, że trochę to żałosne i śmieszę, że razem za razem pani wciąż kopiuje ten sam tekst – nawet na to brak pani inwencji. Co mówi mi jedno rozmawiam z osobą mocno ograniczoną, do kilku bezwartościowych argumentów, bo zacytuje ten kuriozalny ustęp: „A pisanie prozą (w dodatku bez znaków interpunkcyjnych) jest najszybszą formą na wylewanie egzaltacji, wbrew pozorom rzecz do wyuczenia w 2 dni dla przeciętnego człowieka.” Chyba pani nic nie wie o poezji, do tego nie przeczytała pani uwarzenie, co to dziewczyna pisała, i jakich środków poetyckich używała. Są całe powieści wybitnych pisarzy, którzy nie korzystali ani ze znaków interpunkcyjnych, ani nawet z wielkich linter. Na literaturze to się pani zna jak sznaucer na obieraniu ziemniaków.

          6. Wciąż pan podkreśla, że ja pana obrażam, a już dwa razy uznał pan moje posty za „bełkotliwy wywód”; dodatkowo: porównał do sznaucera, zarzucił „chamowaty wkręt”, uznał za „osobę mocno ograniczoną”….. 🙂
            Pozwoli pan, że nie napiszę, jaką definicję stosuje na pana zachowanie psychiatria… 🙂
            Przewidywalność pana odpowiedzi skłania mnie do zakończenia tej dyskusji.
            Dodatkowo: rażąca ilość błędów w pana postach na pewno „udowadnia”, że „zna się” pan na pisaniu, literaturze, poezji, jak również: sposobie organizacji tekstu, środkach stylistycznych, ekspresji, ale przede wszystkim ma pan szeroką wiedzę na temat konstrukcji psychicznej poety w kontekście układu słów, które ten uznał za wiersz… No cóż, muszę uwierzyć panu na słowo, w końcu czasem „szewc bez butów chodzi” 🙂
            Podtrzymuję moje zdanie: „pisanie prozą (w dodatku bez znaków interpunkcyjnych) jest najszybszą formą na wylewanie egzaltacji”.
            To lata doświadczeń z pacjentami podczas stosowania Arteterapji Holistycznej (w tym pisanie wierszy), gdzie z powodzeniem wprowadzam pacjentów w świat sztuki współpracując z nazwiskami, które biją na głowę pana „autorytety”. Jestem przekonana, że lepiej od pana wiem, co potrafią napisać zwykli ludzie (wcale nie „bezczelnie zdolni”) po 2 dniach prostych ćwiczeń 🙂 W ilości przeczytanej literatury, jak również tworzonej literatury podczas zajęć z innymi – obawiam się, że nie dorównałby mi pan nawet nadrabiając po nocach. Proszę użyć logiki (jeśli pan potrafi): jakim cudem ja, lekarz, znalazłabym się na stronie z recenzjami wierszy?
            W przeciwieństwie do pana również, wiem o czym piszę w swoich postach i robię to absolutnie świadomie. Absolutnie świadomie również, nazwisko „goniewicz” piszę z małej litery 🙂 A jeśli pan uważa swoją „poetkę” za „niewątpliwie zdolną” naprawdę, z całego serca: proszę w to wierzyć i za nic nie przestawać! 🙂
            Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!

          7. Widzę, że jest pani z tak zwanych nazistów gramatyczno-stylistycznych, którzy jeśli nie mają dobry argumentów w temacie głównym, szukają podparcia w jakości pospiesznie pisanych wpisów dyskutanta. Też tak można, ale to słaba taktyka.

            Może to żaden autorytet, który podałem, ale jak widzę nie pokwapiła się pani nic napisać u Krysztofiaka. Ale mnie pani raczy długimi i miałkimi wywodami, bo jak inaczej odebrać słowa lekceważenia nie poparte niczym, tylko: „e tam, to głupoty”. Cóż, myślałem, że woli pani bardziej kompetentne osoby.

            Odnoszę się tylko do tego co pani napisała, a jest to miejscami bełkot, do tego niepoparty niczym, żadną argumentacją, do tego stawianie w tej chwili tak jednoznacznych diagnoz wydaje mi się niepoważne. Zawszę wydawało mi się, że aby dobrze kogoś zdiagnozować potrzebny jest bezpośredni kontakt z badanym, do tego diagnoza może być różna w zależności od badającego, a pani jak rozumiem posiłkuje się mediami, takimi stronami jak ta, może słowem od kolegów. Ale jak słucham i czytam wypowiedzi to są skrajnie różne, a słyszymy je od psycholów, psychiatrów, osób zajmujących się resocjalizacją. Pani sama to pewnie dostrzega. Do tego właśnie stwierdzono, że główną przyczyną zbrodni był motyw rabunkowy, to pokrywa się z pani diagnozą? Chodziło tylko o pieniądze. I jeszcze na odległość chcę pani sadzać mnie na kozetce, diagnozować, brzmi to jak parodia pani zajęcia. I te przechwałki, oczytanie, pewność swego, w internecie można być nawet Buddą, cytując naszego poetę: „bujać – to my, panowie szlachta”.

            Przyznam, że przeraża mnie to co pani pisze, bo o poezji naprawdę pani nic nie wiem. A tu pani się przechwala, że uczy pani pisać poezje, to tak jak ślepiec miał by uczyć rozróżniania kolorów. Interpunkcji nie stosuje np. Świetlicki, nie stosował jej też genialny e.e.cummings, który jak widać nawet inicjały i nazwisko pisał małymi literami (też się kierował emocjami, egzaltacją?). To tylko drobne przykłady, bo jest ich mnóstwo. Niech pani pójdzie na porządny kurs poświęcony literaturze, lub go przynajmniej powtórzy, bo taka niekompetencja jest niedopuszczalna. Dziewczyna odnosiła się do poezji tych dwóch artystów (dlatego o nich wspominam), stosował tak jak oni analogiczne środki wypowiedzi, zresztą ona raz używa przecinków, kropek, a raz nie. Było różnie. Czytała pani jej poezje? I jej odniesienia to było kroczenie po śladach cenionych mistrzów, pisała w kilku miejscach, że chcę się uczyć od najlepszych, a najlepsi dla niej to Świetlicki, czy cummings. Zresztą nie jest to dziwne, bo taki Tuwim lubił cytować Mickiewicza np. jego frazę: „sielsko anielsko”. Wpływ jednych na drugich jest nieunikniony.

            Może pani kpić, ale dziewczyna jest naprawdę zdolna, nawet wyreżyserowała kilka ciekawych filmików. Pewnie pani zaraz pani powie, że pani pacjenci też tak potrafią. Naprawdę wierze. I że była świetnym sportowcem. I znakomitą uczennicą nagradzaną nawet przez prezydenta miasta za wyniki w nauce.

            I sznaucer, skojarzył mi się z pani małpą i tym jak pani pisze o poezji.

            „jakim cudem ja, lekarz, znalazłabym się na stronie z recenzjami wierszy?” – mam duże wątpliwości, że jest pani lekarzem. Ta pisanina nie brzmi zbyt profesjonalnie. Przykro mi. Podejrzewam, że mnóstwo osób parających się leczeniem przegląda te strony, skasowanie tej recenzji może im trochę utrudnić życie. Tak się zastanawiam, jeśli jest pani lekarzem, to pewnie pani od razu zauważyła podobieństwo tej sprawy do słynnego morderstwa, które kiedyś popełniła ze swoją przyjaciółką/ukochaną przyszła ceniona pisarka. Zadziwia mnie ilość analogi, nastolatki, związek homoseksualny, hetero (jedna z nich miała chłopaka), inspirowanie się filmami przy morderstwie, jedna z dziewczyn jest aspirującą pisarką, a mordują matkę jednej z nich. Do tego gównie chodzi o rabunek przy morderstwie. No ale pani jako lekarz na pewno to wie, więc nie muszę pani mówić szczegółów, zna pani ten przypadek, PRAWDA? Przecież taka oczytana kobieta na pewno miała w ręku którąś z jej książek, kilka z nich nawet wydano u nas.

            Też serdecznie pozdrawiam!

        2. „Podtrzymuję moje zdanie, że poezja człowieka chorego psychicznie – psychopaty, powinna być brana pod uwagę tylko przez specjalistów psychiatrii jako analizę jego osobowości. ” – swiat wiele by stracil, gdyby szedl tym sladem. Na przyklad – poezje Byrona. Lord Byron w swietle ostatnich badan byl psychopata.
          Latwo wpasc w pulapke wlasnych slow…

          1. Po co szukać tak daleko, taki Ezra Pound, jeden z najwybitniejszych poetów, a jednocześnie człowiek, który skończył w zakładzie psychiatrycznym dla przestępców. Jego też by chciała cenzurować?

  17. A co z wolnością słowa? Szkoda, że uginacie się pod wpływem osób, które nie potrafią oddzielić twórczości tworzonej przez Marię od zbrodni dokonanej przez Zuzannę.

  18. „nie potrafią odróżnić literatury od rzeczywistości”

    Nooo…szuflada akurat potrafi. Dała przykład usuwając „33”.

  19. Nie dziwilaby mnie recenzja prac morderczyni , gdyby byly one dobre. Natomiast dziwi niezmiernie pochylanie sie nad grafomanskim belkotem, ktory nic z poezja czy jakimkolwiek ‚talentem’ nie ma wspolnego. Takie wypociny pisze co piata egzaltowana panna po kilku buchach skretu marihuany. Dopatrywanie sie w tym czegos wiekszego niz zalosnych wypocin wykolejenca jest samo w sobie bardzo osobliwym ‚talentem’…., ktorego krotko mowiac Pani Recenzentce nie zazdroszcze.

    1. Ale należy się przejmować, jeśli się nie potrafi odróżnić poezji od grafomanii. Recenzji nie czytałam, jedynie kilkanaście wierszy tej niby ‚poetki’ i twierdzę, że nie ma czego chwalić. Jestem filologiem języka polskiego, z poezją współczesną jestem na bieżąco. Pozdrawiam.

      1. Pani Ello,
        nie rozumiem Pani wypowiedzi. Ja również jestem po filologii polskiej i jestem na bieżąco z poezja współczesną. Nadal twierdzę, że wiersze z tomiku „33” są dobre i jest co chwalić. Bardzo proszę o kontrrecenzję, w której udowodni Pani, że to „niby” poezja. Na szczęście też wszyscy jesteśmy indywidualnościami i podobają na się różne rzeczy.

        Pozdrawiam

      2. Oto moje „drugie podejście” z odpowiedzią dla Pani -ELLU: tysiące ludzi kończy polonistykę, i większość z nich zdaje się nie mieć rozwiniętego zmysłu literackiego. Tak to już jest ze zmysłami. Drogą treningu można je tylko wyostrzać, ale jeżeli ma się je genetycznie słabo wykształcone, to niewiele to pomoże. Jeżeli ktoś się rodzi z np. upośledzonym zmysłem węchu, to trudno mu będzie oceniać czyjś kunszt kulinarny. Obawiam się, że Pani przypadek jest analogiczny, i choć nie Pani to wina, to może warto to sobie uzmysłowić i… dalej, na bieżąco „trenować”. Może coś się jednak poprawi. Życzę powodzenia!

      3. Również czytałem wszystkie wiersze Goniewicz na poemie i odniosłem inne wrażenie. Na szczęście to ja się zawodowo zajmuję poezją, a Pani pewnie tylko uczy w szkole 🙂
        kupię egzemplarz „33” Marii Goniewicz, marcinkoziej@onet.eu

      4. Pragnę zaznaczyć dla przypomnienia, że tomik poezji p. Marii vel Zuzanny został wydany z inicjatywy jej matki. I prawdopodobnie również w pełni lub częściowo przez tą osobę sfinansowany. Miał to być prezent z okazji 18-tych urodzin. Arabscy szejkowie jeśli mają taki kaprys i chcą zabłysnąć w towarzystwie, to też wydają tomiki swoich wierszy lub prozę.

  20. Jak to dobrze, że wszyscy domorośli psychiatrzy na czas podnieśli krzyk i uchronili tylu ludzi przed tragedią. Strach pomyśleć, co by się mogło wydarzyć, gdyby nie bili na alarm… Szczęśliwie, ich bystre i wrażliwe umysły dostrzegły widmo nadchodzącej rzezi na kartach tomiku poezji nie tak białej i niewinnej jak by się mogło wydawać…
    Z niedowierzaniem czytam komentarze „mądrych po fakcie”. Czuję, że muszę wywalić z szafy książki Nabokova i płyty Nicka Cave’a, bo kiełkuje we mnie zło. O obrazach i filmach wolę zapomnieć na zawsze. Cóż, o tym jaki ostatecznie będzie człowiek, decydują w największej mierze jego wybory. O tym, co siedzi w jego głowie wie tylko on, a bywa, że nawet sam nie ma o tym pojęcia. Często rodzona matka przeżywa szok, kiedy jej dziecko wiesza się na pasku – schludnie ubrane, po wspólnym śniadaniu. I bardzo często bywa tak, że ona w żadnej mierze nie była winna temu, że niczego nie podejrzewała. Nie miała szans.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *