Zagadka Katyliny – Steven Saylor

1

Mało jest literackich postaci, które wywierają na mnie bardzo duży wpływ. Zazwyczaj jestem w stanie stwierdzić, czy je lubię, czy nie, czasem też wyobrazić sobie siebie w interakcjach z nimi i zastanawiać się czy polubiliśmy się w prawdziwym świecie. Zdarza się jednak i tak, że któryś bohater po prostu mnie uwiedzie. Głównym tego symptomem jest przede wszystkim mój wielokrotny powrót do konkretnej lektury, ale też mnóstwo refleksji, które nawiedzają mnie w trakcie i już po przeczytaniu książki. Ostatnio zaliczyłam taki powrót do „Zagadki Katyliny” autorstwa Stevena Saylora. Dokładnie rok temu po raz pierwszy wpadła mi w ręce, kiedy w miejskiej bibliotece próbowałam znaleźć nową serię wydawniczą, osadzoną w historycznej konwencji. Zerknęłam na okładkę, przeczytałam notkę i pomyślałam: „Acha, znowu starożytny Rzym.” Coś jednak skusiło mnie, żeby zapoznać się bliżej z jego głównym bohaterem i galerią historycznych postaci, które Saylor kolejno przedstawia w cyklu powieściowym pt.: „Roma Sub Rosa”.

„Zagadka Katyliny” to trzecia część przygód nietypowego obywatela rzymskiego Gordianusa Poszukiwacza. W dzisiejszych czasach mógłby konkurować z genialnymi detektywami i zbierać pochwały za rzetelność, świetną dedukcję i wręcz niezwykłe poczucie sprawiedliwości. W starożytnym Rzymie niestety rzadko zdarzało się, że prawda wychodziła na jaw, a jeśli już tak się stało, niewiele to zmieniało. Bogaci i potężni pozostawali na szczycie, niewolnicy na dnie, a zwykli, szarzy obywatele po środku.

Saylor przedstawia Rzym jako świat pełen kuriozalnych kontrastów, gdzie gra pozorów jest sposobem na życie. Fałsz, kłamstwa i nikczemności są osłaniane przez prawo, mocno dzierżone w rękach wszechmocnych optymatów – najbogatszych rodów patrycjuszy. Na tym tle Gordianus nie tylko trudni się nietypowym zajęciem – ma też bardzo nietypową rodzinę. Jego żona, piękna, kapryśna Egipcjanka Bethesda niegdyś była jego niewolnicą, dopóki nie zaszła z nim w ciążę z jego jedyną córką –  Dianą. Wtedy Gordianus oswobodził ją i poślubił. Jego dwaj synowie zostali przez niego adoptowani: Ekon jest już żonaty i przejął detektywistyczny interes po przybranym ojcu, zaś nastoletni Meton dopiero wchodzi w meandra tzw. rzymskiej dojrzałości. W trakcie trwania powieści kończy 16 lat, co dla Rzymianina oznacza oficjalne wkroczenie w dorosłość, przypieczętowane ceremonią pierwszego włożenia togi. Gordianus uratował Ekona z ulicy, Meta zaś dosłownie wyrwał z paszczy śmierci i przez usynowienie odsunął od niego widmo niewolnictwa. Dwie pierwszy części cyklu wprowadzają czytelnika w życie Gordianusa, ale także pozwalają lepiej poznać jego potężnych mocodawców. Jednym z nich swego czasu był sam Cyceron, mistrz oratorstwa.

W „Zagadce Katyliny” nasz starożytny detektyw odziedzicza gospodarstwo po zmarłym przyjacielu – patrycjuszu Lucjuszu Klaudiuszu, gdzie przeprowadza się wraz z rodziną. Poznajemy go na etapie zniechęcenia do polityki, dawnych koneksji i całego rzymskiego brudu, z którym wielokrotnie zetknął się podczas swojej pracy. Sielska wieś wydaje się być dobrym miejscem na zasłużoną emeryturę. Niestety problemy, jak czarne chmury, zbierają się nad jego gospodarstwem. Do jego drzwi wkrótce zapuka bowiem wysłannik Cycerona – przystojny, przebiegły Marek Celiusz, a mała Diana znajdzie w stajni bezgłowe ciało ewidentnie podrzucone tam, żeby nastraszyć mieszkańców…

Który z nieznośnych sąsiadów Gordianusa – dumnych i próżnych Klaudiuszy, odpowiada za cykl fatalnych zdarzeń na jego posesji? A może to żaden z nich? I jak bohater ma odmówić Cyceronowi małej, niby nic nieznaczącej przysługi, jaką jest goszczenie pod swoim dachem słynnego, rzymskiego radykała Katyliny? A kiedy już ten kontrowersyjny polityk przekroczy próg jego domostwa, w jaki sposób zdoła oprzeć się jego nieprzeciętnemu urokowi osobistemu?

Gordianusowi się to nie udało.
Mnie też.

Niejednoznaczny sposób w jaki autor kreuje Katylinę, otaczająca go aura tajemniczości i po prostu jego żywy, otwarty charakter nadają mu dużo atrakcyjności. Poza tym bez wątpienia Lucjusz Sergiusz Katylina w interpretacji Saylora wyrasta na postać tragiczną. Stłumienie państwowego spisku pod jego dowództwem oraz zszarganie jego dobrego imienia uznaje się za największy polityczny sukces Cycerona. Do dziś nie umilkły też kontrowersje wokół zasadności rzucanych pod jego adresem oskarżeń i prawdziwej skali owego domniemanego spisku. Współcześni mają okazję poznać go tylko z perspektywy jego głównego rywala i oponenta. Cyceron spisał dla potomnych swoje 4 oskarżycielskie mowy przeciwko niemu tzw. katylinarki. Wzorując się na nich min. Ben Johson stworzył tragedię „Catiline” a Wolter sztukę „Rome sauvee, ou Catilina”.

Tymczasem Saylor pokusił się o znacznie szerszy kontekst. W posłowiu odnosi się do wielu źródeł, które wręcz odrzucają cycerowską demagogię min. do książki „The Conspiracy of Cataline” Lestera Hutchinsona czy artykułu „W obronie Katyliny” Waltera Allena. Fakty historyczne połączone z pisarską fantazją Saylora uczyniły z Katyliny fascynującego człowieka, który łączy w sobie cechy błyskotliwego, dowcipnego towarzysza, charyzmatycznego przywódcy, przeciwstawiającego się władzy optymatów oraz niezmordowanego poszukiwacza przygód i zmysłowych doznań.

„Zagadka Katyliny” to jednak nie tylko powieść jednego bohatera i klasyczna, kryminalna zagadka do rozwiązania. Ciekawym wątkiem są również relacje Gordianusa z jego dorastającym synem Metonem. Okazuje się, że wbrew pozorom bardzo wiele ich dzieli, albo raczej to Gordianus dostrzega wreszcie te różnice, kiedy przestaje patrzeć na syna lekceważąco, jak na dziecko. Musi na nowo poznać Metona i pogodzić się z rozmiarem dzielącej ich przepaści, żeby zacząć cieszyć się z tego, co nadal ich łączy. To takie uniwersalne dylematy, które mocno do mnie przemówiły. Dzieci nie zawsze chcą podążać drogami, wybranymi im przez rodziców. Nagle nadchodzi ten moment, gdy trzeba zweryfikować swoje wyobrażenia na ich temat z rzeczywistością. Dobrze, jeśli wtedy rodzice potrafią przejść nad tym do porządku dziennego, pogodzić się z samodzielnością i wyborami swoich dzieci, tym samym akceptując ich dorosłość, prawo do własnych błędów i szukania swojego miejsca w życiu. Gorzej, jeśli upierają się przy własnym poglądzie na sytuację: „Bo ja bym tego tak nie zrobił. Bo ja bym w to nie uwierzył. Bo ja bym wykorzystał tę szansę… Albo i nie.” Gordianus w końcu uzmysławia sobie błędność takiego rozumowania i zdaje ten najtrudniejszy, ojcowski egzamin.

„Zagadka Katyliny” uwiodła mnie jeszcze jednym aspektem: wszechobecnym humorem – sytuacyjnym i słownym. Czasami służy autorowi do rozładowania napięcia, czasami po prostu ma wprowadzić czytelnika w dobry nastrój, a czasami podkreślić gorzką ironię sytuacji. Za każdym razem świetnie spełnia swoje zadanie.

Być może trochę zbyt subiektywnie polecam sięgnąć po tę książkę. Jeśli jesteście wielbicielami powieści historycznych, lubicie ciekawie skonstruowane postacie i pełnokrwisty kryminał, „Zagadka Katyliny” powinna przypaść Wam do gustu. Zwłaszcza gdy będziecie ją rozwiązywać. A może stwierdzicie, że tego nie da się zrobić?

Magdalena Pioruńska

Ocena: 5/5

Autor: Steven Saylor

Tytuł: „Zagadka Katyliny”

Wydawnictwo: Rebis

Liczba stron: 590 stron

Data wydania: 2002

Podziel się

O autorze

Magdalena Pioruńska

twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Sama też próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

1 komentarz

  1. Pingback: Kryminały z czasów starożytnego Rzymu – czyli intrygi obleczone cesarską purpurą.

Odpowiedz