Wyzwolenie zwierząt – Peter Singer

Sceptyk może powiedzieć, że wznawianie książki, która zawiera niespełnioną przepowiednię w tytule, jest pozbawione sensu. Skoro od 1975 roku przeważająca większość zwierząt hodowlanych żyje – chociaż w tym przypadku użycie tego słowa jest nadużyciem – w koszmarnych warunkach, czy był i nadal jest sens kilkakrotnego odświeżania Wyzwolenia zwierząt? Jeśli mogę być szczery, fakt, że ta książka nie działa na niektórych ludzi, wystawia świadectwo im, a nie ambicjom autora.

Urzeczywistnienie powyższych jest, jak widać, sporym wyzwaniem. Całkowite wyzwolenie zwierząt nie może się dokonać bez ludzi, którzy przecież są jedynymi sprawcami ich opresji. A ludzie chętnie chowają się za przekonaniem, że ich potrzeby – w rzeczywistości często będące zachciankami – są ważniejsze. Do teraz pamiętam, z jaką dumą w jednym z wielu programów poświęconych księżnej Dianie jej znajomy powiedział, że odrzuciła propozycję działania na rzecz zwierząt. Ludzie potrzebują pomocy, zwierzęta i ich cierpienie mało kogo interesują. Na pewno kiepsko by się to sprzedawało, a bycie Królową zwierzęcych serc nie brzmi jednak zbyt chwytliwie.

To właśnie najbardziej boli – gdy ludzie ważni, wykształceni i wrażliwi ignorują krzywdę, jaką wyrządzamy innym zwierzętom. Szczególnie dotyczy to naukowców, którzy krzywdzili i krzywdzą miliony zwierząt w imię dosyć mizernych, jak na razie, odkryć. Obecnie rzeczy opisane w Wyzwoleniu zwierząt są obecne w powszechnej świadomości, ale w roku 1975 książka otworzyła oczy wielu ludziom. Szkoda, że większość z nich błyskawicznie odwróciła wzrok.

W 1973 roku Amerykanie planowali wykonać blisko czterysta testów działania bojowych środków trujących na szczeniakach rasy beagle. Ponieważ chodziło o psy, sprawa została nagłośniona i odstąpiono od testów… decydując się na wybór innych zwierząt. Chociaż wykorzystywanie zwierząt w celach naukowych jest coraz rzadsze, wciąż zdarzają się tak bezsensowne działania jak te z roku 2014, zlecone przez Volkswagena, polegające na testowaniu skutków wdychania spalin na małpach.

Zebrane tu informacje i obserwacje są osobom świadomym zwierzęcego cierpienia dobrze znane, jednak nadal wywołują spore emocje. A przynajmniej powinny wywoływać, chociaż brak kompletnego wyzwolenia pokazuje, że nie do końca tak jest. By do niego się zbliżyć, zdaniem Singera, jak najwięcej osób powinno przejść na wegetarianizm. Możemy lajkować zdjęcia, podpisywać petycje, nawet demonstrować na ulicach, ale dopóki mając do wyboru białko roślinne a zwłoki, decydujemy się na te drugie, nie dajemy ogromnym koncernom mięsnym powodów do obaw.

Tytuł: Wyzwolenie zwierząt

Autor: Peter Singer

Przekład: Anna Alichniewicz, Anna Szczęsna

Liczba stron: 411

Rok wydania: 2018

Wydawnictwo: Marginesy

About the author
Łukasz Muniowski
Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *