Wszystko dla niej – Beata Rudzińska

Jesienna pogoda za oknem sprzyja depresyjnym nastrojom. Sprawia, że leżenie w łóżku, pod kołdrą, z parującą kawą na nocnym stoliku to jedyna aktywność, na jaką stać większość ludzi. Czy lektura książki w takim momencie to dobry pomysł? Zdecydowanie tak, pytanie pozostaje tylko jedno: jakiej? Wesoły romans z przesłaniem „wszystko będzie dobrze” czy może dołująca historia o niewierności męża? Jeżeli macie ochotę na smutki wylewające się z kartek, możecie sięgnąć po „Wszystko dla niej” Beaty Rudzińskiej. To zbiór opowiadań, gdzie trudno znaleźć coś pozytywnego, niestety również w samej treści.

Wydanie książki składającej się tylko z opowiadań to duże wyzwanie. Teksty znajdujące się w takim zbiorze powinny logicznie łączyć się ze sobą. Tutaj Beata Rudzińska nie zawiodła. Tytuł sugeruje, czego czytelnik może się spodziewać. Poświęcenia dla… no właśnie, czego? Miłości, rodziny, zdrowia? Tak naprawdę, to dla każdego z powyższych. „Wszystko dla niej” to czternaście opowiadań i choć różnią się od siebie, daje się w nich wyczuć rękę autorki. Rzucają się w oczy podobne zabiegi stylistyczne i zagrywki językowe, ale nie jest to nic, co odrzucałoby od lektury.

Wyrobiony styl pisarski to zaleta, a Rudzińska takowy posiada. Jednakże jest on czasem dość mocno przesadzony. Czytelnik może odnieść wrażenie, że niektóre słowa czy wyrażenia wepchnięte zostały do opowiadania na siłę, tylko po to, by pokazać erudycję autorki. Być może pisarka chciała uwidocznić tymi zabiegami cechy bohaterów, ale zamiast ich uwypuklenia pojawiają się mocne przerysowania (chociażby w pierwszym tekście tomiku, pt. „Chichot Dionizosa”). Na szczęście takich „wpadek” nie ma dużo, a gdy już się pojawiają, można je autorce wybaczyć. Gorzej jest z fabułą opowiadań. Ciężko „wgryźć” się w skórę bohaterek, bo teksty są na tyle krótkie, że nie sposób dobrze w nich przekazać informacji, rozbudować postaci i właściwie przedstawić ich motywów. Akcja często kończy się równie szybko, jak się zaczęła, nie pozwalając czytelnikowi rozsmakować się w tekście.

O sprawach ciężkich dla każdego, niezależnie od płci, pisarka wypowiada się w sposób łagodny. Nie uświadczymy nawałnicy przekleństw padających z ust sfrustrowanych bohaterek, a co więcej, gdy już jakieś się pojawi, można odnieść wrażenie, że zupełnie nie pasuje do całości. Niektóre teksty aż proszą się o trochę ostrzejszy język. Wyjątkiem jest opowiadanie „Hentai”, które kipi od seksualnego napięcia i odpowiednio dobranego słownictwa. Dość mocno kontrastuje ono z resztą tekstów i wypada przy nich nieco dziwnie, a nawet słabo.

Do kogo skierowany jest zbiór „Wszystko dla niej”? Trudno stwierdzić, ale z pewnością nie jest to lektura dla mężczyzn. Pełno w niej narzekania na facetów, choć ładnie zakamuflowanego. Zachowania i motywy bohaterek (a także bohaterów, choć ich w zbiorze jest znacznie mniej) często są niejasne i można odnieść wrażenie, że przebijają przez nie poglądy autorki. Bo z każdego tekstu można wysnuć podobne wnioski – że mężczyźni nie są wcale tacy potrzebni do życia. Czy zatem „Wszystko dla niej” to zbiór dla feministek? Być może, ale nawet kobiety walczące o swoje prawa nie postrzegają płci przeciwnej jako nieudaczników i nie winią jej za wszystko. A takie właśnie wrażenie zostaje po przeczytaniu tego zbioru.

 

Bartosz Szczygielski
Ocena: 2.5/5

Tytuł: Wszystko dla niej

Autor: Beata Rudzińska

Strony: 164

Wydawnictwo: Amea

About the author
Bartosz Szczygielski
- surowy i marudny redaktor, który oglądałby świat najchętniej z perspektywy dachu psiej budy, oparty o maszynę do pisania. Czyta wszystko, co wpadnie mu w ręce i ogląda wszystko, co wpadnie mu w oko. Chciałby kiedyś przytulić koalę i zobaczyć zorzę polarną – niekoniecznie w tym samym czasie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *