Wstrząsy – Bernard Stiegler

729747475oDzieło filozoficzne nieustannie stawia się i sprzeciwia spokojnemu czytaniu, to jest takiemu, które sobie samo płynie (s. 286).

Książka francuskiego filozofa stanowi kolejną z wielu pozycji powstałych po kryzysie finansowym w 2008 roku. Innowacyjność podejścia Stieglera do tej kwestii polega na włączeniu do dyskusji, a co za tym idzie, do kręgu winnych, uniwersytetów, które za pomocą wykresów i modeli legitymizowały kolejne deregulacje i instrumenty finansowe, prowadząc tym samym do nieuchronnego krachu.

Jak pokazuje raport z 2011 roku, do którego odnosi się autor, ludzie nie ufają uniwersytetom. Po części dlatego, że wolą ufać Internetowi – czemu zawdzięczamy chociażby rosnącą liczbę antyszczepionkowców i przeciwników chemioterapii, którzy uważają, że wszystko, w tym nowotwory, można wyleczyć kwasem askorbinowym – a po części dlatego, że czują się przez uniwersytety oszukani. To przecież one wyprodukowały naukowców, doradców i dyrektorów, którzy stale naginali reguły wolnego rynku, doprowadzając do kryzysu.

Kluczowa dla zrozumienia filozofii Stieglera jest kwestia farmakonu – destabilizującego wpływu technologii na życie codzienne ludzi. Wprowadzona przez Platona, następnie rozwinięta przez Jacquesa Derridę idea wstępnie odnosiła się do pisma jako narzędzia przekazywania wiedzy. Użyte w niewłaściwy sposób jest jedynie zamkniętym nośnikiem myśli, a nie przedmiotem dialogu. Stiegler rozwija myśl Derridy, swojego promotora i mentora, rozszerzając ją o Internet.

Wpływ Derridy jest zresztą bardzo widoczny w twórczości Stieglera, co przekłada się na samą książkę, czyniąc z niej swoiste wyzwanie. Teoretycznie autor namawia do trudniejszych, ambitniejszych lektur, apelując przy tym o naprawę szkolnictwa, ale wątpię, czy do celu przybliży go właściwe pisarstwu Derridy skomplikowanie. Mówiąc krótko: nie jest to łatwa książka. Nie dlatego, że zawarte w niej idee są trudne – Stiegler, podobnie jak jego nauczyciel, ma tendencję do zbytniego wdawania się w szczegóły i w konsekwencji czytelnik się gubi.

Odnosząc się do Platona, Hegla, Derridy, Adorna, Gramsciego czy Klein, autor pokazuje, jak narastał uniwersytecki kryzys. Zamiast krytyki albo ślepej akceptacji idei wspomnianych autorów Stiegler doradza ponowne odczytywanie, nawołuje do ciągłego odświeżania i odnawiania wiedzy. Ponieważ głupota jest jej integralnym elementem, nie da się jej wyeliminować kompletnie, ale poprzez zaangażowanie i chęć do pracy można ją ograniczyć. Jak pokazuje popularność bitcoina, jeśli pomimo doświadczeń roku 2008 nawet eliminacja baniek spekulacyjnych będzie przebiegać tak mozolnie, nas, akademików, czeka dużo pracy.

Tytuł: Wstrząsy: Głupota i wiedza w XXI wieku

Tytuł oryginalny: Etats de choc: Betise et savoir au XXIe siecle

Autor: Bernard Stiegler

Przekład: Michał Krzykawski

Liczba stron: 567

Rok wydania: 2018

Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN

About the author
Łukasz Muniowski
Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *