Turniej – Paweł Peon Patucha

Z debiutami to jest dopiero ryzyko. Jedna wielka niewiadoma. Ale decydując się na lekturę, dajemy nowemu autorowi bezzwrotny kredyt zaufania. I nie ma co narzekać na dawkę czytelniczej adrenaliny, bo element zaskoczenia jest zawsze: w jednym przypadku oddziałuje pozytywnie, kiedy indziej zniechęca i wprawia w nieprzyjemną konsternację. Paweł Patucha debiutuje „Turniejem” i wynika z tego niniejsza recenzja, napisana pod wpływem niebagatelnego szoku estetycznego. Książka Patuchy zadziwia i wprawia w osłupienie.

Pomysł na historię – nienowy, standardowy, nijaki. Viridorix otrzymuje propozycję, której odrzucenie może poskutkować tragicznymi konsekwencjami. Jego ukochana musi wziąć udział w krwawym turnieju organizowanym przez złą i nienawistną wiedźmę. W drodze na ów turniej para zbiera drużynę, finalnie składającą się jeszcze z rabusia, plantatorki winogron i cichego zabijaki. W trakcie podróży napotykają wiele przeszkód, miecze idą w ruch, trup ściele się gęsto, krew tryska hektolitrami niczym w trzeciorzędnym horrorze. Niestety, wszystko dzieje się na poważnie, autorowi brak dystansu, najchętniej sam znalazłby się wśród wykreowanych postaci, które zamiast rozbudowywać – idealizuje. Po wielu perypetiach nasi bohaterowie docierają na turniej. Piękna Asimo, ukochana Viridorixa, staje do walki.

Książka Patuchy sprawia wrażenie nagiej i chwiejnej konstrukcji, gdzie fabułę rozsadzają powtarzające się czynności postaci. Akcja to nagromadzenie czasowników, występujących tu w liczbie wręcz nieposkromionej. Bohaterowie: zjedli, wyszli z karczmy, wyruszyli w dalszą drogę, coś ukatrupili i udali się na zasłużony spoczynek. I tak przez całą powieść. Czytelnik staje się naocznym świadkiem nieskomplikowanego życia codziennego Virodorixa i jego kompanii, choć wcale tego nie chce.

Ciężko jest określić, do kogo książka ta została zaadresowana. Z jednej strony doświadczamy zdziecinniałych, ubogich dialogów, by zaraz zostać zbombardowanym masą wulgaryzmów na poziomie pijackiej potyczki. Synkretyzm językowy pstry i jaskrawy niczym indyjski kramik, a tyle w tym niekonsekwencji, ile występujących w powieści błędów stylistycznych. Razi powtarzalność wyrazów, która bynajmniej nie jest zabiegiem literackim, a zwykłym potknięciem autora, niestety – niejednokrotnym.

Oprócz tego, że bohaterowie podróżują, jedzą, kolektywnie śmieją się z zainicjowanych przez siebie infantylnych sytuacji, wystawiają sobie mniej lub bardziej krzywdzące świadectwo: Viridorix to szczęśliwy ukochany pięknej Asimo, Asimo to szczęśliwa ukochana mężnego Viridorixa, Kokaina jest wyzwoloną, bo ordynarną kobietą, Druid milczącym i uważnym wielkoludem, a Aryjski jego przeciwieństwem: lubi świntuszyć, pić wino i naśmiewać się z Kokainy. Psychologii brak, opis świata wewnętrznego ze strony na stronę jałowieje wprost proporcjonalnie do kulejącego języka powieści.

Jeśli po 150 stronie czytelnikowi nie wyczerpie się tolerancja, to będzie na dobrej drodze, by utonąć w oleistej, monotonnej fabule. Od połowy książki właściwie nic ciekawego się nie dzieje. Turniej trwa, na arenie wciąż walczą, co jakiś czas ktoś rzuci przekleństwem, ktoś kogoś zgwałci, bohaterowie jedzą i piją. Bezlitosny constans zakończony zostaje przewidywalnym wynikiem rozgrywek.

Istnieje coś takiego jak wyrozumiałość, którą obdarowujemy debiutantów, mówimy: „jak na pierwszy raz, całkiem nieźle!”; w końcu dziesiąta publikacja z reguły lepsza jest od drugiej czy trzeciej. Ta umowna pobłażliwość bywa wynagradzana – literackie ziarna kiełkują, później rosną, a żniwa należą już do czytelnika. Niestety, u Patuchy tego lata zbiory są ubogie, przewiduje się dłuższy okres suszy i nieurodzaju. Książka ta nie wypełni wakacyjnego lenistwa ani długich zimowych wieczorów. Proszę się na to nie nastawiać.

 

Ewa Jezierska
Ocena: 1/5

Tytuł: Turniej

Autor: Paweł Peon Patucha

Liczba stron: 308

Data wydania: 2012

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza

About the author
Ewa Jezierska
studentka kulturoznawstwa. Pasjonatka polskiej fantasy. Aktualnie mieszka w Warszawie, blisko nadwiślańskiej plaży, gdzie spędza swój czas wolny. Współpracuje z Księgarnią Warszawa oraz kolektywem fotograficznym Gęsia Skórka. Okazjonalna graczka Warcrafta i miłośniczka scrabbli.

9 komentarzy

  1. Widzę, że Pani opinia jest mało obiektywna. To tak jakby powiedzieć, że rząd nowy który będzie, że jest zły mimo, że nie sprawuje władzy. Juz wyjaśniam do czego dążę. Książki najlepiej zarabiające i sprzedające się na świecie to właśnie z dużą ilością brutalności, krwi i wulgaryzmów. Taka jest teraz młodzież a Pani widać zatrzymała się na erze kamienia łupanego. Najlepiej jakby autor pan Patucha napisał książkę o dojrzewaniu róży czy innego kwiatu. Pani niech zaprezentuje swoje dzieła zaraz skrytykujemy ale w sumie nie wiem czy bym się tak wciągnął jak w książkę Pana Patuchy gdyż widzę, że Pani jest nastawiona negatywnie na brutalność i wyżej wymienione działania. Uważam, że właśnie Pani książka opierała by się na kwiatach a jeżeli Pani ma tylko tyle do dodania o tej książce to lepiej niech się Pani nie wypowiada bo nakład sprzedanych książek mówi sam za siebie. Zawsze znajdzie sie jedna czarna owca której sie cos nie spodoba. Pozdrawiam

  2. Moja przygoda z „Turniejem” Pawła PEON’a Patuchy zaczęła się kilka dni temu.

    Autor zadebiutował tą książką i moim zdaniem jest to bardzo dobry debiut.
    „Turniej” czyta się bardzo lekko.

    Książka PEON’a ma trafić do każdego czytelnika a nie tylko do „salonu”, dlatego może się nie podobać studencikom i pasjonatom wysublimowanej poezji pięknej pochłaniającym pasjami romansidła fantasy i inne takie :))

    Wydaje mi się, że „Turniej” pisany był wg. przysłowia „Nic, co ludzkie nie jest nam obce”, przez co książka będzie się czytała przez szerszy wachlarz czytelników dobrze i nie jest tylko dedykowana do wąskiego grona adresatów.

    W Powieści fantasy Patuchy znajdziemy akcje, wątek erotyczny, miłość, walkę dobra ze złem, ktoś powie nic nowego? A czy w dzisiejszej dobie gdzie już wszystko zostało wymyślone można coś jeszcze wymyślić?
    Ciężko, ale w książce tak ułożyć losy bohaterów przeplatające się w/w elementach by się podobało i zachęciło do czytania to jest sztuka – moim zdaniem P. Pawłowi się to udało.

    Świetnie wplecione wulgaryzmy, które nie rażą a wręcz przeciwnie, w pewnych momentach, gdy się zastanawiałam czy można było użyć zamiennika dochodziłam do wniosku, że tekst traci na atrakcyjności :))

    Zabieg ze wstawieniem określeń współczesnych, na niektóre rzeczy, sytuacje, sprzęty z czasów średniowiecza jeszcze bardziej sprawia, że książka bawi i łatwo się ją czyta, bo przecież o to chodzi prawda?
    Zwłaszcza, gdy „Turnej” trafia do nas latem na wakacjach czy też urlopie ;))

    Gorąco polecam tą książkę, zwłaszcza ludziom z dystansem, umiejącym się śmiać „i czytać”

    Pozdrawiam
    Dorota

  3. Jestem w trakcie lektury… Mam takie same odczucia jak autorka recenzji.
    Niestety, pan Patucha napisał bardzo mizerną książką. Nierówną fabularnie, z masą błędów i nielogiczności. Polecam np 2 i 3 akapit na stronie 68…

    Na ogół WFW wydaje dobre rzeczy, w dużej mierze świetnych debiutantów. Tym razem jednak… Spudłowali.

    U mnie recenzja (juz wiem, że nie bedzie przychylna…) na dniach. Polemika jak najbardziej wskazana.
    A robię notatki z błędów – wiec uwaga 😉

  4. Myślę, że Paweł nie zrazi się do pisania i jego kolejna książka będzie duużo lepsza.

    Wiadomo, każdy z nas ma marzenia. Marzeniem Pawła jest zrobienie kariery jako autor powieści fantasy. I bardzo dobrze. Nie poddawaj się Pawle. O marzenia trzeba walczyć. Trochę warsztatu, dużo samozaparcia i kolejna książka może okazać się bestsellerem.

    I przenigdy nie pozwól sobie wmówić, że nie potrafisz pisać. Każdy gdzieś zaczyna. Masz marzenia, walcz o nie. Życzę sukcesów i gratuluję debiutu. Krystianda

  5. Niesamowite, że obrońcy tego czytadła, wyciągnęli argumenty sugerujące że autorka ( zasłużonej) krytyki powinna sama najpierw coś napisać, a potem dopiero oceniać cudze teksty. Ludzie! Naprawdę? Skoro twórca ‚ turnieju’ zdecydował przedstawić swoją książkę światu, musi być przygotowany na krytykę. Nikt mu przecież nie broni mieć marzenia:> Jeśli chodzi o wulgaryzmy, jeśli są nieuzasadnione i rażą, mogą zepsuć książkę. A sugerowanie że pani Ewa wolałaby czytać o kwiatkach jest naprawdę strasznie słabym chwytem… W krytyce, punkt po punkcie, wyszczególnione zostały błędy i słabości książki? Z tym też będziecie polemizować? Że powtórzenia są ‚ zamierzonym efektem stylistycznym’. Ludzie… litości.
    nikt Wam nie broni czytać literackich gniotów. Ale ta ‚obrona’ na kilometr razi jakąś sztucznością:>

    1. „Skoro twórca ‚ turnieju’ zdecydował przedstawić swoją książkę światu, musi być przygotowany na krytykę. Nikt mu przecież nie broni mieć marzenia…”

      a kto napisał że nie jest ?

      tylko krytyka a Krytyka robi różnicę 🙂

  6. Po przeczytaniu książki częściowo muszę zgodzić się z p.Ewą. Stylistyka,interpunkcja rzeczywiście do dużej poprawy. Niemniej jednak proszę zauważyć,że ktoś inny robił korektę, więc nie można całej winy zrzucać na p.Patuchę.Według mnie początek mało przemyślany, ale później autor się rozkręcił. Bardzo fajnie i ekspresyjnie opisane sceny walk.A że krew leje się strumieniami? Mnie to osobiście nie przeszkadza,w końcu skoro leją się po pyskach to i krew poleci.Wulgaryzmy – aż tak dużo nie było, żeby raziły. Osobiście przeszkadzało mi nieco seksistowskie opisywanie kobiet.Ale po za tym myślę,że jak na debiut to jest przyzwoicie.Myślę też, że p. Patucha weźmie sobie do serca komentarze i te „za” i te „przeciw”, wyciągnie wnioski i kolejna książka będzie napisana lepiej,poprawniej czego panu życzę.

  7. Witam wszystkich. Początek książki masakra, kiepściutki to za mało powiedziane. Ale kolo 140 strony gostek tak się rozkręcił ze przeczytałem jednym tchem do końca. Czekam na kolejna część, mam nadzieję że będzie i ze będzie jeszcze lepsza.

  8. Przeczytałem książkę Pawła i uważam że zadebiutował udanie pomimo pewnych niedociągnięć o których już zresztą autor wie. Determinacja, silna wola oraz pasja doprowadziły Pawła do napisania tej powieści. W związku z powyższym nie sposób zgodzić się z recenzją Pani Ewy, rzekłbym z krytyką, biorąc pod uwagę krytykę konstruktywną wręcz porządaną a zwykłym pojechaniu po autorze dla samej zasady krytyki. Moim zdaniem zarzut braku psychologi, braku dystansu ze względu na utożsamianie się z bohaterami jest nietrafny, ponieważ powieść fantasy nie musi być studium psychologicznym bohatera, jest to element niekonieczny choć możliwy wg.mnie zbędny.Fakt że, autor najchętniej utożsamiłby się z którymś z bohaterów jest zaletą a nie wadą tej książki i dobrze świadczy o autorze, ukazując pasję i zamiłowanie do tego typu tematu oraz wielką wyobraźnię. Sam osobiście czytając tego typu powieści utożsamiam się z bohaterami. Reasumując debiut uważam za bardzo udany, czekam na następne części powieści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *