Trier sauté – Nimfomanka, część II

7593065.3Długo zwlekałam z recenzją II części „Nimfomanki”. Pierwsza – zaskakująco zabawna i lepsza, niż sądziło wielu, narobiła mi sporo apetytu. Ale niestety, drugie danie okazało się mocno niestrawne. Lars von Trier serwuje się sauté, a film podlewa swoim ulubionym, porno-opresyjnym sosem. 

Znów jesteśmy w mieszkaniu Seligmana (Stellan Skarsgård), a Joe (Charlotte Gainsbourg) dalej opowiada swoją historię. Wiek niewinności ma już za sobą, czas na obiecywany w części I hardcore. „Proszę bardzo, macie, co chcieliście” – wydaje się mówić Trier. Jest więc a) sadomasochizm, b) krwawiąca łechtaczka, c) zrzucenie winy na opresyjne, patriarchalne społeczeństwo, przez które Joe stała się tym, kim jest. Ulubiona zagrywka reżysera, która – szczerze mówiąc – rozczarowuje. Nic nowego.

471248.2

Joe wiąże się na stałe z Jerome’em (Shia LaBeouf) i rodzi dziecko. Nic to nie zmienia, uzależnienie od seksu jest silniejsze, tyle tylko, że teraz Joe jest rozdarta między poczuciem obowiązku a nałogiem. Zostawia synka w nocy, by dawać się chłostać po tyłku, a w końcu – opuszcza dziecko na zawsze. Uzależnienie wyniszcza jej organizm (wspomniana krwawiąca łechtaczka), utrudnia życie zawodowe, ale – co Joe przyznaje na grupowej terapii – kocha je i jest dumna z tego, kim jest. To społeczeństwo (czytaj: mężczyźni) zmusza ją do tłumienia swych popędów i nie pozwala żyć tak, jakby chciała.

471246.2W drugiej części jest nieco mniej psychoanalizy i słownych gierek między Joe a Seligmanem, a te, które się zdarzają, trącą banałem. Trier przesadza, szczególnie w jednej z pierwszych scen, kiedy Joe opowiada o widzeniu, jakie miała w wieku dwunastu lat. Nierządnica babilońska, która się jej ukazała, to jak uderzenie widza obuchem – bardziej wprost już się nie dało. Znikają subtelności części I, wyjaśnianie kolejnych epizodów z życia Joe staje się nachalne i mało finezyjne. Być może gdyby film stanowił jedną całość, zgrzyt byłby mniejszy, rozbicie go na dwie części sprawia, że chcąc nie chcąc porównujemy je – a bilans wypada zdecydowanie na niekorzyść „dwójki”.

Końcówka filmu o relacji Joe i przygarniętej przez nią nastolatki (Mia Goth) kładzie film do końca. P. (wielu bohaterów w filmie tytułowanych jest tylko pierwszą literą imienia) mści się na Joe w najprostszy do przewidzenia sposób – za pomocą mężczyzny. Mści się psychicznie, ale i fizycznie (jak pamiętamy, na początku części I Seligman znajduje zakrwawioną Joe na chodniku). Willem Dafoe, który pojawia się z filmie na krótko, na szczęście genitaliów nie pokazuje, ale czyni to Skårsgard – czyli Seligman. Wszystko jasne, wiadomo o co chodziło.

Trier po raz kolejny próbuje udowodnić, że natura ludzka jest brzydka i wiedzie człowieka na manowce, a przyjaźń, miłość i współczucie nie istnieją. Albo istnieją tylko po to, by człowiek mógł realizować cele wyznaczane mu przez naturę. Rzeczywistość stara mu się to utrudniać, jak tylko to możliwe, ale odruch bezwarunkowy zawsze zwycięży. Oczywiście realizacja dążeń nie daje satysfakcji – tylko pogłębia problem, a my spadamy na dno. Tak jak Joe.

Deseru nie ma. Trier nie funduje widzowi nic na osłodę, a z kina wychodzi się z gorzkim posmakiem w ustach. Choć może o to właśnie reżyserowi chodziło.

Joanna Kocik
Ocena: 3/6

Reżyseria: Lars von Trier
Tytuł oryginalny: The Nymphomaniac Part 2
Premiera polska: 31 stycznia
Produkcja: Belgia, Dania, Francja, Niemcy, Wielka Brytania
Występują: Charlotte Gainsbourg, Stellan Skarsgård, Stacy Martin, Shia LaBeouf, Jamie Bell, Willem Dafoe, Mia Goth, Christian Slater
Dystrybutor: Gutek Film

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *