Strzały nad jeziorem – Marta Matyszczak

0

27043032_1710502429017459_1210751431_n„Strzały nad jeziorem” to już trzecia książka spod szyldu „Kryminału pod psem”. Marta Matyszczak konsekwentnie podąża obraną przez siebie ścieżką i w tej części również rozwesela czytelnika, bawiąc się językiem, oraz zaciekawia wyrafinowaną grą z konwencją gatunku.

W Chorzowie upał taki, że żel rozpuszcza się na włosach. Zwłaszcza gdy ktoś używa go w nadmiarze, jak Solański. Po rozwikłaniu irlandzkiej sprawy Szymon zyskał nie tylko sławę, satysfakcję i doświadczenie, ale i całkiem ładną sumkę tytułem spadku. Bohater nie zwleka ani chwili – natychmiast w siebie inwestuje w myśl zasady, że „pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy owszem”. Jednak mężczyzna nie rzuca się na to, co najlepsze i najdroższe – on spełnia marzenia, m.in. fundując sobie rude Audi TT.

Szybko się okazuje, że auto bardzo mu się przyda – Róża potrzebuje pomocy. Przebywająca w Barlinku dziennikarka wpadła bowiem w poważne tarapaty. Oskarżona o morderstwo musiała przerwać turnus odchudzający i stała się lokalną gwiazdą. Solański z Guciem ruszają na odsiecz.

Jak można się domyślić, dopiero w tym momencie historia nabiera rozpędu, a wszystko, co się będzie działo potem, to istna lawina niespodziewanych (przeważnie) zwrotów akcji, absurdalnych sytuacji, ale i całkiem poważnych zdarzeń. Jedyni w swoim rodzaju bohaterowie znów pokażą nam swoje najlepsze cechy, ale i obnażą wstydliwe słabości. Pomiędzy Szymonem a Różą wyczuwamy pewne napięcie, a nieprzewidywalna pisarka tylko podsyca naszą ciekawość, co rusz zbliżając postaci i rozdzielając (tak, tak, sami są sobie winni).

Matyszczak ma dar kreowania prawdziwych oryginałów. W tej części pierwsze skrzypce grają policjanci rodem w niewybrednych dowcipów oraz Olek Szpon, narcystyczna hiena dziennikarska. W pewnym momencie okazuje się, że większość postaci ma motyw – kariera, miłość, wolność, zazdrość, zemsta, pieniądze. To obnaża niedoskonałości człowieka, który dla swoich ambicji i fantazji gotów jest na naprawdę wiele. Sama intryga nie jest aż tak skomplikowana i wytrawni miłośnicy kryminałów nie powinni mieć problemów z rozszyfrowaniem przynajmniej niektórych fragmentów układanki. Jednak tutaj dużo większe znaczenie ma JAK, a nie CO.

W „Strzałach nad jeziorem” można zauważyć ewolucję stylu autorki „Tajemniczej śmierci Marianny Biel” w porównaniu do poprzednich książek. Nadal jest zabawnie, inteligentnie i dynamicznie, ale tu dostajemy znacznie więcej Matyszczak w Matyszczak, a mniej języka popkultury. Oczywiście nawiązań ciągle jest sporo, są jednak jeszcze bardziej swobodnie wplatane w tok narracji. Pisarka z wyczuciem nie tylko wprowadza stałe związki wyrazowe, ale dużo częściej je przekształca na własne potrzeby bądź też tworzy nowe. Nie brakuje także wulgaryzmów, lecz i one pojawiają się w określonym celu, m.in. mają sugerować emocje, są elementem komizmu.

Znów historię opowiadają dwie postacie – trzecioosobowy narrator, który coraz śmielej portretuje bohaterów i relacjonuje wydarzenia własnym językiem, tworząc samodzielne wyrażenia (mające dużą szansę zakorzenić się w polszczyźnie), oraz niezawodny, błyskotliwy i uroczy Gucio. Jego komentarze są celne, a poglądy postępowe. Życiowej mądrości, sprytu i wyczucia mogą mu pozazdrościć wszyscy dwunożni. Jako narrator Gucio ujawnia swoje ambicje aforysty, racząc czytelnika refleksjami o (często) filozoficznej proweniencji.

Z tomu na tom jestem coraz bardziej zachwycona tak naturalnie swobodnym językiem, piekielną inteligencją i wszechobecnym humorem. Przyznam, że każdy z głównych bohaterów szczerze mnie rozbawił, a Gucio jest po prostu obłędny. Widać, że autorka się rozkręca i każda kolejna książka pokazuje, że Matyszczak jeszcze wiele trzyma w zanadrzu.

Kinga Młynarska

1

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Odpowiedz