O wiktoriańskiej hipokryzji, czyli „Drzewo kłamstw” Frances Hardinge

0

563664-352x500Nie istnieje nic takiego jak niewinne kłamstwo…

Liście były zimne i trochę lepkie. Nie dałoby się ich pomylić z niczym innym. Widziała dokładne odwzorowanie ich kształtów na ilustracji w dzienniku ojca. To była jego największa tajemnica, jego skarb i odkrycie – Drzewo Kłamstw. Teraz należy do niej. Podróż, której on nie dokończył, rozpościera się przed nią jak horyzont.

Kiedy ojciec dziewczyny ginie w tajemniczych okolicznościach, Faith postanawia dojść do prawdy. Przeszukując jego rzeczy, odkrywa dziwne drzewo. Drzewo, które żywi się kłamstwami i owocuje, ujawniając skrywane sekrety. Nieprawdy wymykają się Faith spod kontroli, dziewczyna odkrywa, że tam, gdzie kłamstwa zwodzą i mamią, słowa prawdy burzą i niszczą.

Drzewo kłamstw to fascynująca lektura: niepokojąco mroczna i przewrotna opowieść z pogranicza fantastyki i powieści historycznej. Akcja dzieje się niemal bezpośrednio po wydaniu O powstaniu gatunków Charlesa Darwina, książki, która zmieniła oblicze świata i przeobraziła ludzką samoświadomość. Oś powieści stanowią starcia światopoglądowe na tle zmieniającego się krajobrazu naukowego, odkrycia prehistorii Ziemi, kopalnych dowodów potwierdzających tezy Darwina podważające religijny obraz świata. Drzewo kłamstw stanowi więc opowieść o trudnym, bolesnym i wręcz traumatycznym przebiegu Weberowskiego odczarowania. Hardinge musiała przeprowadzić rozległe badania (co potwierdza bibliografia zamieszczona na końcu książki), ponieważ jej niezwykle trafny opis klimatu naukowego epoki mógłby posłużyć jako ilustracja wykładu o historii nauki. Jednocześnie jednak jej powieść nie ma charakteru sprawozdawczego czy dydaktycznego, ale jest żywa i wciągająca, ponieważ autorka przedstawia naukowy dyskurs jako istotny problem – zawodowy, naukowy i egzystencjalny – swoich bohaterów.

I horyzont nieznanej przeszłości zaczął się rozszerzać. Dziesiątki tysięcy, setki tysięcy albo miliony lat… Im bardziej otwierały się ciemne stulecia, tym bardziej kurczyło się znaczenie gloryfikowanej od wieków ludzkości. Człowieka nie było na samym początku stworzenia, a świata nie dano mu w prezencie. Nie, on był spóźnionym gościem, którego przodkowie wyrastali ze szlamu i śluzu, a potem z trudem czołgali się po powierzchni ziemi.

Powieść Frances Hardinge opowiada także o społecznej sytuacji kobiet w epoce wiktoriańskiej, o oczekiwaniach i rolach płciowych, o uprzedzeniach, przesądach i jawnej dyskryminacji opartej na tak fantastycznych przesłankach, że powinna wydawać się absurdalna, gdyby  nie była wciąż aktualna. Pod względem przedstawienia sytuacji kobiet, szczególnie dorastających dziewcząt, wąskich horyzontów, jakie im ofiarowano, oczekiwań, jakim musiały sprostać, Drzewo kłamstw jest jedną z najbardziej akuratnie napisanych powieści historycznych. Nic nie zostaje nam oszczędzone, każdy upokarzający moment z życia bohaterki zostaje podany tak, abyśmy przeżywali go razem z nią: kiedy musi udawać znacznie grzeczniejszą i znacznie głupszą, niż jest, tylko po to, aby uchodzić za zwyczajną i spotykać się z akceptacją otoczenia. Na tym tle naprawdę należy docenić rozwój postaci Faith, kiedy udaje jej się wreszcie sformułować swoje marzenia i powiedzieć wprost, czego pragnie od życia – Chcę świecić złym przykładem.

Faith znajduje się w przełomowym momencie. W wieku czternastu lat utknęła pomiędzy byciem dzieckiem a staniem się kobietą. Zamknięta w pokoju dziecinnym jest przy tym świadoma czyhających na nią seksualnych zagrożeń. Także postrzeganie jej przez otoczenie wciąż waha się pomiędzy pobłażaniem dla głupoty dziecka a zakładaną niższością kobiety. Oczekiwania wobec dzieci i kobiet wydają się jednak podobne: mają być posłuszne, ciche i praktycznie niewidzialne. I Faith umie wykorzystać tę niewidzialność, aby zaspokajać swoje niespożyte pragnienie wiedzy. Ponieważ nasza bohaterka jest aspirującym przyrodnikiem żądnym wiedzy, każdej możliwej wiedzy, wykorzystuje wszystkie strzępki informacji, jakie uda jej się zdobyć: myszkuje w bibliotece ojca i podsłuchuje plotki, skrada się po domu, licząc skrzypiące stopnie, i wie o wiele więcej, niż powinna. Pierwszy raz jednak jej badania mają jasno sprecyzowany cel: odkrycie mordercy jej ojca.

Drzewo kłamstw jest niesamowitą opowieścią  na wielu poziomach: jako historia o dorastaniu i dojrzewającej kobiecości podszytej morderczym gniewem; jako kryminał w stylu Agathy Christie, gdzie kameralne warunki zamkniętej społeczności wprowadzają niemal paranoiczny nastrój; jest to także przedstawienie momentu załamania się wiktoriańskich wartości. Hardinge jest wybitną autorką. Stworzyła zniuansowany, szczegółowy obraz świata zmieniającego się w oczach Faith wraz z jej dorastaniem, uchwyciła przy tym moment przejścia od klarowności dzieciństwa do pełnej zwątpień dorosłości. Drzewo kłamstw jest bowiem przede wszystkim opowieścią o utraconej niewinności.

Półprawdy, kłamstwa i pełne napięcia, krótkie cisze, w których powinna pojawić się cała prawda. Kłamstwa jak noże, kłamstwa jak okłady i kompresy. Pręgi tygrysa i płowa sierść młodego jelenia. I wszędzie, wszędzie kłamstwa, którymi karmią się ludzie. Sny i marzenia jak cięte kwiaty, bez dającego życie korzenia. Cieniutkie kosmyki światła, dzięki którym czują się mniej samotni w ciemności. Puste postanowienia i bezsensowne wyjaśnienia.

Drzewo kłamstw stanowi także interesujący splot gatunków, łącząc kryminalną fabułę z elementami fantastyki, co owocuje klimatem rodem z weird tales i kosmicznej grozy z opowiadań Lovecrafta, odwołując się do atawistycznych lęków i miałkości ludzkiej egzystencji w makroskali. Tytułowe drzewo kłamstw to niezwykły gatunek rośliny legnącej się w całkowitym mroku, która – karmiona szeptanymi jej nieprawdami – rodzi owoce, po spożyciu których doświadcza się niezwykłych wizji. Faith wykorzystuje właściwości drzewa, aby poznać prawdę o śmierci ojca i o sytuacji swojej rodziny. W ten sposób Drzewo kłamstw to również opowieść o wiktoriańskiej hipokryzji, odsłaniająca brzydkie prawdy kryjące się pod utrzymywanymi z całą starannością pozorami.

Drzewo kłamstw stanowi przykład głębokiej, dojrzałej i niezwykle interesującej prozy, który już bez wahania mogę określić jako jedną z najlepszych książek, jakie czytałam w tym roku. Możemy tylko mieć nadzieję, że na polski rynek trafi więcej powieści Hardinge. Jest to literatura najwyższej jakości i prawdziwie nowatorskie podejście do fantastyki.

Tytuł: Drzewo kłamstw

Autorka: Frances Hardinge

Tłumaczenie: Krzysztof Mazurek

Wydawnictwo: Czarna Owca

Liczba stron: 456

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz