Nimfomanka (Część I) – Lars von Trier

7585903.3Promocja „Nimfomanki” rozpoczęła się zanim Lars von Trier nakręcił pierwszą scenę. Systematyczne i bardzo sugestywne informacje i plotki o najnowszej produkcji reżysera spływały do prasy i mediów, podkręcając apetyt widzów. Plakaty obiecywały, że będzie dużo kontrowersji, nagości i przełamywania granic. Ciekawość w dniu premiery osiągnęła już poziom zenitu. Czy udało się zaspokoić oczekiwania widzów i obietnice złożone w zapowiedziach?

Niestety, tego do końca nie wiadomo, bo film został podzielony na dwie części i trudno ocenić go jako całość, nie znając drugiej połowy. Historia tytułowej nimfomanki, Joe, dopiero nabiera tempa. Dotychczasowe akty ukazały jej losy od dzieciństwa do czasów młodości. Pojedyncze sugestie i czynniki pokazane wprost składają się na genezę hiperseksualności głównej bohaterki. Choć nic nie jest wiadome i bez wiedzy z zakresu psychoanalizy trudno być pewnym swoich domysłów czy przeczuć, można odnieść wrażenie, że Lars von Trier bawi się z widzem w chowanego. Trochę pokaże, by jeszcze szybciej to schować, pokazując coś nowego. Nie ma możliwości skupić się dłużej, zastanowić. Trzeba nadążyć za świeżo podsuniętymi obrazami, by być na bieżąco i nie stracić okazji na zebranie ogromu wątków, które mogą mieć znaczenie. Wydaje się jakby reżyser celowo rozpraszał uwagę widza, tylko trudno jeszcze ten cel sprecyzować. Bo przecież tak trudno uwierzyć, że mistrz stworzył letnią całość z gorących części. Na tym bowiem polega trudność w odbiorze „Nimfomanki”. Mocne uderzenia muzyczne, odważne i naturalistyczne sceny przeplatane filozoficznymi dywagacjami szeptanymi w domowym zaciszu przy herbacie sugerują przynajmniej dobre kino. Jednak po seansie pierwszej części trudno ferować jednoznaczne wyroki, mając w pamięci upodobanie von Triera do igrania z widzami.

Być może oczekiwanie na drugą część jest elementem gry podjętej na ponad rok przed premierą. Apetyty zostały pobudzone, ciekawość wzrosła jeszcze bardziej, więc może to nie naiwność spodziewać się, że druga część sprawi, iż całość ujrzymy w innym, znacznie lepszym świetle. A być może ta pustka, z jaką opuszcza się pierwszą część to celowy zabieg, by widz jeszcze bardziej mógł poczuć postać Joe, która też nic nie czuje. W orgazmach szuka bodźców, które pozwolą jej na odczuwanie. Jednak, jak do tej pory, to jedynie kolekcjonowanie mężczyzn i ich członków, którzy, w zależności od osobowości, zaspokajają różne potrzeby dziewczyny.

Odchodząc od rozmycia głównej postaci, „Nimfomance” można zarzucić już niewiele. Typowe dla reżysera alegorie, nawiązania tym razem do filozofii, chrześcijaństwa, wędkowania, świata muzyki i zwierząt wiele tłumaczą i nadają głębi historii o dziewczynie, której ciągle za mało było seksu. Także sceny, ich długość, zmysłowość i sposób ukazania są jedną z głównych zalet najnowszej produkcji von Triera.

Pozostaje mieć nadzieję, że reżyser, jak w każdym kolejnym dziele, jednak zaskoczy i pozostawi z uczuciem spełnienia i filmowego zadowolenia.

Maja Sieńkowska

Reżyseria: Lars von Trier
Tytuł oryginalny: Nymphomaniac
Premiera polska: 10 stycznia 2014
Produkcja: Belgia, Dania, Francja, Niemcy, Wielka Brytania
Występują: Charlotte Gainsbourg, Stellan Skarsgård, Stacy Martin, Shia LaBeouf, Christian Slater, Jamie Bell, Uma Thurman, Willem Dafoe

Dystrybutor: Gutek Film

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *