Niebo nad Saharą

reżyseria: Karim Dridi

Nie jestem wielkim koneserem kina i nie uznaję się też za wielkiego znawcę w tym temacie. Czasami po prostu jakiś film przyciąga moją uwagę i sprawia, że z jego powodu zastanawiam się nad różnymi aspektami życia. Z dzieciństwa pozostała mi pewna miłość do kina francuskiego – nic tak nie poprawiało mi humoru w wakacyjne popołudnia, jak po raz tysięczny powtarzane komedie z Louisem de Funes. Tak więc kiedy na kinowym afiszu pojawiło się „Niebo nad Saharą” nie mogłam przepuścić okazji, żeby nie odkurzyć dawnych zainteresowań.

Akcja filmu toczy się na Saharze w roku 1933, kiedy to Francuzi sprawowali władzę nad Algierem, będącym jedną z ich kolonii. Lata 30’ XX wieku to czas wielkich wynalazków, gwałtownych przemian społecznych i rozwoju technologii. To również czas pojawienia się i błyskawicznego rozwoju ideologii totalitarnych, a także powolnego dojrzewania do wolności państw kolonialnych. Po pierwszej wojnie światowej większą rolę zaczynają odgrywać kobiety – wzbogacone o prawo wyborcze i wyzwolone z salonów, coraz śmielej sięgają po męskie zawody oraz zarezerwowane tylko dla panów rozrywki. Jedną z takich wyemancypowanych kobiet jest główna bohaterka Nieba nas Saharą Marie de Beaumont, zapalony pilot i mistrzyni bicia światowych rekordów w lataniu. Wiedziona wielkim, choć trudnym uczuciem do pilota Billa Lancastera przybywa na Saharę, żeby wznowić poszukiwania jego samolotu. Jakiś czas przedtem Bill rozbił się nad Saharą w miejscu, gdzie nawet nie docierają karawany wielbłądów, a miejscowi nie zamierzają się zapuszczać.

Marie trafia w sam środek lokalnego konfliktu pomiędzy francuskimi żołnierzami a muzułmańskimi mieszkańcami pustyni. Garnizon doczekał się właśnie nowego dowódcy, który przywozi ze sobą typowo europejskie, salonowe spojrzenie na kompletnie odmienne realia. Jego nieumiejętne i aroganckie decyzje będą mieć katastrofalne skutki dla kruchego pokoju pomiędzy Beduinami i francuską jednostką. Jedyną osobą, która zdaje się być w stanie zapobiec rozlewowi krwi jest pułkownik Antoine Chauvet, dotychczasowy dowódca garnizonu. W przeciwieństwie do nowego szefa rozumie potrzebę dialogu z muzułmanami, traktuje ich na równi i stara się zasłużyć na ich zaufanie.
W ferworze nieustannych przepychanek dyplomatycznych, los zaginionego pilota zdaje się nikogo nie obchodzić. Zdesperowana Marie próbuje szukać go o własnych siłach, ale jej samolot zostaje zniszczony przez burzę piaskową.

Pozostaje jej więc tylko ponowienie prób dogadania się z szefem garnizonu. A okazja trafia się sama…

Po wielu perypetiach Marie i niepokorny Antoine sami błąkają się po niezmierzonej, bezkresnej pustyni w poszukiwaniach wraku samolotu Lancastera. Dla hardej, zaślepionej swoim celem Marie będzie to lekcja prawdziwego życia i pretekst do zweryfikowania swoich poglądów. Dla niezależnego, choć przez wielu niezrozumianego Antoine unikalna szansa na przeżycie prawdziwej miłości.

Niebo nad Saharą to zdecydowanie opowieść o miłości, ale nie tylko. Oparta na motywach książki Sylviana Estibala produkcja rodem znad Sekwany podejmuje się także trudnego tematu stosunków pomiędzy kolonizatorem a ludem podbitym. Pierwsza część filmu stanowi próbę pokazania podstawowych błędów w komunikacji z muzułmanami. W pewnym stopniu wina za ten stan rzeczy leży po obu stronach. Szlachetny, idealistyczny Antoine przegrywa z systemem. W końcu jego sprzymierzeńcy pośród Beduinów zwracają się przeciwko niemu. Druga część skupia się już na wędrówce dwójki bohaterów po Saharze i ich kiełkującym uczuciu. We Francji ten temat wywoływał wielką sensację, ponieważ role Marie i Antoine odgrywa najgorętsza para francuskiej kinematografii – Marion Cotillard, laureatka Oscara i Złotego Globu, znana min z roli we Wrogach Publicznych przy boku Johnnego Deppa, czy też tytułowej roli w Niczego nie żałuję – Edith Piaf oraz Guillaume Canet, laureat Cezara, aktor i reżyser.

Rzeczywiście na ekranie od samego początku widać między nimi chemię, chociaż do pewnego momentu bezkompromisowe podejście Marie i jej brawurowy egoizm zdają się bardzo drażnić Antoine. Ich uczucie rodzi się ze wspólnego przeżywania ekstremalnej sytuacji. Antoine decyduje się towarzyszyć Marie, bo nie ma już nic do stracenia, jego wieloletnie wysiłki w celu ustanowienia pokoju w tym rejonie zamieniają się w pył.

Film chwilami jest monotonny, odmierzany w tempie marszu wielbłąda. Podkreśla to jednak melancholijną, senną atmosferę pustyni, zwraca uwagę na ubogi krajobraz, którego niezwykłe piękno polega właśnie na zestawieniu tylko dwóch kolorów i prawie całkowitej niezmienności. I to właśnie najbardziej urzekło mnie w „Niebie nad Saharą”: obojętna, majestatyczna pustynia oraz dylemat, który w końcu napotka Marie: co zrobić, gdy w konsekwentnym dążeniu do celu, natrafiamy na przystanek, który wydaje się być lepszym rozwiązaniem, niż nasze pierwotne pragnienia? Zostać, czy iść dalej?

A ty co byś wtedy zrobił/a?

Magdalena Pioruńska

Tytuł oryginalny: Le Dernier vol

Rok produkcji: 2009

Kraj produkcji:  Francja

Występują: Guillaume Canet, Marion Cotillard

Dystrybutor: Kino Świat

About the author
Magdalena Pioruńska
twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *