Nie zawsze warto wracać – recenzja komiksu „Spider-Man 2099 #2: Spiderversum

0

Pierwszy tom „Spider-Mana 2099” nie zachwycił. Umieszczenie akcji drugiego woluminu w ramach monumentalnej historii pt. „Spiderversum” pozwoliło uwierzyć w poprawę. Materiał wyjściowy otwierał bowiem przed scenarzystą spore pole do popisu. Czy Peter David skorzystał z tej możliwości?

spider2099t2

Na wstępie należy podkreślić, że tytułowa opowieść nie zajmuje nawet połowy albumu. Plusem jest na pewno fakt, że główny bohater powrócił do roku 2099, więc możemy podziwiać jego wyczyny w „naturalnym” środowisku. W wydanym równocześnie „The Amazing Spider-Man: Spiderversum” byliśmy świadkami, jak Spider-Man 2099, Lady Spider oraz sześcioręka wersja Petera Parkera uciekają z ciałem Daemosa. Fabuła omawianego komiksu rozpoczyna się w miejscu, w którym wspomniana trójka znika z kart głównej opowieści. Niestety, Peter David nie wykorzystał szansy i zmarnował jeden z potencjalnie ciekawszych wątków pobocznych „Spiderversum”. Jedyną atrakcją tego fragmentu jest pojawienie się futurystycznej wersji Punishera – zgrabny, aczkolwiek niewiele wprowadzający do samej fabuły, ukłon w stronę miłośników pierwotnej linii wydawniczej, sygnowanej datą „2099”. Potem akcja przenosi się do świata Lady Spider, czyli do Nowego Jorku A.D. 1895, gdzie po krótkiej potyczce z dziewiętnastowieczną wersją Złowieszczej Szóstki tytułowa część całego tomu dobiega końca i aby poznać finał tej historii, trzeba sięgnąć do wspomnianego trzeciego tomu – „The Amazing Spider-Man”.

spider2099t2_p1

Kolejne dwa zeszyty to opowieść o postapokaliptycznej przyszłości. Klimat à la „Mad Max” z pewnością niektórym się spodoba, ale sama historia kończy się, zanim na dobre zdążyła się rozkręcić. Scenarzysta znowu puszcza oko do fanów komiksów z lat 90., tym razem przypominając Maestra (alternatywną wersję Hulka, którą David wymyślił dobre ćwierć wieku temu) oraz Strange’a z roku 2099. Ostatnie dwa zeszyty to powrót bohatera do naszych czasów i rozwinięcie wątku chorej sąsiadki, który pojawił się w poprzednim tomie. W tej kameralnej historii David sprawnie łączy obyczajowe fragmenty z efektownymi pojedynkami. W ramach jednego albumu otrzymujemy zatem trzy opowieści: fragment dużego crossoveru, postapokaliptyczną wizję przyszłości oraz nieco o relacjach damsko-męskich. Szkopuł w tym, że żadna z nich nie porywa i sprawia wrażenie urwanej w połowie. Dzięki szerokim kadrom i częstym rozkładówkom lektura przebiega szybko, więc raczej nikogo nie zdąży znudzić. Poza tym trudno wskazać elementy, które działałyby na korzyść omawianego komiksu.

spider2099t2_p2

„Spider-Man 2099: Spiderversum” to typowy przeciętniak. Scenariuszowo akceptowalny, graficznie ledwie poprawny. W kwestii rysunków nic się zresztą nie zmieniło, ale trzeba przyznać, że Will Sliney z Nowym Jorkiem z 2099 i 1895 roku radzi sobie lepiej niż ze współczesnym. Jeśli chcecie przeżyć nostalgiczną wyprawę do komiksowych lat 90., to możecie spróbować. W innym przypadku nie macie tu czego szukać. Nawet jeśli podobał wam się „The Amazing Spider-Man: Spiderversum”, nie musicie sięgać po ten komiks. Wydarzenia nawiązujące do głównej opowieści są raczej mało istotne i mogą negatywnie wpłynąć na odbiór całego crossoveru. Drugi i zarazem ostatni tom odświeżonego „Spider-Mana 2099” pozostaje zatem polecić tylko bezkrytycznym wielbicielom talentu Petera Davida.

Paweł Panic

Scenariusz: Peter David
Rysunki: Will Sliney
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2018
Tłumaczenie: Tomasz Kupczyk
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 165×255 mm
Stron: 156
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont

Podziel się

O autorze

Paweł Panic

Z wykształcenia historyk, z zawodu muzealnik. Lubi czytać komiksy i stare czasopisma o grach komputerowych, a przede wszystkim pisać. Pisze głównie o tym, co przeczytał. Jego teksty znaleźć można na portalu Aleja Komiksu, w Zeszytach Komiksowych oraz w książce „Komiks i jego konteksty”.

Odpowiedz