„Nie wiem, ale się wypowiem”

532a162a8ab15

To absolutnie nie jest tekst o przedstawieniu. To tekst o przedziwnym i niepokojącym zjawisku społeczno-psychologicznym. Nie mam zamiaru nikogo pouczać; czasy świetności piśmiennictwa tendencyjnego już dawno minęły. Kultura służy zadawaniu pytań, próbom odpowiedzi na te pytania i zmuszaniu do refleksji. Dlatego ja również chciałabym takich kilka pytań postawić i zmusić do zastanowienia. A teatr to już szczególnie miejsce na dialog. Przyczynkiem do napisania tego artykułu stał się oczywiście cały ten cyrk towarzyszący Golgota Picnic. Ale nie tylko. Dla mnie po prostu tym razem przebrała się miarka, bo tego typu sytuacji ostatnio było o wiele więcej.

O co chodzi, że w kraju, w którym zaledwie maleńki ułamek procentu ludności (aż strach sprawdzać oficjalne dane) chodzi do teatru, zainteresowanie jednym spektaklem jest tak wielkie? Widzów teatralnych jest mniej, jeśli to w ogóle możliwe, że może być jeszcze mniej niż czytających książki.

Politycy, którzy na co dzień nie potrafią sklecić jednego poprawnego zdania po polsku, nagle z euforią wygłaszają swoje opinie na temat sztuki teatru. Taka sama sytuacja miała miejsce przy zorganizowanym przez byłego sfrustrowanego fotografa buncie w Teatrze Starym w Krakowie, na przedstawieniu Jana Klaty Do Damaszku. Nagle wszyscy mieli swoje zdanie na ten temat i z radością się nim dzielili. Tu, gdzie wtórny analfabetyzm szaleje i ma się dobrze, teatr wygrywa w medialnej dyskusji z odbywającymi się właśnie mistrzostwami świata w piłce nożnej.

Pisząc ten quasi-socjologiczny tekst, zdecydowałam, że postawię się w sytuacji protestujących. Otóż, tak samo jak oni, również nie widziałam jeszcze przedstawienia. Bo w tym konflikcie to właśnie jest kluczowe, że ci, co się buntują, nie wiedzą, przeciwko czemu to robią. Dominuje postawa: „Nie wiem, ale się wypowiem”. Tak samo było przy Do Damaszku. Nikt z oburzonych na pewno nie pofatygował się do Krakowa, aby zobaczyć spektakl. W Polsce (może w innych krajach również, ale mnie interesuje Polska) w każdej sytuacji musimy opowiadać się po jednej ze stron. Nie lubisz prawicy – na pewno jesteś lewakiem. Nie ze wszystkim, co robi kościół, się zgadzasz, to jesteś antyklerykałem. Nie ma odcieni szarości, dyskusji, pytań i polemiki – jest tylko czerń i biel. Dlaczego nie idę na pokaz Golgoty Picnic? Oczywiście, jak każdy świadomy widz chciałabym to przedstawienie zobaczyć, ale na pewno nie teraz. Nie mam najmniejszej ochoty uczestniczyć w zbiorowej histerii. Projekcjom spektaklu w całej Polsce towarzyszy atmosfera jakiejś konspiracji, tajnych kompletów niemalże. W Teatrze Polskim we Wrocławiu publiczność będzie chroniona, sprawdzany będzie bagaż, trzeba podać imię, nazwisko i numer dowodu. Cały czas się upewniam, że to już rok 2014, że nie cofnęliśmy się w czasie. I po raz kolejny nie mam ochoty opowiadać się po jednej ze stron. Mam już dosyć szufladkowania. Niedawno na przykład wrocławski muzyk, artysta, performer L.U.C umieścił na swojej stronie na facebooku wywiad, którego udzielił Gazecie Wyborczej. Nikt z komentujących nie napisał o tym, co mówił Łukasz, ale wszyscy byli zbulwersowani, w jakiej gazecie ukazała się rozmowa. Czy naprawdę wszystko jest tu wywrócone do góry nogami? I czy każdego zajmuje nie to, co powinno?

Dlaczego nikt nie mówi, że modlitwy przed teatrami obrażają i ośmieszają religię? Dlaczego nikt nie jest w stanie zauważyć, że tragifarsa z krzyżem pod Pałacem Prezydenckim jest dla tego symbolu obrazoburcza? Dlaczego nikt nie zwraca uwagi na kulturę wśród księży? Na kompletny upadek języka kleru? „Apostołowie zobaczyli Jezusa i kopary im opadły” to tylko jeden z bardzo wielu cytatów z kazań proboszcza mojej parafii. Czy naprawdę nikt nie widzi, jak księża są rozpolitykowani, a Boga szukać można już tylko w sztuce? Dla mnie koncert, poezja czy malarstwo to większe przeżycia duchowe niż pełne nienawiści i polityki kazania z ambony. Duchowość gdzieś się kompletnie w tym wszystkim zagubiła.

A jeśli chodzi o spektakle nazywane „obrazoburczymi”… Niejedno już w teatrze widziałam, bo jestem tam bardzo często. Już coraz mniej jest mnie w stanie zdziwić, zszokować, zniesmaczyć. Na pewno widziałam więcej od święcie oburzonych, od rozgadanych polityków, z których prawdopodobnie większość była ostatnio w teatrze w podstawówce. Pytanie tylko, po co robi się takie przedstawienia? Bo jeśli ma to głęboki sens, jak w przypadku Pożegnania jesieni Witkacego we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, gdzie również pewne granice były przekraczane, to wszystko jest w porządku. Jeśli zastosowany przez reżysera zabieg zmusi mnie do zastanowienia, do świeżego spojrzenia i do pełniejszego odczytania literatury, wszystko jest, jak być powinno. Ale jeśli coś ma szokować tylko po to, żeby szokować? Czy spektakl dla religii „obrazoburczy” nie jest zbyt prostym zadaniem reżyserskim? Czy reżyser nie idzie po prostu na łatwiznę? Jest przecież bardzo cienka granica. Wystarczy do religijności „dorzucić” erotyzm, by coś stało się bluźniercze. Co jest celem: popularność i rozgłos czy dobry spektakl? To tylko pytania, na które każdy sam powinien sobie odpowiedzieć.

Buntujący się, gdyby chcieli poświęcić chwilę na zastanowienie, może wpadliby na taką myśl, że gdyby nie ta cała zorganizowana przez nich szopka, przedstawienie przeszłoby bez echa i wiedziałoby o nim tylu widzów, co o każdym innym spektaklu, czyli ten maleńki ułamek procentu?

Zamiast robić rewolucję, czas sprawić, aby zbiorowa histeria przestała być w naszym kraju never ending story. Na koniec dodam tylko, że słabe te uczucia religijne, jeśli tak łatwo można je obrazić.

Karolina Przystupa

About the author
Karolina Przystupa
Rocznik 1993. Studentka Reżyserii na Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie. Filii we Wrocławiu, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Interesuje się korespondencją sztuk, trenuje taniec współczesny, słucha jazzu i pije dużo herbaty. W teatrze poszukuje Piękna, dlatego studiuje na Wydziale Lalkarskim.

6 komentarzy

  1. Tekst bardzo sensowny. Ponieważ jednak podpisała go studentka polonistyki, polecam uwadze autorki następujące błędy:

    takich kilka pytań >>> kilka takich pytań
    ten cyrk towarzyszący >>> cyrk towarzyszący LUB cały ten cyrk towarzyszący
    nagle, z euforią >>> nagle z euforią
    nie wiedzą przeciwko czemu to robią >>> nie wiedzą, przeciwko czemu to robią
    wywiad, który udzielił Gazecie Wyboczej >>> wywiad, którego udzielił „Gazecie Wyborczej”
    nikt nie jest w stanie zauważyć że >>> nikt nie jest w stanie zauważyć, że
    Czy naprawdę nikt nie widzi jak księża są rozpolitykowani >>> Czy naprawdę nikt nie widzi, jak księża są rozpolitykowani
    Nie jedno już w teatrze widziałam >>> Niejedno już w teatrze widziałam
    jak w przypadku Pożegnania jesieni Witkacego >>> [brak kursywy w tytule]
    i do pełniejszego odczytania literatury wszystko jest, jak być powinno. >>> i do pełniejszego odczytania literatury, wszystko jest, jak być powinno.
    Ale jeśli coś ma szokować, tylko po to, żeby szokować? >>> Ale jeśli coś ma szokować tylko po to, żeby szokować?
    Wystarczy do religijności „dorzucić” erotyzm >>> Wystarczy do religijności dorzucić erotyzm
    Zamiast robić rewolucję czas sprawić >>> Zamiast robić rewolucję, czas sprawić
    gdyby nie ta cała, zorganizowana przez nich szopka >>> gdyby nie ta cała zorganizowana przez nich szopka
    never ending story >>> neverending story

    Pozdrowienia!
    Tłumacz, redaktor, korektor

    1. Dziękuję za wszystkie uwagi. Obiecuję następnym razem poprawę i większą uważność. 🙂
      pozdrawiam serdecznie
      karolina przystupa

      Ewa, dzięki za korektę! 🙂

  2. Słaba to kultura, która nie potrafi poradzić sobie ze słabą religijnością. Jeśli w istocie jest tak słaba. Jeszcze więcej mówią nam o nas samych takie jak wyżej wypowiedzi niż jakiekolwiek przedstawienie. Niestety. Myślę, ze autorka powinna się poważnie zastanowić zanim napisze podobny tekst zgodny nota bene z jej własnym stanem wiedzy i nieprzygotowania. Nie wie, a się wypowiada.

    Te uczucia religijne nie są takie słabe, jeśli z taką determinacją i konsekwencją są tak zdecydowanie demonstrowane. Z otwartą przyłbicą. Mają do tego prawo. A że reszta tak łatwo się poddała…? Sama sobie strzela samobója.Z konsekwencjami rozciągniętymi na przyszłość.

    Kraków jest przeciw Klacie z konkretnych powodów. I nie wynikają one z nieznajomości sztuk przeciw którym się buntuje.

    Zbiorowa histeria, płytka, mała wiara, oszołomstwo, mohery, przynależność partyjna i inne argumenty, to kiepskie ale bardzo nośne marketingowe pałki zbiorowej histerii,płytkiej, małej wiary , oszołomstwa i ideologicznej walki artystów z widzami.

    Pozdrawiam. I gratuluję korektorowi. Moje teksty korekta by zabiła. Rozszarpała na strzępy. Unicestwiła.

  3. Kilka cennych konstatacji Autorki felietonu chcialbym uzupelnic uwaga, iz osobiscie przyczyny opisanego stanu rzeczy upatruje w coraz powszechniej obowiazujacym w swiecie wspolczesnym nowym modelu komunikacji spolecznej – w swojej istocie zmniejszajacym drastycznie lub nawet znoszacym dystans pomiedzy wielu imponderabiliami kultury srodziemnomorskiej. Dla przykladu jedynie pozwole sobie wskazac wyrazne zmiany w relacjach pomiedzy tym, co egalitarne, a tym, co elitarne, tym, co erudycyjne, a tym, co wynika z ignorancji etc etc.
    PS. Przepraszam za pisownie. Niestety mam problemy z uruhomieniem programu z polskim alfabetem. W zamian pozwole sobie prosic o przyjecie moich serdecznych pozdrowien z Edynburga. Isaac Jacobovsky

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *