Nastoletni angst, czyli „Runaways”

0

Egmont wydał zbiór zeszytów pierwszej serii „Runaways”, osiemnaście zeszytów opowiadających zamknięta historię. W tym roku odbyła się premiera serialowej adaptacji komiksu i zapewne na tej podstawie zdecydowano się na tłumaczenie, za co możemy być tylko wdzięczni. To jeden ztych tytułów, które wypada znać, jeśli chodzi o komiksy Marvela.Bohaterami jest szóstka nastolatków, którzy pewnego dnia odkrywają, że ich rodzice należą do przestępczej organizacji o nazwie Pride, i w akcie nastoletniego buntu uciekają z domu. Przy okazji dowiadują się, że wcale nie są zwykłymi dzieciakami. Do Pride należą podróżnicy w czasie, szefowie mafii, kosmici, magowie, szaleni naukowcy i wojownicy ninja. Teraz dzieciaki nie tylko muszą zmierzyć się ze swoim potwornym dziedzictwem, ale także powstrzymać niecne knowania rodziców. W tomie pojawiają się też inni słynni nastoletni superbohaterowie, chociaż ci zdążyli już dorosnąć. Są to Cloak i Dagger, których przygody również zostały przedstawione w serialu.

Runaways1

„Runaways” wydano w 2003 roku, w ramach tzw. Tsunami, czyli serii komiksów Marvela skierowanej do młodszych odbiorców i bazującej na mangowej stylistyce. W latach 80. próbowano dostosować komiksy do starszych czytelników poprzez wprowadzenie nieco bardziej „dorosłych” tematów, głównie seksu i przemocy. Szybko jednak przemysł komiksowy zorientował się, że niebezpiecznie zawęził sobie rynek. Nie mogąc bazować wyłącznie na starych fanach, którzy dorastali, zaczytując się w przygodach superbohaterów, próbowano pozyskać nowych. Tsunami było jedną z takich prób. Część tytułów z tej fali publikacji spotkała się z ciepłym przyjęciem. Były to przede wszystkim „New Mutants”, „Sentinel” i właśnie „Runaways”. W ramach Tsunami wystartowała też pierwsza solowa seria poświęcona mutantce Mystique oraz „Wolverine: Snikt!”, jeden z ciekawszych eksperymentów formalnych tego pełnego napięć i sprzeczności okresu w dziejach amerykańskiego komiksu. Kwestia kokietowania starych i dorosłych fanów przy jednoczesnym pozyskiwaniu nowych czytelników stanowi jeden z nierozwiązanych problemów Marvela po dziś dzień.

Runaways-01_Plansza_1

Twórcami serii są scenarzysta Brian K. Vaughan, którego po sukcesie fenomenalnej Sagi chyba już nie trzeba przedstawiać, oraz rysownicy Adrian Alphona i Takeshi Miyazawa. Samo Runaways nie miało łatwego startu. Pierwszy tom został zakończony po osiemnastu zeszytach, które wystarczyły jednak, aby zamknąć główny wątek, czyli międzypokoleniowy konflikt rodzinny. Ponieważ wyniki sprzedaży wypadły pozytywnie, Runaways dostało drugi tom w 2005 roku. Ta część składa się z trzydziestu zeszytów, ale Vaughan i Alphona opuścili projekt po numerze dwudziestym czwartym. Serię dokończył Joss Whedon, wtedy już wchodzący w okres swojego upadku jako scenarzysta. Tom trzeci z 2009 roku miał już tylko czternaście zeszytów. Bohaterowie serii zrobili jednak karierę, pojawiając się na kartach innych komiksów. Szczególnie Nico Minoru stała się dla młodszego pokolenia czytelników Marvela postacią niemal tak ikoniczną jak klasyczni superbohaterowie w rodzaju Kapitan Marvel i Spider-Mana. W zeszłym roku wystartował oczekiwany czwarty tom serii przygód o nastoletnich uciekinierach. Scenarzystką jest Rainbow Rowell, znana autorka powieści z nurtu young adult, za rysunki zaś odpowiada Kris Anka, współczesna legenda komiksu i jedyny rysownik, który powinien tworzyć postaci kobiece, bo posiada świetny gust w kwestii strojów i nie boi się rysowania mięśni na kobiecym ciele. Skoro jednak nowa seria „Runaways” zapowiada się tak dobrze, warto przypomnieć sobie, jakie były początki.

Zasadniczo „Runaways” to opowieść o grupie przyjaciół, którą można określić jako dysfunkcyjną, ale kochającą się i wspierającą wzajemnie rodzinę. W pierwszym tomie obserwujemy, jak grupa dzieciaków, która za sobą początkowo nie przepada, nawiązuje przyjaźń w oparciu o dzielone traumatyczne doświadczenie, czyli przyglądanie się, jak ich rodzice zabijają kogoś z zimną krwią. Ich przejście od znoszenia swojej obecności, jak w przypadku odległych i niezbyt lubianych kuzynów, którzy są zmuszeni przebywać ze sobą na rodzinnych spotkaniach, przez spontanicznie utworzoną grupę wsparcia do przyjaźni na śmierć i życie jest naprawdę wzruszające, a często także zabawne. W skład grupy młodocianych bohaterów wchodzą: Alex– genialne dziecko, Nico – początkująca wiedźma, supersilna mutantka Molly, kosmitka Karolina, Gertruda, która dzieli psychiczną więź ze swoim pupilkiem dinozaurem, i Chase, dzierżący technologiczne cudo w postaci uzbrojonych rękawic. Jedna z tych osób jest zdrajcą. Każda rodzina musi mieć czarną owcę.

Runaways-01_Plansza_2

A to jest właśnie opowieść o tym, co się dzieje, kiedy nie pasujesz do ludzi, z którymi jesteś spokrewniony, i musisz tworzyć swoją rodzinę z wyboru, od podstaw. Paradoksalnie czarnymi owcami są dzieciaki, które nie godzą się nie niemoralne czyny rodziców, i nie przekonują ich wyjaśnienia w rodzaju działania w imię dobra rodziny czy też „zrozumiesz, kiedy będziesz mieć własne dzieci”. Konflikt rodzinny zarysowany został bardzo dobrze, nawet jeśli dotyczy supermocy i niecnych planów. Pobrzmiewają w nim argumenty, jakie słyszy każdy nastolatek. Seria bardzo dobrze przedstawia też zagadnienie nastoletniego buntu, który został potraktowany poważnie, jako element konieczny do zrozumienia swojego miejsca w świecie.

Już samo połączenie różnych osobowości, mocy i nastoletnich hormonów gwarantuje niezłą rozrywkę. „Runaways” ma także silny charakter metatekstowy. Nie bez powodu pierwszy zeszyt zaczyna się od Alexa grającego w MMORPG na bazie marvelowskich postaci. Tom od początku informuje, że jest pewną grą z konwencją komiksu superbohaterskiego, a nawet jego parodią. Brak tu klasycznych podwójnych tożsamości, pseudonimów czy nazw grupy. Co prawda dzieciaki nadają sobie ksywki, ale używają ich niekonsekwentnie, a w końcu całkowicie zarzucają zwracanie się do siebie pseudonimami. Moment, w którym Molly tworzy sobie domowy superbohaterski kostium z podartego materiału jako peleryny i plastikowych rękawic, wywołuje salwy śmiechu. Każe też zapytać, dlaczego na konwentach nie pojawiają się cosplayerki Molly, bo tak unikatowego przebrania szkoda nie wykorzystać. Runaways wprost naśmiewa się z wielu obiegowych motywów w komiksach Marvela. Jednak największą grą na konwencji jest motywacja bohaterów. W „Death-Defying Heroes” Henry Jenkins zdefiniował genezę superbohatera i superzłoczyńcy jako doświadczenie straty: bohater jej zaznał i chce uchronić innych przed takim doświadczeniem, podczas gdy złoczyńca pragnie ukarać świat za swój ból i sprawić, by inni też cierpieli. Najczęściej tą stratą jest śmierć rodziców czy opiekunów. Klasycznym przykładem są rodzice Batmana i wujek Petera Parkera. „Runaways” odwraca ten porządek. Motywacją nie jest strata rodziców, ale utrata ich nieskazitelnego wizerunku w oczach dziecka. To opowieść o dorastaniu i tym momencie w dojrzewaniu dziecka, kiedy rodzic przestaje być centrum świata, kiedy zaczyna się go postrzegać jako człowieka, który czasem popełnia błędy. Prawdziwym pytaniem jest, co zrobić, gdy błędy i decyzje rodziców nie mogą zostać wybaczone.

Określenie Pride jako superzłoczyńców to też zdecydowane uproszczenie ich skomplikowanych motywacji. „Runaways” wyjaśnia bardzo dosadnie, że oni rzeczywiście robią złe rzeczy dla dobra swoich dzieci. Czy to cokolwiek zmienia? Na to pytanie trudno odpowiedzieć jednoznacznie.

Runaways-01_Plansza_3

„Runaways” to młodzieżowa przygodówka, pełna dramatów okresu dojrzewania, takich jak pierwsze miłości, nie zawsze odwzajemnione bądź właściwie ulokowane, czy też odkrywanie swojej tożsamości i miejsca w świecie. W tomie pojawia się mnóstwo popkulturowych nawiązań, traktowanych całkiem słusznie jako sposób kształtowania się porozumienia pomiędzy nastolatkami czy znajdywania wyjaśnienia dla istotnych spraw. Szczytowy moment konfliktu zostaje wyjaśniony przez cytowanie filmu „Star Trek II: Gniew Khana”. Nie brakuje humoru, momentami raczej sarkastycznego, bo dzieciaki używają sarkazmu, aby radzić sobie z natłokiem emocji. Poza tym seria stawia istotne pytania o relacje pomiędzy rodzicami a dziećmi, dopuszczalną granicę błędów rodzicielskich, a także o to, co właściwie znaczy być dobrym człowiekiem. To opowieść o tworzeniu własnej rodziny, kiedy ta biologiczna zwyczajnie zawiodła. I o tym, jak nowe pokolenie może naprawić błędy poprzedniego. „Runaways” to niezwykle ważna historia o dorastaniu w trudnych czasach, którą każdy powinien przeczytać – chociażby po to, żeby przypomnieć sobie, jak trudno być nastolatkiem.

Warto też wspomnieć, że polskie tłumaczenie jest na wysokim poziomie. Akuratność wypracowano kosztem wierności oryginałowi, aktualizując niektóre wyrażenia o popularne obecnie powiedzonka i memy. Nie stracono jednak nic z ducha oryginału, dorzucając kilka dowcipów, które pasują do ogólnego tonu serii. Podobnie jak w przypadku „Ms. Marvel”, tłumaczenie sprawia, że lepiej czytać komiks po polsku niż po angielsku, a to wielkie osiągnięcie. Wydanie jest także wzbogacone o dodatkowe materiały, takie jak wstęp Vaughana i propozycja wydawnicza jego autorstwa, które ilustrują poniekąd osobisty charakter przedstawionej w tomie historii oraz rozwój samej koncepcji drużyny młodocianych uciekinierów. Pozostaje tylko cieszyć się, że „Runaways” trafiło na polski rynek.

Aldona Kobus

Tytuł: Runaways
Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Adrian Alphona, Takeshi Miyazawa
Tłumaczenie: Anna Tatarska
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 444
Data wydania: 25 lipca 2018

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(ur. 1988) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autorka "Fandomu. Fanowskich modeli odbioru" (2018) i szeregu analiz poświęconych popkulturze. Pisze pracę doktorską na temat przemian autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz