Łamiąc stereotypy – o serialu „Switched at birth”

switched at birthZdarzają się seriale, o których nie jest głośno, choć powinno się o nich mówić. Seriale, które nie tylko relaksują po ciężkim dniu, ale i czegoś nas uczą. Seriale zmieniające nasze podejście do niektórych spraw, wywołujące pewne emocje i myśli. Do takich należy „Switched at birth”.

Bohaterkami są dwie nastolatki, które odkrywają, że po narodzinach zostały przypadkowo zamienione. Bay Kennish (w tej roli Vanessa Marano) dorastała w bogatej rodzinie z rodzicami i braćmi, a Daphne Vasquez (Katie LeClerc), która straciła w dzieciństwie słuch, mieszkała z samotną matką w biednej dzielnicy.

Wpierw może się wydawać, że będzie to serial jakich wiele. Taki, który się oglądnie, uzna za całkiem przyjemny, ale bez szczególnych rewelacji. Jednakże po kilku kolejnych odcinkach zmienia się zdanie, ponieważ „Switched at birth” to nie głupiutka produkcja, lecz wielopłaszczyznowa historia o sprawach ważnych i poruszających.

Na początku warto powiedzieć o głuchoniemych aktorach biorących udział w przedsięwzięciu. Katie Leclerc ma chorobę Meniere’a, której przyczyną jest wzrost ciśnienia endolimfy w błędniku. Sean Berdy (w serialu: Emmett Bledsoe) jest głuchoniemy. Podobnie jak Marlee Matlin odgrywająca rolę matki Emmetta. W tym serialu występuje jednak więcej takich osób. „Switched at birth” pokazuje widzom świat głuchoniemego „od kuchni”– jego codzienne życie, problemy, rozterki, chwile kryzysu, ale i radości, szczęścia, beztroski. Na przykładzie Daphne czy Emmetta odkrywamy prawdę na temat osób, o których wciąż myślimy stereotypowo. Głuchoniemi naprawdę mogą żyć jak słyszący – mogą pracować czy jeździć na motocyklu. Każdy ma swoje talenty i hobby, ich „choroba” wcale nie ogranicza. Co najważniejsze bowiem nie uważają się za osoby chore, którym czegoś brakuje. Mają swoje marzenia, plany i nie boją się sięgać do gwiazd. Dopiero po zobaczeniu „Switched at birth” zrozumiałam jak niewiele wiem o głuchoniemych.

Switched-at-Birth-3-switched-at-birth-29939434-960-640

Serial opowiada również o sprawach, które dotykają wszystkich ludzi – o potędze i cenie miłości, trudach i skarbach przyjaźni, zaufaniu, nadziei, wierze, zagubieniu, niezrozumieniu przez otoczenie, samotności, smutku, cierpieniu. Ta produkcja jest opowieścią o życiu każdego człowieka. Niektóre sytuacje czy wątki mogą wydawać się naciągane, czy wręcz absurdalne. Jednakże to zabieg celowy – historia musi być interesująca i ma bawić odbiorcę. Zresztą życie przynosi naprawdę wiele niespodzianek.

Kolejne odcinki odkrywają następną prawdę lub pogłębiają dany wątek, uwiarygadniając go. Wspaniała gra aktorska – w tym miejscu należy zauważyć, że w większości grają tutaj osoby młode – sprawia, że wszystko wydaje się być dokładnie przemyślane.

Na koniec warto powiedzieć jeszcze parę słów na temat muzyki, której twórcą jest John Swihart. Bardzo często wybiera on mniej znane utwory, dzięki temu widz zaczyna się jeszcze bardziej koncentrować na granej właśnie scenie. Piosenki nie tylko budują odpowiedni nastrój, ale również przekazują pewne emocje i myśli np. gdy Bay cierpi, możemy sami poczuć ten ból. A wszystko z powodu odpowiedniej muzyki. „Switched at birth” to prawdziwa perełka, którą trzeba pokazać innym. Zatem zachęcam do oglądania i mam nadzieję do zobaczenia w Mission Hills!

Kamila Zielińska
ocena: 6/6

Gatunek: serial familijny, dramat
Stacja: ABC Family
Premiera: 05.06.2011
Czas trwania (min): 42
Kraj produkcji: Stany Zjednoczone
Twórca: Lizzy Weiss
Główne role: Katie Leclerc, Vanessa Marano, Constance Marie, D.W.Moffett, Lea Thompson, Lucas Grabeel, Sean Berdy
Liczba sezonów: 3
Muzyka: John Swihart

About the author
Kamila Zielińska
Studentka, uwielbiająca chodzić własnymi ścieżkami i leżeć na trawie. Patrzy wtedy w niebo i macha do gwiazd. Kocha wizyty po drugiej stronie lustra, dlatego uwielbia czytać. Kiedy zejdzie na ziemię, co nie zdarza się zbyt często, z radością przelewa swoje myśli na papier, mając nadzieję na związaną z tym przyszłość. Współpracuje z portalami Szuflada.net oraz prozaicy.blogspot.com. Plany na przyszłość? Tak wiele, że potrzebuje 9 żyć, by je wszystkie spełnić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *