Kurosawa – Piotr Sawicki

0

KurosawaKurosawę za życia nazywano geniuszem, wizjonerem albo współczesnym Szekspirem. Sidney Lumet zakazywał doszukiwania się wpływów Japończyka w swoich filmach, twierdząc, że nie odważyłby się podjąć naśladowania tak wielkiego twórcy. Federico Felliniemu wystarczyło obejrzeć jedynie „Siedmiu samurajów”, by określić Kurosawę jako „przykład wspaniałego twórcy filmowego”. Na tym filmie, niestety, często zaczyna się i kończy związek większości widzów z dziełami japońskiego reżysera. Tego, że to ogromny błąd, dowodzi książka Piotra Sawickiego, stanowiąca nie tyle wprowadzenie, co ekspansywne, przepełnione informacjami studium twórczości artysty.

Niestety, obecnie nie ma Samuraja, który byłby godzien naśladowania

Kurosawa mawiał, trochę przekornie, że wszystkie jego filmy są o samurajach. Takie pojęcie o reżyserze utrwaliło się w masowej wyobraźni i – co ciekawe – nie jest tak dalekie od prawdy. W tych wypowiedziach nie chodziło bowiem dosłownie o rycerzy japońskich, lecz o wartości, które reprezentowali. Fabułę swoich najlepszych filmów Kurosawa budował wokół jednego, wyrazistego bohatera. Był to człowiek szlachetny, ale nie pozbawiony słabości – przez to bardziej ludzki, bliższy widzowi. Nie można jednak nazwać japońskiego reżysera piewcą indywidualizmu – w jego rozumieniu człowiek był jednostką społeczną, odpowiedzialną za najbliższe otoczenie. W odczuciu Kurosawy samuraj miał ulepszać świat. On sam uznawał za swój obowiązek, by wszystko, co zachodzi na planie, było dobre, lepsze, a zatem w pełni dopracowane. Dbał więc zarówno o to, by aktorzy jak najlepiej wypadali przed kamerą, jak i o to, by rekwizyty znajdujące się na planie były prawdziwe. Również te niewidoczne dla widza – przykładem mogą być udekorowane, nigdy nieotwierane szuflady.

Inteligencja to nic innego jak umiejętność rozmawiania o różnych sprawach

Książkę Piotra Sawickiego charakteryzuje doskonałe wyczucie stylu Kurosawy. Szczególnie zachwyca jej pierwsza część, w której sztuka Kurosawy porównywana jest do malarstwa i muzyki. Ponieważ sam Kurosawa w wolnych chwilach oddawał się malarstwu, pierwsze porównanie jest jak najbardziej naturalne i oczywiste. Według Sawickiego źródłem sukcesu reżysera jest między innymi umiejętność połączenia historii ze współczesnością, co czyni go podobnym do Jana Sebastiana Bacha. Autor porównuje Kurosawę również do Beethovena, odznaczającego się pokrewnym „artystycznym temperamentem i skalą” (s. 61). W pozostałych trzech częściach Sawicki dokonuje szczegółowej analizy poszczególnych dzieł reżysera, zaczynając od debiutanckiej „Sagi o Dżudo”, tym samym oferując wgląd w ewolucję, stagnację i rozkład stylu Kurosawy.

Złe i stare przyzwyczajenia nie ustępują łatwo

Despotyczny styl pracy reżysera sprawił, że japońskie media zaczęły nazywać go Cesarzem. Pseudonim może i pasował do postawy na planie prezentowanej przez Kurosawę – wszechwładny i wszechwiedzący – ale nie odzwierciedlał jego poglądów. Duża część książki Piotra Sawickiego poświęcona jest przesłaniu Kurosawy, które z czasem stawało się coraz bardziej pesymistyczne. Pod koniec lat sześćdziesiątych, pomimo swojej pozycji, Kurosawa był po prostu za drogi dla japońskich wytwórni. Musiał zatem szukać finansowego wsparcia za granicą, co przekładało się na częstotliwość ukazywania się jego obrazów. Wcześniej kręcił jeden film rocznie, od roku 1970 praktycznie co pięć lat. Spadek produktywności miał również związek z próbą dostosowania się do „zmiany warty” w japońskim kinie, jak i z depresją, związaną między innymi ze słabnącym zainteresowaniem filmami epickimi, jakie nadal chciał kręcić Kurosawa. Młode pokolenie często uznawało jego dzieła za kaznodziejstwo, relikty przeszłości.

Bardzo trudno nauczyć się mocnych stron mistrza

Akira Kurosawa zmarł na zawał serca w wieku 88 lat, 6 września 1998 roku. Przed śmiercią był sfrustrowanym staruszkiem, lękającym się o konsekwentnie niszczoną przez człowieka przyrodę. Zamierzał przywrócić samurajski kodeks bushido, niepopularny po klęsce Japonii podczas drugiej wojny światowej. Ten bunt w imieniu ładu pokazuje, jakim był człowiekiem – wierzącym w stare wartości, sprawdzone rozwiązania. To było przyczyną jego sukcesu, ale też późniejszej porażki. Sami Japończycy niekoniecznie uznawali go za swojego, ponieważ zdawał się patrzeć na japońską kulturę z zewnątrz, zachodnimi oczami – zwrócił na to uwagę również Andrzej Wajda, zaliczający Kurosawę do swoich mistrzów. Podobnie jak on, szczególną estymą darzyli Japończyka Francis Ford Coppola, Martin Scorsese czy George Lucas.  Książka Sawickiego może być wprowadzeniem do filmografii twórcy, ale lepiej sprawdza się jako papierowy „konsultant”, którego możemy poprosić o wsparcie przy próbie pełnego zrozumienia danego dzieła Kurosawy.

Łukasz Muniowski

Tytuł: Kurosawa
Autor: Piotr Sawicki
Liczba stron: 413
Wydawnictwo: Yohei

Tytuły akapitów pochodzą z Hagakure – Sekretna Księga Samurajów autorstwa Tsunetomo Yamamo

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Odpowiedz