Kobiecość to syf i kropka: Frau Wolf

1

kobiecosc-to-syf-i-kropka-b-iext50191954

Tak jak zapewnia nas prowokujący tytuł powieści Frau Wolf, faktycznie, otrzymujemy skrajnie radykalną wizję kobiecości, a dramatyczniejszą tym bardziej, że – jak sugeruje autorka – ratunku od niej nie ma.

Na powieść „Kobiecość to syf i kropka” składają się historie kilku przyjaciółek, które, będąc jeszcze nie tak dawno beztroskimi nastolatkami, stoją u progu dorosłości. Ta z kolei już czeka, by nałożyć na nie jarzmo zadań i oczekiwań, jakie od wieków stanowią nieodłączny element kobiecej egzystencji. Andżelikę, Halinę, Magdę i Judytę poznajemy jako stałe bywalczynie osiedlowego podwórka. Dziewczynki spędzają czas na trzepaku, bawią się lalkami, toczą nieustanne wojny z chłopcami, w tle mama woła kogoś na obiad – ot, tendencyjny obrazek dzieciństwa spędzanego w kraju na Wisłą. Już na samym początku jedna z nich (może ta najbystrzejsza, najbardziej uświadomiona?), stwierdza: „Chłopaki nie chcą bawić się z nami w bobasy. Nie chcą wychodzić z nami na spacer i dawać jeść, chcą być tylko przy tym, jak się robi dzieci, a to przecież nie jest takie najważniejsze”. Z czasem okaże się jednak, że niestety, najważniejsze jest, a przynajmniej najważniejsze być powinno.

Bo „Kobiecość to syf i kropka” jest właśnie opowieścią o tym, jak destrukcyjna okazuje się siła oczekiwań, które, z pozoru niewinne i będące oznaką dobrej woli, stają się opresjami piętrzącymi przeszkody do choćby namiastki życiowego szczęścia. Odmawiając odgrywania ról i wypełniania powinności przypisanych kobietom, dorosłe bohaterki lawirują między wzorami, które nakłada na nie ich płeć a desperackimi próbami bycia sobą. Ambicja idzie tutaj w parze z upokorzeniem, bo zapewnienie sobie kariery oraz finansowej niezależności odbywać się musi poprzez łóżko (jak w przypadku początkującej dziennikarki Andżeliki, tkwiącej w toksycznej relacji z dużo starszym pisarzem Andriejem) bądź przez ciągłe wystawianie swojego ciała na pokaz (niegdysiejsza Halina to teraz seksowna modelka Haliza Ben Galla, której wizerunki zdobią okładki gazet). Nie mniej ponuro rysują się biografie pozostałych protagonistek pretendujących do miana outsiderek – Magdy, sfrustrowanej chorobą zastępczyni prezesa wielkiej firmy, oraz nomadycznej Judyty, wiecznej studentki chwytającej się różnych zajęć.

Świat wykreowany przez Frau Wolf to bezlitosny poligon jałowych związków, szorstkich rodzinnych relacji, zmurszałej tradycji i religii, na który codziennie wychodzi się, by heroicznie walczyć i przelewać – dosłownie – własną krew. Bohaterki uginają się pod ciężarem nieustannych litanii pretensji, oczekiwań, nakazów i zakazów, których autorami są, bez względu na płeć, osoby z bliskiego otoczenia. Galerię męskich postaci wypełniają nieobecni ojcowie, faworyzowani bracia, molestujący wujkowie oraz oceniający przez pryzmat przydatności seksualnej mężowie i partnerzy. Co jednak znamienne, to kobiety okazują się najbardziej dyscyplinującymi figurami tej powieści. Na pierwszy plan wysuwają się tutaj zatruwające życie córek matki, które nie omieszkują przy każdej sposobności zapytać: „Dziecko, czy ty czujesz się szczęśliwa…? tak po kobiecemu szczęśliwa?” Dramatyczny brak porozumienia widać też w relacjach z rówieśniczkami, gdzie patriarchalna mentalność staje się barierą nie do przekroczenia. „Chciej mieć dziecko!… To jedyne, czego kobieta powinna chcieć!… To jest warte wszystkiego” – wykrzykuje do Magdy znajoma. Sylwestrowe spotkanie, na którym Halina z Judytą zdobywają się na chwilę szczerości, kończy się niesmakiem i utwierdzeniem w niewesołym status quo. „Kobiecość…” tym samym demitologizuje wizję „siostrzanego” porozumienia w walce o równość, godność i prawo do decydowania o sobie.

Konfrontując czytelników z przygnębiającą kondycją bohaterek, autorka używa mocnego, dosadnego języka, balansującego na granicy groteski. Pisze wprost, nie zatrzymuje się tam, gdzie inni postawiliby kropkę. Niczym reporterka relacjonuje sceny ze świata kobiecego piekła, który momentami jest tak kuriozalny, że aż śmieszny. Jednak jest to śmiech gorzki, śmiech połączony ze łzami wściekłości i niezgody na świat, w którym ktoś decyduje za ciebie tylko dlatego, że jesteś kobietą.

Paweł Krysztofowicz

Tytuł: „Kobiecość to syf i kropka”
Autorka: Frau Wolf
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
Premiera: 15 września 2017

Podziel się

O autorze

Paweł Krysztofowicz

Absolwent polonistyki i kulturoznawstwa Uniwersytetu Szczecińskiego. Feminista szukający w tekstach kultury śladów historii i doświadczeń kobiet. Badacz polskich ruchów emancypacyjnych w XIX i XX wieku. Miłośnik kina. Dekorator w stanie spoczynku. Entuzjasta zwierząt. Weganin.

1 komentarz

  1. „Muszenie” robienia kariery przez łóżko polega na przewadze pazerności nad zdolnościami. Jako mężczyzna muszę się wykazywać ordynarną pracą. Jako szef za propozycję sexu mogę beztalenciu zaproponować kopa za drzwi, bo usługi prostytutek są tanie, a praca się sama nie zrobi. Nie naplułbym i nie nazwałbym swojej ani niczyjej matki zwierzęciem hodowanym przez męża. Skoro kobitki takie biedne, to skąd na świecie tyle pantoflarzy? Ze wszystkich dyrektorów finansowych u mnie w firmie tylko kobita tak jape darła, aż pracownicy bali się chodzić. Niewiniątka się znalazły. Leje krokodyle łzy z żalu, że aż się zaraz utopię. Feminizm to syf i kropka. Książka jest przydługą operą mydlaną z kilometrami opisów picia, spania, jedzenia i innych przyziemnych czynności. Taka „Dynastia” z bluzgami, tylko jeszcze nudniejsza. Bardzo się przydał kurs szybkiego czytania. Dobrze, że w bibliotece po kawie to wymęczyłem i nie musiałem płacić za książkę.

Odpowiedz