Jeśli tylko potrafiłyby mówić – James Herriot

Herriot_Jesli tylko_mKsiążki o zwierzętach pisze się zazwyczaj dla dzieci, tak jakby tylko one miały prawo interesować się nimi i je kochać.  Tymczasem dorośli miłośnicy zwierzaków wyrastają z kochających je dzieci. Nie wiedzieć czemu „poważni pisarze” bardzo rzadko poświęcają więcej uwagi domowym pupilom, piszą o nich najwyżej kilka linijek. Kot, pies, ewentualnie koń stanowią jedynie dodatek do głównego wątku. Od czasu do czasu któryś autor wspomina o dzikim zwierzęciu, przy czym często jest tak, że opisując je, popełnia podstawowe błędy. Zresztą behawioryzm zwierząt domowych też bywa fałszywie przedstawiany, gdyż wbrew pozorom nie jest on wcale rzeczą oczywistą. A co, jeśli książkę o zwierzętach napisze ktoś, kto z racji zawodu wie o nich najwięcej? Na przykład weterynarz?

James Herriot kończy studia i odbywa wymagane praktyki w czasach, gdy znalezienie pracy w zawodzie weterynarza graniczy z cudem. Wielu młodych absolwentów po miesiącach bezowocnych poszukiwań podejmuje jakąkolwiek robotę, byle nie przymierać głodem. James ma więcej szczęścia. W odpowiedzi na swe ogłoszenie dostaje ofertę pracy w miasteczku Darrowby, w Yorkshire. Za ostatnie pieniądze kupuje bilet na autobus. Na miejscu przeżywa wpierw chwile grozy, bo wygląda na to, że doktor Zygfryd Farnon wcale na niego nie czeka, wkrótce jednak sytuacja się wyjaśnia. Doktor Farnon nie jest konwencjonalnym typem szefa. Bywa niefrasobliwy, niecierpliwy i roztrzepany, ma jednak nosa do interesów. Jest bardzo odpowiedzialny i dobrze wie, jak pokierować kliniką. Nie jest to wcale łatwe, gdyż większość jego klientów to oszczędni, biedni i wiecznie zapracowani rolnicy, bardzo niechętnie rozstający się ze swymi pieniędzmi. Przywykli do dawnego weterynarza, pracującego według starych, tanich metod. Tymczasem Farnon chce przekształcić swój gabinet w nowoczesną placówkę. Chociaż prawie wszyscy wiejscy weterynarze tych czasów lekceważą leczenie psów i kotów, skupiając się na bydle hodowlanym, on chętnie przyjmuje małe zwierzaki i tego samego wymaga od swego asystenta. James Herriot nie ma nic przeciwko temu, choć nawet nie przypuszcza, że właśnie domowi pupile staną się jego ulubionymi pacjentami. Powoli zdobywa zaufanie okolicznych mieszkańców, są już nawet tacy, którzy odwiedzają gabinet specjalnie dla niego. Tak robi na przykład bogata wdowa, pani Pamphrey, uważająca młodego człowieka za najlepszego doktora swego notorycznie przekarmianego pekińczyka. Wkrótce do pary weterynarzy dołącza brat Zygfryda, Tristan, student weterynarii, traktujący zarówno naukę, jak i całą egzystencję jak jedną wielką zabawę. Jego obecność wywraca dosłownie życie obu lekarzy do góry nogami…

Bohaterowie książki są postaciami autentycznymi, dlatego też wypadają wyjątkowo wyraziście. Czytając, mamy ich przed oczami jak żywych: pełnego niezwykłej energii, czasami irytującego, ale obdarzonego złotym sercem Zygfryda, hedonistę i bawidamka Tristana oraz, oczywiście, autora – dobrego, cichego człowieka, często zbyt ugodowego i ustępliwego, zwłaszcza w stosunku do ludzi, którzy go wykorzystują. Równie prawdziwie wypadają mieszkańcy miasteczka i okolic, będący klientami gabinetu, i wspaniale opisane tło obyczajowe. Trudno nam dziś ocenić, jak dobrym weterynarzem był James Herriot (właściwie James Alfred Weight) na tle innych współczesnych mu przedstawicieli tego zawodu, z pewnością jednak dysponował autentycznym talentem literackim. Jego książki są niezwykle ciekawe i nie sposób się przy nich nudzić. Na dodatek obecne wydanie jest wyjątkowo dopracowane i eleganckie, a także drukowane większą czcionką niż poprzednie, co ułatwia czytanie.

Książka „Jeśli tylko potrafiłyby mówić” otwiera cykl pamiętników, znany pod zbiorczym tytułem „Wszystkie stworzenia duże i małe”. Jest on cytatem z popularnego psalmu:
„Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a ja was pokrzepię. Przyjdźcie do mnie, wszystkie stworzenia duże i małe…”.

W Polsce James Herriot stał się znany jeszcze za czasów PRL-u, głównie za sprawą angielskiego serialu pod tym samym tytułem. Wcześniej ukazał się ograniczony do jednej książki wybór z pamiętników weterynarza.  Całość zaczęto wydawać dopiero w roku 1995, nakładem oficyny Zysk i Ska. Obecnie Wydawnictwo Literackie postanowiło wznowić tę bestsellerową serię w nowej szacie graficznej i z nowym tłumaczeniem. To naprawdę dobre posunięcie, gdyż ten cykl wart jest każdych pieniędzy. Doceniła go nawet królowa angielska, zaszczycając autora tytułem szlacheckim. Z kart książki płynie ciepło, mądrość życiowa i życzliwość dla ludzi, nawet tych, którzy wcale niekoniecznie traktowali młodego lekarza fair. A przede wszystkim można wyczytać z nich miłość do „wszystkich stworzeń dużych i małych”. Jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników zwierząt.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

Tytuł: „Jeśli tylko potrafiłyby mówić”
Autor: James Herriot
Cykl: „Wszystkie stworzenia duże i małe”
Tom: 1
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 284
Oficyna: Wydawnictwo Literackie

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *