„Inne światy” – antologia inspirowana pracami Jakuba Różalskiego

0

inne-swiaty-b-iext51080351

Jakub Różalski zasłynął jako twórca prac, w których zestawia obrazki rodem z twórczości Józefa Chełmońskiego czy Iwana Szyszkina z majaczącymi w tle ogromnymi mechami, wilkołakami czy przemykającymi ukradkiem krasnoludkami. I mimo tego wywołującego niepokój dysonansu odnajdujemy w jego dziełach elementy jednoznacznie polskie: krajobrazy, przydrożne kapliczki czy żołnierzy rodzimych formacji. „Inne światy” to antologia opowiadań zainspirowanych tymi pracami. Dziesięć tekstów, w których autorzy na swój sposób interpretują to, co w twórczości Jakuba Różalskiego wydaje im się najważniejsze.
Już samo wydanie książki robi wrażenie i nie sposób pomylić jej z żadną inną. Grzbiet stylizowany na starą księgę, gruby, kredowy papier, a wszystko uzupełnione grafikami Różalskiego, ułożonymi zresztą dość nietypowo. Największe dyskusje wywołały fragmenty prac w formie marginesów umieszczonych po wewnętrznej lub zewnętrznej stronie kartek. Z zewnętrznymi nie mam problemu, ale wewnętrznych praktycznie nie da się obejrzeć z uwagi na to, że książka jest szyta i nie można jej dostatecznie rozłożyć. Uważam zatem ten pomysł za chybiony, choć dla odbioru tekstów nie ma on znaczenia. Relacja słowo – obraz nie jest tu bowiem tak ścisła jak w komiksach, grafiki są tylko inspiracją (w mniejszym lub większym stopniu). Myślę jednak, że warto o tym wspomnieć, gdyż nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim zabiegiem edytorskim.
Ale na tym nie kończą się zaskoczenia przy pierwszych oględzinach antologii Wydawnictwa SQN. Nie da się ukryć, że znajdziemy w niej teksty bardzo różnych pisarzy. Od tych, którzy z fantastyką zupełnie nie są kojarzeni (Sylwia Chutnik, Remigiusz Mróz), poprzez twórców, którzy zaczynali od tego gatunku, a później przenieśli się w inne literackie obszary (Łukasz Orbitowski, Jakub Małecki), po nazwiska znane każdemu fanowi fantastyki w Polsce (Anna Kańtoch, Jacek Dukaj).

Antologie mają to do siebie, że teksty w nich zawarte nigdy nie trzymają jednego poziomu. Tak samo jest z „Innymi światami”, choć zdecydowanie przeważają w nich teksty dobre. Moim ulubieńcem są „Szpony smoka” Roberta J. Szmidta. Alternatywna historia świata, w której Nippon, dzięki mądrości swej patronki Amaterasu i władzy nad smokami, przekształcił się w imperium, pod władzą którego znalazła się także Polska. W tym opowiadaniu światotwórstwo łączy się z japońskimi wierzeniami, ale stanowi także pretekst do postawienia pytań o polskość, zachowanie tożsamości w czasach okupacji i zasadność podjęcia starcia z góry skazanego na porażkę. Co jest lepsze dla narodu – walka, która oznacza morze ofiar i prawdopodobnie całkowitą eksterminację, czy podporządkowanie się rasie panów w nadziei na uzyskanie swobód, a tym sam utrzymanie kulturowej odrębności? To pytania, które nieraz musieliśmy sobie zadać w historii Polski. Dzięki opowiadaniu Szmidta można stwierdzić, że także smoki mają znaczenie dla sprawy polskiej. Zabawnym uzupełnieniem wizji autora są wstawki o tym, kim mogliby być Adolf Hitler i Winston Churchill w świecie żyjącym w cieniu potężnych gadów.

1429568219

Jakub Różalski „Przed burzą”

Opowiadaniem, które podejmuje temat polskości i to oglądanej na przestrzeni różnych epok, jest „Skóra” Łukasza Orbitowskiego. Warstwa fantastyczna związana z artefaktem, który w różny sposób wpływa na swoich właścicieli, wiąże się z obrazem Polski od powstania styczniowego poprzez hitlerowską okupację po powojenny komunizm. A losy bohaterów są intrygujące, pełne dramatycznych zwrotów akcji, goryczy oraz porażek.
„Człowiek, który kochał” Anny Kańtoch to kolejna wizja alternatywnej historii naszego kraju, w której naukowcy znad Wisły pracują nad pewnym tajemniczym wynalazkiem. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że głównym bohaterem opowiadania jest idiota, i to nie byle jaki, bo z długą i udokumentowaną historią.
„Idzie niebo” Jakuba Małeckiego czaruje czytelnika atmosferą narastającej grozy, która prowadzi głównego bohatera do szaleństwa. Wiąże się ona z inwazją tajemniczych Pająków, oddziałujących na ludzi w niewytłumaczalny sposób. Są jak katastrofa, której nie można powstrzymać, choć wszyscy wiedzą, że pewnego dnia nadejdzie. I tak dzieje się raz za razem.
Uczucia podobne do Pająków wywołują mechy opisane przez Aleksandrę Zielińską w „Nazwałem go Erzet”. Tutaj mamy do czynienia z wizją Śląska po tajemniczym wybuchu w jednej z kopalń. Niektórzy sądzą, że była to sprawka maszyn, które zeszły pod ziemię i… tutaj kończy się ludzka wiedza. Autorce udało się oddać przygnębiającą atmosferę miejsca ciągle zagrożonego i niepewnego swej przyszłości, w którym niby nic strasznego się nie dzieje, ale wszyscy spodziewają się nadejścia bliżej nieokreślonej grozy.
Aneta Jadowska w „Bożym dłużniku” zainspirowała się życiem Tatarów. Odsłania przed czytelnikami rąbek tej niezwykłej kultury, z mało znanymi zwyczajami i obrzędami, w której magia jest na wyciągnięcie ręki. Zwłaszcza dla fałdżejów. Niestety, historia nie jest opowiedziana do końca, ale ponieważ podtytuł głosi, że to pierwsza część „Tryptyku tatarskiego”, mam nadzieję na jej dokończenie.
Opowiadanie Jakuba Żulczyka „Tyle lat trudu” poświęcone krasnoludkom to jedyny humorystyczny tekst w antologii. Plusem jest obserwowanie świata z perspektywy głównego bohatera – krasnala o wdzięcznym imieniu Baryła. Autor pokusił się o innowacyjność języka i twist fabularny, który choć może nieco oklepany, akurat do tego opowiadania mi pasuje. Bo chociaż „Tyle lat trudu” to tekst humorystyczny, to zarazem dość gorzki. I odbieram jako wielką niesprawiedliwość fakt, że Baryła nie zjadł swoich osiemdziesięciu placków.
Rozczarowaniem jest opowiadanie Sylwii Chutnik „Zapalny stan udręki” – zapis halucynacji bohaterki. Gdyby ktoś mnie zapytał, o czym jest ten tekst, nie potrafiłabym odpowiedzieć. Autorka niespecjalnie odnalazła się w fantastycznym sztafażu.
Podobna sytuacja występuje w przypadku „Korytarza pełnomorskiego” Remigiusza Mroza. Pisarz wykorzystał w nim motyw podróży w czasie, tyle że sprowadza się on do długiej i nudnej rozmowy.

Na koniec zostawiłam „Imperium chmur” Jacka Dukaja i bynajmniej nie dlatego, że zostało umieszczone na końcu antologii. To już właściwie nie opowiadanie, a mikropowieść, która liczy niemal 200 stron. Jak to u Dukaja bywa, to tekst wymagający, ze starannie przemyślaną formą, pełną powtórzeń i haiku, gdyż – podobnie jak „Szpony smoka” – został zainspirowany kulturą japońską.
Pamiętacie pana Geista z „Lalki”, poszukującego metalu lżejszego od powietrza? W „Imperium chmur” jemu i panu Wokulskiemu (czyli panu Wo Ku Kyi z Kraju Którego Nie Ma) udało się zrealizować ten projekt w Japonii. Główną bohaterką jest Kiyoko, która niespodziewanie dla samej siebie uczestniczy w przełomowych wydarzeniach epoki i to przez pryzmat jej losów oglądamy, jak zmienia się Japonia i świat.
Oczywiście w „Imperium chmur” znajdziecie dużo więcej: dywagacje o japońskich rodzajach pisma, kolejny rozdział biblijnej opowieści o nienawidzących się braciach – Ezawie i Jakubie, polskie dążenia do odzyskania niepodległości czy echa sporu między Dmowskim a Piłsudskim.

„Inne światy” to dobra antologia. Piękne wydanie, zilustrowane grafikami Jakuba Różalskiego i w większości udane teksty rzeczywiście przenoszą czytelnika do alternatywnych rzeczywistości.

Barbara Augustyn

Tytuł: „Inne światy” – antologia inspirowana pracami Jakuba Różalskiego
Autorzy: Jacek Dukaj, Anna Kańtoch i inni
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 608
Data wydania: 2018

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz