Historia Gestapo – Jacques Delarue

„Tam, gdzie jesteśmy my, nie ma miejsca dla nikogo innego” – Adolf Hitler.

Gestapo.

Trzy sylaby, na odgłos których wpadała w strach cała Europa. Potworna maszyna policyjna, której tryby doprowadziły do śmierci milionów osób. Organizacja, której członkami byli doskonale wyszkoleni i indoktrynowani od wczesnej młodości ludzie, dla których nie istniało pojęcie „człowieczeństwo”. A przynajmniej nie w odniesieniu do podludzi…

Książka Jacquesa Delarue „Historia Gestapo” szczegółowo opisuje początki, rozwój oraz destrukcję koszmarnego tworu nazistów. I choć jest to dzieło historyczne nie da się jej przeczytać jak zwykły, beznamiętny dokument. O nie! Książka wzbudza praktycznie w każdym rozdziale emocje, potęgowane beznamiętnym przedstawianiem faktów przez autora.

Hitler powiedział kiedyś – „trzeba zdawać sobie sprawę ze słabości i bestialstwa ludzi”.  Zasada ta była tyleż perfekcyjnie, co bezlitośnie wykorzystywana przez władze Gestapo. Oczywiście słaby był przeciwnik, bestią zaś kat. Choć jako bestia oceniony dopiero przez następne pokolenia.
Bo czyż gestapowcy popełniali zbrodnie?

Z ich punktu widzenia – nie. Od najmłodszych lat byli indoktrynowani, urządzano im regularnie pranie mózgów. Oczywiście tylko tym wyselekcjonowanym, potrafiącym wylegitymować się czystą, niemiecką krwią (sprawdzano przodków od roku 1750!) i nieobciążonymi dziedzicznie. Nic dziwnego, iż przestępstwem, którego bardziej się bali nie było wymordowanie tysięcy „podludzi”, ale przyłapanie ich na bałaganie czy złym wypełnianiu papierków. Bo zabijanie Żydów było poniekąd obowiązkiem, a za bałagan w papierach można było zostać ukaranym grzywną, czy nawet przeniesieniem.

Książka pełna jest takich szokujących wstawek. Są chwile, kiedy podczas lektury odruchowo zaciskają się pięści. Zwłaszcza podczas czytania rozdziału trzeciego piątej części, opisującego eksperymenty gestapowców. Mimo, iż nie ma tam krwistych opisów, są jednak informacje na tyle sugestywne, że trudno przez ten rozdział przebrnąć, zwłaszcza osobom o bogatej wyobraźni.

Lekturze cały czas towarzyszy pozorna obojętność autora. Pozorna, bo jest w tekście kilka akapitów, kiedy pozwolił sobie na osobiste wspomnienia. I to chyba najbardziej przerażający fragment książki. Kilka słów, które – kontrastując z obiektywnym, historycznym przedstawianiem zdarzeń – wyrażają znacznie więcej, niż reszta tekstu. W tym jednym, króciutkim fragmencie Jacques Delarue odkrył się, opisując targające nim emocje. Ale to trzeba przeczytać, spróbować postawić się w sytuacji autora, wsłuchującego się wraz z kolegami w odgłosy śmierci…

Książka jest doskonale udokumentowana, nawet czytelnicy dobrze zorientowani w historii nazizmu i drugiej wojny światowej odnajdą tu wiele rzeczy, które ich zaskoczą. Dla mnie najbardziej przerażającym był fakt, iż tak naprawdę pochód nazizmu mógł być zatrzymany praktycznie na każdym etapie.

Wystarczyła interwencja Francji i Anglii – nawet tylko dyplomatyczna – by Hitler doznał prestiżowej porażki  podczas inwazji Saary. Wystarczyła bardziej zdecydowana reakcja podczas aneksji Austrii czy inwazji na Czechosłowację. Wystarczyło wejść zbrojnie na tyły Hitlera podczas wrześniowego blitzkriegu na ziemiach Polski… Wojna na dwa fronty oznaczałaby klęskę nazistowskich Niemiec, ale Francuzi i Anglicy nie chcieli umierać za Gdańsk.

Europa zapłaciła za to najwyższą cenę.  Polityka ustępstw wobec zaborczości nazistów skończyła się klęską i okupacją Francji i dziesiątkami tysięcy ofiar w Anglii. A wszędzie tam, gdzie przeszły wojska, pojawiali się siewcy śmierci i cierpienia – Gestapo.

Cieszy mnie, iż są autorzy, potrafiący tak sugestywnie pisać o historii. Dzięki Jacquesowi Delarue dostajemy do ręki dzieło, które pozostawia niezatarty ślad w naszej pamięci. Trudno sobie wyobrazić, że te potworności miały miejsce raptem kilkadziesiąt lat temu. To książka ku przestrodze – mam nadzieję, że właśnie dzięki takim pozycjom wiele osób wyciągnie właściwe wnioski i zapewni nam przyszłość, w której nie będzie miejsca dla potworów w mundurach.

W końcu to my tworzymy nasz świat, naszą rzeczywistość.

Robert Rusik

Tytuł: Historia Gestapo

Autor: Jacques Delarue

Wydawnictwo: Muza

Stron: 368

Data wydania: 2011

About the author
Robert Rusik
Urodził się w 1973 roku w Olkuszu. Obecnie mieszkaniec Słupcy, gdzie osiedlił się w 2003 roku. Pisze od stosunkowo niedawna, jego teksty publikowały „PKPzin”, "Kozirynek", "Cegła", "Szafa", „Szortal”. Ma na koncie kilka zwycięstw oraz wyróżnień zdobytych w różnych konkurach literackich (organizowanych m.in. przez portale Fantazyzone, Erynie, Weryfikatorium, Apeironmag, Szortal i inne), w tym prestiżową statuetkę „Pióro Roku 2009” przyznaną przez Słupeckie Towarzystwo Kulturalne. Przeważnie pisze fantastykę, choć zdarza mu się uciec w inne rejony literatury. Od 2010 roku felietonista Magazynu Kulturalnego „Apeiron”, od lipca 2011 także „Szuflady”. W 2012 roku ukazał się jego ebook „Isabelle”. Prywatnie szczęśliwy mąż oraz ojciec urodzonego w 2006 roku Michałka i urodzonej w 2012 roku Oleńki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *