Antyczna przyszłość – recenzja komiksu „Cyann #1: ŹrÓdło i sOnda. Sześć pór roku na IlO”

0

Główny autor „Cyann”, François Bourgeon, przyzwyczaił nas do epickich utworów, bardzo mocno osadzonych w realiach historycznych. I choć tym razem sięgnął po dekoracje fantastycznonaukowe, to drobiazgowość w prezentowaniu rzeczywistości jest tutaj nie mniejsza niż w „Towarzyszach zmierzchu” czy „Pasażerach wiatru”.

Cyann1

Akcja „Cyann” rozgrywa się w odległej przyszłości, w której ziemskie dziedzictwo ludzkiej rasy jest już tylko mglistym wspomnieniem, czymś w rodzaju legendy o prapoczątkach.  System władzy i hierarchia społeczna są jednak całkiem swojskie i nie różnią się znacząco od tego, co znamy z bliższej lub dalszej przeszłości. Przedstawiona w pierwszym tomie planeta Olh, a konkretnie jedna z jej krain, przypomina jedno z wielu ziemskich starożytnych państw. Rozbudowany kult żywiołu wody, kastowe społeczeństwo, napięte relacje pomiędzy autokratycznym władcą i kapłanami – wszystkie te elementy powinien kojarzyć każdy, kto w szkole podstawowej nie przysypiał na lekcjach historii. I właściwie nie byłoby się do czego przyczepić, gdyby nie fakt, że tworząc bardzo wyraziste tło opowieści, autorzy (współautorem „Cyann” jest Claude Lacroix) nieco zapomnieli o samej fabule. Co prawda dzieje się sporo, wątki polityczne przeplatają się z obyczajowymi, akcja co rusz przyspiesza, ale brakuje w tym wszystkim naturalnej płynności. Nie pomaga także przytłaczająca ilość tekstu, który dosłownie wpompowano w poszczególne kadry. Opisywany komiks powstał w latach 90 – czyli trochę na karku już ma – ale archaicznie poprowadzona narracja sprawia, że mamy wrażenie, jakbyśmy obcowali z dziełem zdecydowanie bardziej wiekowym. Uwaga ta dotyczy „ŹrÓdła i sOndy”, pierwszego tomu wchodzącego w skład recenzowanego albumu. Drugi z elementów składowych pt. „Sześć pór roku na IlO” wypada już znacznie lepiej. Historia o wyprawie na tytułową planetę jest o wiele przystępniejsza w odbiorze, gdyż przez większą jej część jesteśmy świadkami podróży gigantycznego łazika przez kolejne strefy klimatyczne nowego świata. Wątek eksploracji wystarczy, aby czerpać z fabuły dużo więcej przyjemności niż w przypadku pierwszej opowieści.

Cyann1_p10

Graficznie natomiast jest bardzo dobrze. Pieczołowitość w konstruowaniu świata znajduje swoje odbicie w niezwykłej dbałości o ilustracje. Pełno tu detali – projekty budynków, strojów, maszyn, a przede wszystkim okazów lokalnej flory i fauny są naprawdę przemyślane. Pod tym względem nikt nie poszedł na łatwiznę. Wszystkie elementy otoczenia są unikatowe i cieszą oko kosmiczną egzotyką. Gdyby jednak trzeba było spośród dwóch albumów składowych wyłonić faworyta, to ponownie wygrałby tom drugi. O ile w „ŹrÓdle i sOndzie” dostajemy więcej okazji do podziwiania strojów i architektury, o tyle w „Sześciu porach roku na IlO” Bourgeon skupił się na pejzażach. I jak to zwykle bywa, piękno przyrody wyraźnie wygrywa z miejskimi scenami z tomu pierwszego. Dodatkowo ośnieżone równiny i zalesione wybrzeża doskonale wypadają w zestawieniu z gigantycznym łazikiem, którego design powinien ucieszyć wszystkich fanów oldskulowego science fiction. Nie można oczywiście nie wspomnieć o pięknych kobiecych kształtach, które na kartach opowieści pojawiają się dość często. I mimo że żeńskie piersi nie powinny być elementem świadczącym o wartości dzieła, to typowa dla europejskiego komiksu bezpruderyjność naprawdę tutaj nie razi, a wręcz wypada bardzo naturalnie. Ani na chwilę „Cyann” nie zamienia się w opowieść erotyczną, a przecież gdyby w amerykańskim tytule pokazano aż tyle nagości, to moglibyśmy być niemal pewni, że mamy do czynienia z produkcją spod znaku soft porno.

Cyann1_p23

Pomimo niezaprzeczalnych walorów wizualnych i całkiem przyjemnych „Sześciu pór roku na Ilo” „Cyann” jako całość nie jest komiksem wybitnym ani nawet bardzo dobrym. Pierwszy tom jest po prostu zbyt archaiczny. Brnięcie przez kolejne dialogi autentycznie potrafi zmęczyć, a nie wątpię, że niektórych czytelników na dobre zniechęci do kontynuowania przygody z tym tytułem. Warto jednak się przemóc i dotrwać do tomu drugiego. Na cały cykl składa się jeszcze kilka albumów, ale podobno ich poziom ustępuje pierwszym częściom. Biorąc pod uwagę fakt, że opisywany materiał stanowi zamkniętą całość, nie widzę sensu, aby wydawnictwo Egmont kontynuowało wydawanie „Cyann”. Jeśli to jest najlepsze, co François Bourgeon i Claude Lacroix stworzyli w ramach tej serii, to w zupełności wystarczy.

Paweł Panic

Cyann #1: ŹrÓdło i sOnda. Sześć pór roku na IlO
Scenariusz: Francois Bourgeon, Claude Lacroix
Rysunki: Francois Bourgeon, Claude Lacroix
Kolor: Francois Bourgeon
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2016
Seria: Cyann, Mistrzowie Komiksu
Tytuł oryginału: Le cycle de Cyann: 1. La sOurce et la sOnde 2. Six saisons sur ilO
Rok wydania oryginału: 1993, 1997
Wydawca oryginału: Casterman
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 215×290 mm
Stron: 232
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328116535

Podziel się

O autorze

Paweł Panic

Z wykształcenia historyk, z zawodu muzealnik. Lubi czytać komiksy i stare czasopisma o grach komputerowych, a przede wszystkim pisać. Pisze głównie o tym, co przeczytał. Jego teksty znaleźć można na portalu Aleja Komiksu, w Zeszytach Komiksowych oraz w książce „Komiks i jego konteksty”.

Odpowiedz