Alan Moore łamał czwartą ścianę, zanim stało się to modne – recenzja komiksu „Top 10”

0

Alan Moore, jeden z ważniejszych scenarzystów komiksowych pochodzących z Wielkiej Brytanii, przedstawiciel tzw. brytyjskiej inwazji lat 80., napływu do Stanów Zjednoczonych autorów z wysp, na stałe odmienił oblicze komiksu amerykańskiego. Tytuły takie jak „V jak Vendetta”, „Strażnicy”, „Zabójczy żart” czy „Prosto z piekła” weszły do ścisłego kanonu powieści graficznych, a ich autorowi dały przepustkę do grona najlepszych.

Top10int

W swej twórczości komiksowej Moore szuka przede wszystkim furtek, które pozwalają wyeksponować wątki i mechanizmy charakterystyczne dla utworów tzw. kultury wysokiej, a mimo to nadal pozostawać w konwencji komiksu głównego nurtu. Najlepszym tego przykładem mogą być „Strażnicy”, rysowani przez Dave’a Gibbona i wydani przez DC Comics w roku 1986. Autor, tworząc komiks superbohaterski, zadaje pytania o rolę superbohaterów w życiu człowieka oraz odpowiedzialność, jaką niesie posiadanie nadludzkich mocy.

Dwanaście lat później pochodzący z Nottingham scenarzysta powraca w tytule „Top 10” (z rysunkami Gene Ha i Zandera Cannona) do kreacji świata pełnego herosów, tym razem jednak stawiając na znacznie lżejszą (choć wciąż stawiającą ważne pytania) historię.

Top10int_p38

Tytuł komiksu odnosi się do posterunku policji w metropolii Neopolis. Tym, co odróżnia tak miasto, jak i komisariat od tych znanych z naszej rzeczywistości, są mieszkańcy. Wszyscy bowiem, bez wyjątku, posiadają supermoce. Zdziwiłby się jednak ten, kto oczekiwałby społeczności opartej na prostym rozróżnieniu na tych dobrych i tych złych.

Tak duże nagromadzenie superbohaterów prowadzi bowiem do znanych przecież z codzienności podziałów w społeczeństwie. Moore pozornie nie odkrywa więc Ameryki, a jednak tworzy świat w sposób, jakiego próżno szukać w większości komiksów o herosach (szczególnie jeśli pamięta się, że „Top 10” powstawało w latach 1999 – 2001, a więc już ponad 15 lat temu). Nikogo zatem nie dziwi widok obdarzonego mocami agenta ubezpieczeniowego, gwiazdki porno czy bezdomnego. Zresztą to właśnie losowość, z jaką poszczególnym bohaterom przypadają nadludzkie siły, wydaje się najbardziej owe nierówności generować. Bo co determinuje fakt, że jedna osoba rodzi się niezniszczalna, podczas gdy jej sąsiad potrafi jedynie nadymać się jak balon? W tym kontekście trudno realizować znane antyrasistowskie hasło „każdy inny, wszyscy równi”, na co między wierszami zwraca uwagę autor.

Top10int_p144

Pomimo ponurych wniosków, jakie nasuwają się podczas lektury „Top 10”, jest oczywiste, że komiks ten był pisany z przymrużeniem oka, a satyra wymierzona jest głównie w sam przemysł komiksowy. Nagromadzenie nawiązań do czołowych bohaterów amerykańskiego komiksu, a także ich twórców, robi wrażenie. Alan Moore łamał więc czwartą ścianę, zanim stało się to modne. A fakt, że przy okazji nie zaniedbał strony fabularnej,  można uznać za dodatkowy atut. „Top 10” nie jest bowiem jedynie zbiorem gagów, a raczej zapisem pewnego okresu w pracy komisariatu pełnego superbohaterów. Co ważne, komisariat tętni życiem, każdy z bohaterów ma własne problemy, funkcjonariusze zawaleni są robotą, nie zawsze ważną i godną nadludzi. Fabuła prowadzona jest wielotorowo, częste jest przeskakiwanie pomiędzy wątkami oraz wracanie do wcześniejszych wydarzeń. Tym samym czytelnik ma wrażenie uczestnictwa w życiu prawdziwego, choć bardzo pokręconego posterunku.

Top10int_p243

Korespondują z tym rysunki Ha i Cannona, niezwykle bogate w szczegóły (co jest ważne w kontekście całego fun serwisu zamieszczonego w komiksie) oraz pomysłowe, jeśli chodzi o kreacje bohaterów. Bo galeria postaci może robić wrażenie, a każdy z nich musi być unikatowy i rozpoznawalny już na pierwszy rzut oka. Dodatkowo zainteresowani na pewno docenią zamieszczoną na końcu albumu galerię ze szkicami i komentarzem odautorskim Gene’a Ha, rzucającym nieco światła na trudności, jakie napotykał rysownik podczas prac nad „Top 10”.

Mimo że „Top 10” nie jest wymieniany wśród najważniejszych komiksów Alana Moore’a, to jednak widać w nim piętno, jakie twórca ten odcisnął na amerykańskim przemyśle komiksowym. Rozbudowana intryga i przemyślane postaci zadowolą nawet najbardziej wybrednych czytelników, natomiast dystans, z jakim scenarzysta podchodzi do swojej opowieści, nie przytłoczy tych, którzy szukają dobrej, ale niegłupiej rozrywki.

Karol Sus

Scenariusz: Alan Moore
Rysunki: Gene Ha, Zander Cannon
Wydanie: I zbiorcze
Data wydania: Maj 2017
Seria: Top 10, Mistrzowie Komiksu
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Druk: kolor, kreda
Oprawa: twarda
Format: 17 x 26 cm
Stron: 348
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328119932

Podziel się

O autorze

Karol Sus

Rocznik ‘88. Absolwent Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego w Olsztynie. Wychowany na micie amerykańskiego snu. Wciąż jeszcze wierzy, że chcieć – to móc. Wolnościowiec. Kinomaniak, meloman, mól książkowy. Namiętnie czyta komiksy. Szczęśliwy mąż i ojciec.

Odpowiedz