„Została powieszona lub spalona albo obie te rzeczy na raz”. „Ladacznica” Emmy Donoghue

0

574248-352x500Emma Donoghue posługuje się oryginalnym warsztatem pisarskim. Pomysły na swoje powieści czerpie z historycznych notek prasowych, najczęściej dotyczących brutalnych przestępstw, morderstw i napaści. Zmienia kryminalne nagłówki w opowieści. Sprawia to, że jej twórczość nosi znamiona eksploatacji i często pozostawia po sobie pewien niesmak, towarzyszący zwykle pogoni za tanią sensacją. Nie zawsze bowiem powieści Donoghue bronią się na tyle, czy też tyle sobą wnoszą, by usprawiedliwić wykorzystywanie pewnych faktów. Z pewnością tak właśnie jest z Pokojem, najsłynniejszą książką tej autorki.

Historia Mary Saunders również nosi znamiona eksploatacji. Główną bohaterkę Ladacznicy spotyka każda forma nadużycia i nieszczęścia, jakiej można by się spodziewać po tytule. Każdy przejaw heteroseksualnego pożądania nacechowany jest przemocą, różne są jedynie formy, jakie ta przemoc przybiera w poszczególnych związkach – czy są natury seksualnej, ekonomicznej czy fizycznej. Jak ujmuje to jedna z bohaterek powieści, wszystkie jesteśmy służącymi w ten czy inny sposób. Na co Mary odpowiada zjadliwie: tyle, że część z nas zostaje wychłostana, a część trzyma bat. Narastająca przemoc buduje napięcie, prowadząc wprost do finałowej zbrodni. Kiedy krew wreszcie zostaje przelana, w umyśle czytelniczki rodzi się co najwyżej pytanie: dlaczego dopiero teraz? Wszyscy już sobie na to dawno zasłużyli.

Tego rodzaju refleksja co do charakteru powieści –  czyli opartej na eksploatacji – może rysować niewłaściwy obraz Ladacznicy u odbiorcy. Twórczość Donoghue, znakomita warsztatowo, nie ma nic wspólnego z wulgarnością i tandetą kina eksploatacji, dla którego są to właśnie podstawowe środki wyrazu. Donoghue operuje subtelnym stylem i zręcznym piórem, budując klimat za pomocą kilku zgrabnych opisów. Jej powieści są po prostu wciągające. Jest mistrzynią w projektowaniu złożonych relacji pomiędzy postaciami i kreśleniu barwnych światów przedstawionych. Ladacznica to doskonały obraz XVIII-wiecznego Londynu, jego problemów, charakteru, dosyć prostackich rozrywek, wielobarwnego motłochu na ulicach. To wizerunek miasta czerpany wprost z prasy tego okresu, w której przewijają się istotne dla miejskiej kultury nazwiska – głośnych zbrodniarek, bogatych mieszczek – oraz subkultura niższych warstw czarnoskórej ludności zamieszkałej w stolicy.

Wartość Ladacznicy nie kończy się jednak na jej funkcji jako powieści historycznej. Dzieje Mary Saunders zawierają w sobie złożoną refleksję nad płcią i klasą społeczną. Nasza bohaterka urodziła się w biednej rodzinie węglarza i szwaczki. Posiada jednak ambicje wykraczające daleko poza swoje możliwości – i żadnego sposobu, aby je zrealizować. Nie ma szans na małżeństwo, które wyniesie ją ponad stan. Tego rodzaju rzeczy zdarzają się jedynie w tanich romansach. Mary pragnie życia, jakie wiodą ci, przed którymi musi schylać głowy – delikatnych materiałów na skórze, wybornego jedzenia, lenistwa, marnotrawstwa. Nie dostrzega żadnych różnic pomiędzy sobą a damami, których powozy ciągnie po sześć koni. Nie jest od nich ani brzydsza, ani głupsza, a jedynie biedniejsza. Jej głębokie, niemal instynktowne i wrodzone, pragnienie materialnych dóbr pcha ją na określoną ścieżkę kariery, jeśli tak można nazwać najstarszy zawód świata. Wyrzucona poza społeczny nawias postrzega społeczeństwo, które nią wzgardziło, niejako od zewnątrz, a przez to – wyraźniej. I widzi, że nie ma się czego wstydzić, bo prostytucja to archetyp wszystkich stosunków społecznych. Kobiety wynajmują swoje ciało jako pracownice w fabrykach, szwaczki ze zniszczonym wzrokiem, pomywaczki i handlarki; jako matki i mamki; jako żony i jako prostytutki. Nie ma innej drogi życiowej dla kobiety, więc Mary uprawia swój fach z podniesioną głową, świadoma, że robi dokładnie to samo, co wszyscy. Jedyna różnica polega na tym, że sama siebie nie okłamuje co do tego, czego chcą od niej mężczyźni.

Czasami słowa przypominały szkło, które pękało we wnętrzu ust.

Mary Saunders, wymyślona przez Donoghue, aby tchnąć życie w nazwisko z nagłówka, jest niezwykle antypatyczną postacią. Trudno odróżnić, które rysy jej charakteru to jawna psychopatia, a które są efektem traumatycznych doświadczeń. Mary oszukuje, kłamie, wykorzystuje ludzi. Świadomie bądź nie, niszczy wszystko, czego się tknie. Rozbija spokojne domy, zaraża chorobami wenerycznymi i odbiera niewinność mniej doświadczonym niż ona. Jest zacietrzewiona w swoich pragnieniach, niemal bezwzględna i niezdolna do odczuwania żalu czy poczucia winy. I za nic nie przeprasza. Na wszystko patrzy z kpiną i ironią. Jest lustrem, w którym przeglądają się kolejni bohaterowie, lustrem, które pokazuje tylko ich prawdziwe oblicza: lubieżnego hipokryty w miejsce duchownego, tyrana w miejsce szanowanego ojca rodziny i wiejskiego głupca w miejsce domorosłego intelektualisty.

Mary nie jest postacią, którą można polubić, jednak trudno jej nie szanować. Jej zdolność przenikliwego widzenia rzeczy takimi, jakimi są naprawdę, jej brak cierpliwości względem wydumanych zasad opartych na pogardzie i zakłamaniu, a także brak szacunku wobec tych, do których wmawiano jej posłuszeństwo – pracodawców, mieszczan, szlachty czy Boga – to wszystko wzbudza niekłamany zachwyt, nawet w momentach, gdy trudno współczuć Mary konsekwencji dokonanych przez nią wyborów.

Dziewczyna pamiętała Londyn jako miejsce nieskończonej wolności. Teraz odnosiła wrażenie, jakby z góry wynajęła Jonesom całe swoje życie. Służba zdegradowała ją do pozycji dziecka i ograniczyła rozkazami, dzięki którym wstawała i kładła się wedle czyjegoś widzimisię. Dni wypełniało jej posłuszne spełnianie czyichś poleceń i praca na korzyść obcych osób. Już nic nie należało do niej. Nawet czas na odpoczynek.

Najciekawszym i najsubtelniej poprowadzonym wątkiem w Ladacznicy jest jednak historia Abi, czarnoskórej niewolnicy pracującej w tym samym domu co Mary. W tym przypadku mniej znaczy więcej, ponieważ ze szczątkowych informacji udzielanych niechętnie przez Abi wyłania się obraz niewyobrażalnego okrucieństwa i cierpienia, jakiego doświadczyła kobieta. To właśnie historia Abi świadczy o bezmyślnym sadyzmie bohaterów i usprawiedliwia czyn Mary jako rodzaj sprawiedliwej kary, która spadła na ludzi zbyt leniwych i zadufanych w sobie, by zauważyć zło, jakiego się dopuszczają.

Ladacznica nie jest przyjemną lekturą. Balansuje na cienkiej granicy pomiędzy skandalem a literaturą. Bez wątpienia talent Donoghue czyni powieść wciągającą i sprawia, że czyta się ją szybko. Trudno odłożyć książkę, niemal przykuwa czytelniczkę do siebie, każąc brnąć dalej przez odrażające poczynania postaci, aż do makabrycznego finału. Nie jest jednak tak udana jak inne powieści autorki, chociażby Muzyka żab czy też zbiór opowiadań Kissing the Witch. Old Tales in New Skins, który zawiera teksty wybitne. Warto jednak sięgnąć po Ladacznicę, aby przekonać się, że Donoghue jest zdolna do lepszej literatury niż w przypadku Pokoju.

Autorka: Emma Donoghue

Tytuł: Ladacznica

Tłumaczenie: Kinga Składanowska

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Liczba stron: 454

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz