Złote lata polskiej chuliganerii – Piotr Ambroziewicz

zlote lataDekadę – tyle cieszył się panowaniem wśród murów i ruin polski chuligan. Nie chodzi o zwykłego opryszka, tych pełno i teraz, lecz o pełnokrwistego łobuza, który, uprawiając bezcelową przemoc, pisał historię polskich subkultur.

Tym bowiem była chuliganeria lat pięćdziesiątych: pierwszą z dwóch subkultur powojennej Polski. Drugą stanowili bikiniarze, bądź bażanty, którzy może i nosili się podobnie jak chuligani, ale byli o wiele mniej szkodliwi społecznie. Praca była konstytucyjnie narzuconym prawem i obowiązkiem każdego obywatela, ale przecież nie samą pracą człowiek żyje. Ba, taki chuligan to i doskonale obchodził się bez niej. Partyjna propaganda śmieszyła partyjną nowomową na partyjnych ulotkach, a chuligana w ogóle nie obchodziła ta drętwa gadka. Gadanie gadaniem, a chuligan był człowiekiem czynu i niestety, w jego zachowaniu nie było już nic zabawnego. Pobicia, gwałty, kradzieże – tym zajmowali się przedstawiciele tej… subkultury.

A zatem miała partia swojego wroga klasowego, element społeczny, którego jedynym celem było podważanie socjalistycznych wartości. Oczywiście w imię amerykańskiego kapitalizmu. Dopiero w połowie lat pięćdziesiątych, wraz z odwilżą, dotarło do władz, że może bikiniarze, z tymi swoimi fryzurami, kolorowymi skarpetkami i boogie-woogie, to nie to samo co ubrani tak jak oni opryszkowie, zrzucający ludzi z mostów za to, że nie poczęstują papierosem. Inne były też losy tych pozornie nierozerwalnych subkultur. Bikiniarze zostali wchłonięci przez mainstream, a z chuliganerią władza dalej walczyła, mniej lub bardziej skutecznie, aczkolwiek ta zatraciła już swój ujednolicony charakter.

Złote lata polskiej chuliganerii to książka bardzo zabawna, ale też pouczająca. Autor pisze lekko o sprawach, które wcale nie były lekkie. Występki chuliganów mogą śmieszyć w otoczce nadawanej im przez ówczesną prasę, ale w swojej esencji były to czyny nad wyraz brutalne. W tamtych czasach, jak i dziś, młodzi ludzie dopuszczali się ich bez konkretnej przyczyny, bo mogli. Dlatego chociaż książki takie jak Zły Tyrmanda w jakiś sposób gloryfikują chuligana jako element wielkomiejskiego folkloru, próżno przypisywać łobuzom szlachetność. Prawdziwy chuligan nie kieruje się jakimkolwiek kodeksem, a jedynie potrzebą chwili.

Tytuł: Złote lata polskiej chuliganerii 1950-1960

Autor: Piotr Ambroziewicz

Liczba stron: 237

Rok wydania: 2018

Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN

About the author
Łukasz Muniowski
Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *