Żeby nie było zgorszenia – Artur Nowak, Małgorzata Szewczyk-Nowak

zeby-nie-bylo-zgorszeniaReklamowana jako „polski Spotlight” książka adwokata i psycholożki to raczej „polscy Keepers”. Zarówno w tamtym serialu dokumentalnym, jak i tu nie ma sprawiedliwości, a zamiast niej pojawiają się jedynie pustka i rozbicie. Relacje ofiar – dwóch kobiet i pięciu mężczyzn – nie powinny pozostawić nikogo obojętnym.

Relacje są oczywiście anonimowe. Jeśli osoby o wysokim kapitale społecznym i kulturowym, jak dziennikarze czy politycy, obawiają się gniewu polskiego kościoła, dlaczego szeregowi obywatele, mieszkańcy małych miast, mieliby ryzykować swoją reputację? Tym bardziej, że większość z nich nadal chodzi na msze i nie twierdzi, że wszyscy księża są zepsuci. Pomimo statusu ofiary, pomimo bycia poniżanym przez kościelnych hierarchów praktycznie każdy z siedmiu rozmówców nadal wierzy w Boga i ufa księżom. Przez poniżanie rozumiem nie tylko niedawanie wiary relacjom tych osób, choćby potrafiły wskazać wszystkie blizny na ciele gwałcicieli, ale po prostu okłamywanie ich przez mówienie o tym, że coś w ich sprawie zostanie zrobione. Na przekór dowodom oskarżeni księża nie tylko nie byli pociągani do odpowiedzialności karnej, ale często przez lata nadal mogli odprawiać msze w tych samych kościołach!

Scenariusz był zwykle taki sam: nastoletnie dziecko z ubogiej, patologicznej rodziny szukało ucieczki od codzienności – w religii. Zaufany ksiądz był spowiednikiem, przyjacielem, a z czasem stawał się kochankiem. Dawał alkohol, zabierał na wycieczki, zapraszał na noc. Uzależniał od siebie, bardziej emocjonalnie niż finansowo, a potem przez całe lata ofiary nie mogły wyplątać się z tej chorej relacji. Rodzina, jak to w małym mieście, wypierała negatywne myśli i skojarzenia, obawiając się skandalu. Zwykle też bardziej wierzyła księdzu niż własnemu dziecku.

Szczególnie poruszająca jest relacja dziewczyny, na której odprawiano egzorcyzmy. Jeśli miałbym wyróżnić jedną historię w tym zbiorze, to byłaby to właśnie ta. Zamykana w piwnicach, dotykana przez śliniących się księży ofiara obecnie ma problemy z własną fizycznością i nawiązaniem jakichkolwiek intymnych relacji. Kiedy opisywała rodzicom, co się z nią działo, ci, za poleceniem księdza, twierdzili, że przemawia przez nią szatan i policzkowali. Trudno wyobrazić sobie koszmar, jaki przeszła ta kobieta. Jeszcze trudniej pogodzić się z tym, że nikt nie poniósł żadnych konsekwencji.

Jeszcze raz należy podkreślić: „Żeby nie było zgorszenia” nie jest atakiem na kościół. To zbiór opowieści ofiar białych mężczyzn, którzy na przestrzeni wieków najczęściej byli oprawcami, i to w różnorakich okolicznościach, cieszyli się ogromnym poważaniem i czuli się nietykalni. Pedofilia jest przestępstwem i każdy, obojętnie, czy jest sklepikarzem, światowej sławy reżyserem, masażystą czy księdzem, powinien ponieść za nią odpowiedzialność karną. Problem polega na tym, że kościół nie chce współpracować, wykorzystując autonomię, jaką nadal się cieszy w większości krajów. Przenoszenie księży do innych parafii czy msze za ofiary to metody raczej średniowieczne. Ofiary potrzebują znacznie więcej.

 

Tytuł: Żeby nie było zgorszenia

Autorzy: Artur Nowak, Małgorzata Szewczyk-Nowak

Liczba stron: 218

Rok wydania: 2018

Wydawca: Wydawnictwo Krytyki Politycznej

About the author
Łukasz Muniowski
Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *