Zasługa nocy – Mateusz M. Lemberg

0

i-zasluga-nocy-qfant-1395347487Stając przed wyborem – nazwisko znane i lubiane czy zupełna niewiadoma, szala zazwyczaj przechyla się na korzyść tego pierwszego. I równie często jest to wybór podyktowany strachem. Czytelnicy boją się nowego, choć mogą rękami i nogami zapierać się, że jest inaczej. Debiutanci giną w odmętach księgarskich półek, a ci sprawdzeni brylują na witrynach. Pamiętajmy, że Nesbø również kiedyś był debiutantem. Mateusz M. Lemberg wprawdzie zasiada na innej półce niż Norweg, ale to wcale nie oznacza, że „Zasługa nocy” powinna przemknąć niezauważona. Wręcz przeciwnie.

Czytelników należy ostrzec: zanim otworzycie pierwsze strony książki i dacie się porwać oszczędnemu stylowi autora, musicie wiedzieć jedno − to nie jest kryminał. A już na pewno nie w jego klasycznym wydaniu. Niby wszystkie składowe gatunku znalazły się w powieści, ale stanowią tylko mroczne tło. Jest trup (intrygujący a jakże), a co więcej, trupów jest nawet kilka. Jest policjant targany wichrami przeszłości, jego partnerzy o równie poszarpanych charakterach co główny bohater i tajemnica, którą skrywa chyba każda z postaci. Jednak mimo wszystko, „Zasługa nocy” to coś więcej niż kryminał. To intrygująca charakterystyka ludzkich zachowań.

Wielbiciele kryminałów przyzwyczaili się już do zwichrowanych bohaterów, gdzie wódka stanowi ich siłę napędową, a papierosy to nieodłączny element ręki postaci (coś jak szósty palec). W „Zasłudze nocy” pojawiają się pewne stereotypowe dla fikcyjnych policjantów zachowania, ale w żadne sposób nie wpływają na odbiór powieści. Stanowią raczej dopełnienie, które doskonale urzeczywistnia wykreowaną przez Lemberga rzeczywistość. Bohaterowie posługują się swoim językiem, który nie tak łatwo czasem zrozumieć, ale dzięki temu czytelnik wpada bezpośrednio w środek historii. Nie czuje się oderwany, staje się jej częścią.

Dlaczego więc „Zasługa nocy” nie jest do końca kryminałem? Ano dlatego, że sama zbrodnia oraz jej wyjaśnienie, to tylko tło. Lemberg postawił na bohaterów i ich psychikę. Wyraźnie zaakcentował problemy (absolutnie nie zawodowe), uwydatnił cechy negatywne oraz pozytywne i sprawił, że czytelnikowi zależy na życiu postaci. Postaci, które nie są papierowe. Witczak, Tymański oraz Cyna żyją naprawdę i nie mają się najlepiej. Każde z nich niemal tonie w problemach, Lemberg jednak odpowiednio je dawkuje. Nie przytłacza, daje chwilę na oddech. „Zasługa nocy” to raczej gustowne wymieszanie dramatu obyczajowego z policyjną historią niż klasycznie pojmowany kryminał.

W powieści zdarzyły się również i pewne zgrzyty. Podążając za historią bohaterów, czytelnik zapomina o morderstwach. Nagromadzenie zdarzeń w finale powieści jest więc sporym zaskoczeniem, szczególnie po stonowanym środku. Takie rozłożenie napięcia wytrąca na chwilę z równowagi, lecz skutecznie wprowadza ponownie czytelnika na tory kryminału.

„Zasługa nocy” to bardzo mocny debiut, a jednocześnie początek serii z Witczakiem za sterem. Idealna pozycja dla spragnionych mocnych wrażeń czytelników, którzy nie boją się eksperymentowania ze schematami.

Bartosz Szczygielski

Tytuł: Zasługa nocy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Data wydania: Warszawa, 2014

Liczba stron:344 s.

Podziel się

O autorze

Bartosz Szczygielski

- surowy i marudny redaktor, który oglądałby świat najchętniej z perspektywy dachu psiej budy, oparty o maszynę do pisania. Czyta wszystko, co wpadnie mu w ręce i ogląda wszystko, co wpadnie mu w oko. Chciałby kiedyś przytulić koalę i zobaczyć zorzę polarną – niekoniecznie w tym samym czasie.

Odpowiedz