Zapach spalonych kwiatów – Melissa de la Cruz

Rodzina Beauchamp to Joanna i jej dwie córki, Freya oraz Ingrid. Każda z nich jest wyjątkowa i każda potrafi robić rzeczy, o którym nawet nie śniło się zwykłym ludziom. Joanna ma niezwykłą wręcz zdolność leczenia i naprawiania wszystkiego, co się popsuło. Freya z łatwością tworzy napoje, które można by określić mianem eliksirów miłosnych, gdyby nie to, że obecnie nikt już nie wierzy w ich magiczne działanie. Potrafi też wpływać na zachowanie ludzi oraz odczytywać ich uczucia. Z kolei Ingrid dzięki splataniu supełków jest w stanie pomóc bezpłodnej kobiecie zajść w ciążę czy też skłonić niewiernego męża do powrotu w objęcia żony.

Od dawien dawna mieszkają razem w North Hampton, miasteczku zagubionym na końcu świata, które nie jest nawet na tyle ważne, żeby pojawiło się na mapie. Ich postępowanie i korzystanie z mocy ograniczają liczne zakazy. Jednak w pewnym momencie impulsywna i przebojowa Freya stwierdza, że czasy się zmieniły, więc wcale nie musi kryć się ze swoimi umiejętnościami. Chce pomagać ludziom i czynić to otwarcie. A wtedy zaczynają się kłopoty.

„Zapach spalonych kwiatów” czyta się z przyjemnością i bardzo szybko, głównie z powodu podziału książki na krótkie rozdziały. Każdy z nich z łatwością da się przeczytać pomiędzy jednym przystankiem autobusowym a kolejnym i nie ma się najmniejszej ochoty na odłożenie książki. Nie można też przecenić wkładu pracy tłumaczki, dzięki której książka jest napisana prostym i zrozumiałym językiem, a nawet pojawiają się w niej urocze gry słowne.

Melissa de la Cruz w ciekawy sposób opisuje wyjątkowe kobiety, które przestają czuć lęk przed karą i mają wystarczająco dużo odwagi, by zwyczajnie być sobą i robić to, co pragną. Interesujące jest również wykorzystanie stereotypu o złej naturze osób obdarzonych zdolnościami magicznymi, a także o ich dążeniu do czynienia zła. W „Zapachu spalonych kwiatów” to właśnie „czarownice” są postaciami pozytywnymi. Pragną pomagać ludziom, a nie ich krzywdzić, jednak ich moc ma swoje ograniczenia i to powoduje konflikty. Nie są w stanie udzielić pomocy osobom, na którym najbardziej im zależy. Poza tym przeciętni ludzie zazwyczaj nie rozumieją działania ich umiejętności i przez to zaczynają się ich bać – zupełnie niepotrzebnie.

Niemniej, nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego autorka tuż pod koniec powieści, kiedy wszystkie wątki zostały już wyeksponowane i czytelnik zdążył się wciągnąć, miesza do fabuły (i bez tego wystarczająco ciekawej i zakręconej) mitologię. Jest to zabieg zupełnie niepotrzebny, który psuje całą radość czytania. Człowiek odkłada książkę i zaczyna się zastanawiać, o czym w takim razie czytał przez kilka ostatnich rozdziałów i co się, u licha, dzieje. Zdarzyło mi się wręcz kartkować poprzednie rozdziały, żeby zrozumieć, jakim cudem coś tak nieoczekiwanego mogło się wydarzyć, niestety, nie znalazłam zadowalającej odpowiedzi. Męczą także zbyt częste i nielogicznie uzasadnione zwroty akcji oraz nagłe zmiany charakteru niektórych bohaterów. Autorka miała oryginalny pomysł na powieść, ale przedobrzyła, zupełnie niepotrzebnie próbując uczynić ją jeszcze bardziej wciągającą. Podobnie jest z epilogiem, który jest w mojej opinii zupełnie niepotrzebny i oczywiście stanowi dobry punkt wyjścia do ciągu dalszego, ale mimo wszystko sprawia, że książka wydaje się być niekompletna.

Niemniej, polecam ją wszystkim, których nie nużą zbyt częste zwroty akcji, a także fanom wątków fantastycznych w literaturze kobiecej.

Dagmara Przumus
Ocena: 3/5

Autor: Melissa de la Cruz

Tytuł: „Zapach spalonych kwiatów”

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 298

Data wydania: 2012

About the author
Dagmara Przymus
obecnie ze wszystkich sił stara się ukończyć swoje wymarzone liceum i przyzwoicie zdać maturę, żeby w odległej przyszłości móc zostać dumną studentką farmacji. W międzyczasie pochłania hurtowo książki (głównie fantastykę) oraz seriale, a także okazyjnie pisze i tłumaczy opowiadania fanowskie. Wielbicielka Wielkiej Brytanii oraz prawie wszystkiego, co z nią związane (aczkolwiek przyznaje, że jedzenie tam mają okropne).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *