Założenie Tenochtitlanu

W poprzednim artykule przyglądaliśmy się wielkiej wędrówce przodków Azteków i odważnym poczynaniom ich lidera – groźnego Huitzilopochtliego. Zostawiliśmy ich w momencie odejścia ze Wzgórza Węża po krwawej zemście ich przywódcy, dokonanej na jego niepokornej siostrze – Coyolxauhqui. Teraz pora dowiedzieć się, jak dotarli do mitycznego Tenochtitlanu i jakich forteli użyli po drodze, żeby pokonać wrogów.

Mexikowie niewolnikami

W trakcie wędrówki przodkowie Azteków dotarli w końcu do miejsca zwanego Chapultepec nad brzegiem jeziora Texcoco. To właśnie tam przyszło im się zmierzyć ze starym przeciwnikiem. Copil, syn czarownicy Malinalxochtil, nieszczęsnej siostry Huitzilopochtliego, którą kiedyś za jego namową porzucili w drodze, postanowił odpłacić im pięknym za nadobne. Zaczął więc chodzić od osady do osady i opowiadać miejscowym o zmyślonych okropieństwach i barbarzyństwach, które przypisał Mexikom. Tak nastawił ludność przeciwko nim. Lokalny, potężny władca zdecydował się ich pozbyć ze swojej ziemi i zebrał armię. Tymczasem zadowolony z siebie Copil wspiął się na szczyt wzgórza Tepetzinco, aby stamtąd swobodnie obserwować swoje krwawe dzieło.

Plan-de-Tenochtitlan

Huitzilopochtli uprzedził jednak poddanych, że Copil właśnie tam się uda. Zamiast świętować słodki triumf, został pojmany, a następnie brutalnie zamordowany. Jego wyrwane, jeszcze bijące serce wrzucono do jeziora pomiędzy trzciny. Później miał wyrosnąć z niego wielki kaktus, symbol mitycznego Tenochtitlanu.

Mimo zgładzenia zwodniczego Copila Mexikowie zostali otoczeni przez przeważające siły wroga. Zacięta bitwa doprowadziła do zdziesiątkowania ich szeregów, a przywódcę razem z córkami popędzono nago do miasta Culhuacan, stolicy nowych panów. Tam zostali złożeni w ofierze, a Mexikowie, którzy ocaleli, ukorzyli się i poprosili, by pozwolono im zostać wasalami zwycięskiego władcy. Wydzielono im więc mały, niegościnny kawałek ziemi. Od tej pory ich sąsiadami były tylko jadowite węże z wulkanicznego terenu zwanego Tizapaan.

Huitzilopochtli stara się o żonę…

Pozostawieni na łaskę pustyni i dzikich zwierząt Mexikowie również tym razem poradzili sobie z przeciwnościami losu. Węże po prostu zabijali i zjadali, a pozycja przodków Azteków pośród wasali króla Culhuacanu znacznie wzrosła, kiedy wsparli go na polu bitwy z sąsiadami z Xochimilco na brzegu jeziora. Jako dowód swojej waleczności złożyli stos uszu, które obcięli zabitym i pojmanym wojownikom przeciwnika. Król Culhuacanu spoglądał na nich coraz bardziej przychylnym wzrokiem i Huitzilopochtli uznał, że już najwyższa pora wykorzystać jego naiwność. Przemówił przez kapłanów, wydając polecenie, że jego lud ma się postarać o rękę córki króla. Bardzo mu się podobała i chciał z niej uczynić władczynię Mexików.

wip_huitzilopochtli_by_zabraxxas-d6tr9jb

Przychylnie nastawiony władca Culhuacanu zgodził się, aby Huitzilopochtli wziął ślub z jego córką, i niczego nie podejrzewając, wysłał ją do Tizaapanu. Tymczasem Huitzilopochtli nakazał swoim poddanym, aby zabili kobietę, obdarli ją ze skóry, a następnie złożyli w ofierze. Według jego mniemania dzięki tym rytuałom stała się wcieleniem Toci, bogini płodności i urodzaju, którą Mexikowie otaczali szczególną czcią. Kiedy król przybył na uroczystości ślubne i zobaczył skórę swojej córki na jednym z kapłanów, wpadł w taki szał, że natychmiast rozkazał zabić wszystkich szalonych wasali. Ci ratowali się bezładną ucieczką na jedną z niezamieszkanych wysp na jeziorze Toxcoco.

Ziemia obieca

Na wyspie musieli przedzierać się przez gęstwinę trzcin i zarośli, aż natknęli się na źródło krystalicznej wody, tryskającej spomiędzy dwóch skał. Wszystkie rośliny, które rosły w jego pobliżu, były śnieżnobiałe. Uciekinierzy zrozumieli, że oto wreszcie dotarli do ziemi obiecanej im przez srogiego Huitzilopochtliego. Wówczas on ponownie im się objawił pod postacią kapłana i przypomniał o sercu Copila, które wrzucili w szuwary. Serce miało upaść na kamień, z którego następnie wyrósł kaktus tak potężnych rozmiarów, że na jego szczycie orzeł założył gniazdo. Kolejnym zadaniem Mexików było teraz odnalezienie tego miejsca. Tam mieli bowiem założyć Tenochtitlan.

swiatynie

Zanim jednak dotarli do kamienia, zostali również świadkami cudu. Źródło, które poprzedniego dnia było krystalicznie czyste, teraz podzieliło się na dwie odnogi: czerwoną jak krew i niebieską, niezwykle gęstą. Po krótkim spacerze Mexicowie trafili w końcu na wspominany kaktus. Istotnie, na jednym z jego ramion siedział potężny orzeł o wielkich skrzydłach. W szponach trzymał drogocennego ptaka. Tam też wznieśli swoją pierwszą świątynię dla boga Huitzilopochtli, któremu zawdzięczali wszystkie swoje sukcesy i teraz również miejsce na ziemi.

Tak oto powstało miasto cieszące się największym kultem w dziejach Mezoameryki. Nawet wiele stuleci po jego tajemniczym upadku oddawano mu boską cześć, wspominając cudowne dokonania Huitzilopochtliego i jego dzielnych Mexików.

Magdalena Pioruńska

About the author
Magdalena Pioruńska
twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *