„Zabawa w Boga”. Antologia Sekcji Literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki

0

573288-352x500

Zasadniczo nie przepadam za formą antologii, szczególnie składającej się z prac różnych autorów. Zwykle kończę lekturę z niewyraźnym poczuciem rozczarowania, ponieważ przeczytałam książkę dla zaledwie kilku opowiadań, które polubiłam i które były warte uwagi. Na szczęście Zabawa w Boga zaproponowana przez Sekcję Literacką Śląskiego Klubu Fantastyki odwraca proporcje składające się na moje zwyczajowe rozgoryczenie. Zdecydowana większość opowiadań zawartych w tym, zdawałoby się, niepozornym tomie jest warta przeczytania.  

W antologii brakuje dwóch nazwisk najlepiej kojarzonych przez czytelników ze Śląskim Klubem Fantastyki, czyli Anny Kańtoch i Michała Cholewy. Nie oznacza to, że odbiorców spotka zawód. Autorzy, których prace wchodzą w skład tomu, to nie debiutanci i teksty ich autorstwa przewijały się przez liczne portale i magazyny tematyczne. Jednakże celem Zabawy w Boga jest zaprezentowanie swoistej tożsamości zbiorowej autorów jako powiązanych ze Śląskim Klubem Fantastyki i – pomimo różnych konwencji i stylów – w pewien sposób się to udało. Należy przyznać, że w tomie nie ma opowiadania odbiegającego jakościowo od reszty, co dobrze wróży przyszłości polskiej fantastyki i wzbudza apetyt na więcej. Pozostaje mieć nadzieję, że Sekcja skusi się na kolejną antologię.

Antologię otwiera i zamyka tłumaczenie opowiadania Benjamina Rosenbauma w wykonaniu Magdaleny Grajcar. Rosenbaum to porządne amerykańskie science fiction w najlepszym stylu Philipa K. Dicka: Przyjmujący nowe to niemal abstrakcyjne przedstawienie rzeczywistości, gdzie niewiele zostaje wytłumaczone, natomiast wiele przedstawione – monstrualna rasa posiadająca kły i pazury tworzy posągi swoich bóstw. Wczepiające się w skórę pasożyty, przekazywane z pokolenia na pokolenie, funkcjonują jako nośniki pamięci i osobowości przodków. Po śmierci nosiciela zostają przekazane dalej, zapewniając pewną formę nieśmiertelności. Co się dzieje jednak z osobowością rozbitą na kilkanaście pasożytów? A co, jeśli zawarta w nich pamięć jest silniejsza od osobowości nosiciela? Z kolei Pomarańcza to surrealistyczna logika znana z obrazów Magritte’a – jednocześnie intymna i monumentalna opowieść o pomarańczy, która władała światem.

Dość oczywistym rozwinięciem motywu Zabawy w Boga jest figura lekarza czy też chirurga. To ujęcie pojawia się w dwóch tekstach. Ciekawą propozycją jest Chirurg Anny Hrycyszyn. Co się stanie, gdy boskie moce lekarza zetkną się z pragnieniem śmierci pacjentki? Co jeśli lekarski talent podąży za logiką chorego ciała? Z kolei Lek Marty Potockiej to chyba najsłabsze opowiadanie w tomie – pobieżne, naiwne i jednostronne przedstawienie skutków wydłużania życia poprzez wynalezienie leku na raka, dziwnie niekonkluzywne jak na krótką formę opowiadania. Wciąż stanowi przyjemną, rozrywkową lekturę, ale ostatecznie nie absorbuje tak bardzo jak pozostałe propozycje.

Ciekawą wariacją na temat motywu przewodniego antologii są przetworzenia innych tekstów kultury. Kary i żywioły Jesiona Kowala odwołują się do Burzy Szekspira, opowiadając historię z punktu widzenia Kalibana. Wyspą wygnania, pełną magii i tajemnic, staje się osiedlowy blok, Kalibanem zaś potępiany przez wszystkich chłopak, młody nastolatek, który nie potrafi odnaleźć się w rzeczywistości, w której żyje. Korona Północy Anny Askaldowicz to historia Ariadny porzuconej przez Tezeusza, związanej z Dionizosem. Opowieść o starzeniu się i umieraniu bogów, i o tym, jak śmiertelny mężczyzna może stać pomiędzy bogiem a jego miłością. Oba opowiadania należą do moich faworytów. Twórczo i ciekawie rozwijają znane motywy. Korona Północy to zadziwiająco intymna opowieść o niesatysfakcjonującym związku i jego własnych radościach i bólach, Kary i żywioły zaś dokonuje złożonej transpozycji jednej z najważniejszej sztuk w kulturze europejskiej.

Kot z pudełka Łukasza Marka Fiema to ciekawy przypadek science fiction opartego trochę na popularności motywu Kota Schrödingera, a trochę na eksperymentach genetycznych, całościowo tworzy to interesujące opowiadanie z korporacjonizmem w tle. Marzenie Rotha Małgorzaty Binkowskiej to zasadniczo podobna koncepcja: dzieci-hybrydy o niespotykanych zdolnościach intelektualnych snują plany dla wielkich korporacji w formie rozrywki. Opowiadanie można podsumować frazą „Ender jako mentant z Diuny”, co samo w sobie powinno zachęcać do czytania.

My Eter Alicji Tempłowicz i Serce Vann Karoliny Fedyk to z kolei opowieści o zepsuciu, władzy i poświęceniu w dwóch różnych odsłonach. My Eter prezentuje świat kosmicznej arystokracji w momencie jej upadku, dzień przed rewolucją w realiach podboju kosmosu. Serce Vann to fantasy oparte na motywie boskiej mocy samoofiarowania: podbite miasto i zdesperowany król, gotowy stać się bogiem, aby je odzyskać. I ktoś, kto kwestionuje słuszność jego decyzji. Ordan Magdaleny Czarneckiej to z kolei kosmiczny western, kojarzący się ze wspomnianą wcześniej Diuną: pustynna planeta, na której wyspecjalizowani łowcy tropią ordan, poruszające się pod ziemią tajemnicze źródło energii. Ale nie są na tej planecie sami, a inne gatunki mają swoje własne potrzeby i powody, dla których zgodziły się na kolonizację.

Na koniec moje ulubione opowiadania w tomie: Mrok zabije wieloryba Olgi Niziołek – opowieść dokładnie tak surrealistyczna jak jej tytuł, prawdziwy realizm magiczny w świetnym wykonaniu. Opowiadanie o dziewczynie, w której trzewiach przelewają się wody oceanu, a w nich pływa wieloryb, którego śpiew potrafi zagłuszyć świat zewnętrzny i wstrząsnąć organizmem. I o chłopaku, który zabarwia ciemnością to, czego dotknie. Chociaż jego niezwykła moc ma pewien efekt uboczny. Warunek początkowy Krystyny Chodorowskiej to opowieść o muzyce, technologicznych możliwościach i przyszłości show biznesu. Co się stanie, gdy stosowanie hologramów stanie się powszechne? Jakie będą efekty używania głosów nieżyjących wokalistów? Ich zdolności? Dokąd zaprowadzi głównego bohatera pragnienie autentyczności? I czy ma ona jeszcze wartość, skoro wszystko jest możliwe? I jeszcze Wyliczanka Agnieszki Zapart, opowieść o dzieciach dorastających w patologii, które tworzą grę w wymyślanie sobie światów. Lepszych, ciekawszych niż ten, w którym żyją. Takich, gdzie nie ma zapijaczonych, brutalnych rodziców i krewnych. Co się stanie, gdy gra wymknie się spod kontroli i marzenia staną się rzeczywistością? I jaką cenę przyjdzie za to zapłacić? Nastrój opowiadania kojarzy się ze znanym serialem grozy dla nastolatków, Czy boisz się ciemności? (1990–2000), i jest tak samo wciągający i obrazowy.

W ten sposób z łatwością można uznać antologię Zabawa w Boga za sukces. Każde opowiadanie jest unikatowe i warte przeczytania, zapewnia mnóstwo dobrej rozrywki i podsuwa warte przemyślenia refleksje. Styl poszczególnych autorów jest w najgorszym razie przyzwoity, w najlepszym doskonale współgra z opowiadaną historią. Nie każde opowiadanie wpisywało się w moje upodobania, ale każde zdołało mnie do siebie przekonać, tak że w efekcie nie miałam poczucia straconego czasu. Cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z tym tomem i dowiedzieć się, co w polskiej fantastyce piszczy. Będę niecierpliwie wyglądać dalszych prac pochodzących z Sekcji Literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki.

Tytuł: Zabawa w Boga

Autor: Anna Askaldowicz, Benjamin Rosenbaum i inni

Wydawnictwo: Śląski Klub Fantastyki

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 316

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz