Z nicości w nicość – Radosław Medard

Z NICOŚCI W NICOŚĆ

ZUIHITSU, CZYLI CYKLE SZKICÓW ALBO PROZA UMIARKOWANA

anna

[wprowadzenie]

Zacytujmy Eckharta: „miłowanie Boga jako nie-Boga (niht got), jak wieczne pogrążanie się (versinken) z nicości w nicość”. Seisetsu, japoński mistrz zen, powiedziałby: „Tak należy rozumieć zasadę spokoju”, picie herbaty jako nie-herbaty…

Suzuki

CYKL  K

ARAMEJSKI

PAN GOŁĄBEK

Nie wszyscy przyjaciele umieją się przyjaźnić. Najgorzej ci, z dzieciństwa. Przyjaciele z czasów szkolnych wykazują więcej sztuki. A ci ze studiów mogą stanowić nieomal wzór. Dlatego wracamy do przyjaźni z dzieciństwa. Szorstkich, szalonych, oddanych. Niedoskonałych. Bo to, że cenimy, te utracone, te umarłe, dla każdego chyba jest jasne.

NIC PONAD TO

Powiedzmy pociąg. Powiedzmy mężczyzna. Powiedzmy kobieta. Powiedzmy ulica. Powiedzmy dom. Powiedzmy drzwi. Powiedzmy klucz. Powiedzmy spółkowanie. Powiedzmy zwyczajnie: niedziela. A później wyjazd. Powiedzmy mężczyzna.

BARANEK / BARABASZ

Jestem, bo zawodzę. Słyszę jak mówią: – Nie fatyguj się, załatwię to sam / sama. – Ale to ja zostaję sam. I jestem. Koniec dyskusji. Jestem, bo zawodzę.  Takie dziecko jak ja, żyje bez kompleksów, zawdzięcza wiele rodzicom i wpędza ich do grobu, mrucząc w dół śpiewkę baranka: Jestem, bo zawodzę.

CZŁOWIEK

Począć dziecko z człowiekiem, to trochę niewygodne. Nie wiadomo, jak się człowiek zachowa. Może nawet być miły dla was, ale co myśli. Może nawet żyć z wami, tobą i dzieckiem, parę lat, do końca życia. Ale co z myślami. Co z jego oczami. Z Bogiem. Z adresem. Kurtką. Laską. Wymiennością. Z człowiekiem.

 

 

About the author
Kinga Młynarska
Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *