Wzgórze psów – Jakub Żulczyk

0

32fc0ea0b7„Zło jest po to, aby je pokonać. Taka jest funkcja zła” – słowa wypowiedziane przez jednego z bohaterów najnowszej powieści Jakuba Żulczyka „Wzgórze psów” wydają się kluczowe dla odczytania tej książki. Głównym bowiem pytaniem, jakie stawia autor, jest kwestia reakcji na zło i granic tej reakcji. Czy zło można pokonać złem? Czy zło można wybaczyć? Zapomnieć?

Żulczyk swoje rozważania – nie tylko dotyczące tego wątku – ubrał w formę kryminału, który wciąga od początku do ostatniej strony. Widać tu warsztat wyszlifowany podczas pisania scenariusza do serialu „Belfer”. Cała intryga rozpisana jest w niesamowicie interesujący i zaskakujący sposób – każdy jest tu podejrzany, a nawet nieskazitelni bohaterowie mają coś na sumieniu. Nie ma tu klasycznego dla kryminałów protagonisty w postaci zmęczonego życiem policjanta/detektywa, a zagadkę rozwiązujemy my, czytelniczki i czytelnicy, wraz ze zmęczonym życiem trzydziestolatkiem i jego żoną.

Mikołaj był kiedyś pisarzem, ale sukces jego pierwszej książki zdecydowanie zniszczył mu życie. Alkohol i narkotyki doprowadziły do uzależnienia i bezdomności. Justyna znalazła go na ulicy – dosłownie: on leżał, ona stała. Moment ten stał się metaforą ich wspólnego życia. On nigdy nie podniósł się – nie wrócił do pisarskiej formy, ona nigdy się nie poddała, nieustannie zarabiając i szukając ważnych tematów do swoich reportaży. Splot różnych sytuacji doprowadza ich do podjęcia poważnej decyzji – wyjeżdżają na mazurską wieś. Zybork to miejsce, w którym mieszkają brat i ojciec głównego bohatera, ale też miejsce opisane przez niego w debiutanckiej powieści. I nie jest to laurka wystawiona miejscowości, lecz obraz polskiego piekiełka.

Miasteczko (wieś?) to skupisko starych znajomych, zamknięta społeczność ze sobie tylko znanymi problemami i tajemnicami. Tu każdy ma przydzieloną rolę, układy i wspólne sekrety mają tu większy wpływ na codzienność niż władza i policja. Gdy w Zyborku zjawia się Mikołaj, napotyka podzieloną i zbuntowaną społeczność, na czele której stoi jego ojciec. Powrót budzi też demony przeszłości – kilkanaście lat temu została tu zgwałcona i zamordowana dziewczyna bohatera. Choć sprawcę schwytano i skazano, zbrodnia ta wciąż jest w pamięci wszystkich.

Od początku miejsce to nie budzi naszej przychylności. Widzimy je oczami nie tylko Mikołaja, ale i innych postaci – im bowiem oddaje głos w swojej narracji Żulczyk. Przyroda maluje się bardziej jako wróg niż oaza spokoju – las i ziemia kryją tajemnice, wciągają, są zabójcze. Podobnie mieszkańcy – to ci, którym się nie udało, zdegenerowani, zabijani powoli przez alkohol i narkotyki. Początkowo Mikołaj czuje się lepszy – przyjechał tu przecież tylko na chwilę, z Warszawy, w której chodzi na spotkania z adwokatami, dziennikarzami. Z dnia na dzień jednak coraz bardziej wrasta w to miejsce na nowo – zaczyna podobnie mówić, ubierać się, a nawet nieświadomie wraca do fryzury sprzed wyjazdu.

Tytułowe wzgórze psów jest tylko pozornie miejscem, gdzie chowane są przydomowe zwierzęta. Psami są także ludzie – to określenie pada w powieści wielokrotnie. Niemal cały Zybork kryje pod ziemią i na jej powierzchni tych, którzy nie zasłużyli na miano człowieka. Wydaje się, jakby wszystkimi rządziły instynkty – brak tu ludzkich uczuć, refleksji, wybaczania. Pragnący prawdy i sprawiedliwości (w ich zrozumieniu) pędzą do celu, nie patrząc na innych, niczym zwierzęta chcące pożreć swoją ofiarę.

„Wzgórze psów” rozpoczyna się słowami: „Wy, młodzi, myślicie, że każdy z was jest pępkiem świata, że każdy wasz problem to wojna światowa”. Zdanie to jest zapowiedzią jednej z najważniejszych warstw tej powieści – poświęconej młodości. Żulczyk pochyla się nad nią, znakomicie wizualizuje życie nastolatków z końca lat dziewięćdziesiątych, łącznie z typową dla tego wieku nieodpowiedzialnością. Ciekawie w tym kontekście maluje się pytanie o granicę odpowiedzialności za czyjąś śmierć, za brawurę i brak wyobraźni oraz za ucieczkę, próbę zapomnienia.

Jakub Żulczyk po raz kolejny udowodnił, że jest znakomitym pisarzem. Tę obszerną (prawie 900 stron!) powieść można czytać wielowymiarowo: przyglądać się relacjom (ojciec – syn, mąż – żona, miasto – wieś), śledzić wątki kryminalne, interpretować genderowo (kobiety jako koła ratunkowe, którym i tak nie udaje się pomóc swoim mężczyznom). Znakomita lektura!

 

Tytuł; „Wzgórze psów”

Autor: Jakub Żulczyk

Wydawnictwo: Świat Książki

Premiera: 4 maja 2017

Podziel się

O autorze

Anna Godzińska

doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze do Magazynu Feministycznego Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Odpowiedz