Wyżyny złego smaku – recenzja komiksu „Kaznodzieja. Tom czwarty”

0

Jeśli zaletą komiksu ma być to, że jest „tarantinowski”, jak głosi blurb, oznacza to, że trafi do określonej grupy odbiorców, którym nie przeszkadza mizoginia, cynizm i przemoc. Za to inna grupa odbiorców będzie miała problem z jego treścią.

Kaznodzieja4

Czwarty tom jest jak na razie najsłabszym z całej serii. Nie dość, że aż dwa zeszyty pełnią tu jedynie funkcję wypełniaczy, to jeszcze dużo żartów i tekstów jest naprawdę w bardzo złym guście. Ktoś może ocenić genezę Gębodupy jako całkiem zabawną, a jedną z przygód nieżyjących już Jodiego i T.C. jako ciekawą. W porządku, jego prawo, ja tu widzę jednak niepotrzebne przeciąganie serii w odpowiedzi na potrzeby rynku. Gębodupa był zagubionym fanem muzyki grunge, a Jodie i T.C. to dwa oprychy, do których trudno poczuć sympatię. Tyle wiedzieliśmy już wcześniej, nie trzeba było spowalniać akcji głównej historii retrospekcjami z ich udziałem. Zwłaszcza że i tak nie rozwija się ona szybko.

kaznodzieja4_p1

Uzasadniona i ciekawa jest natomiast geneza Starra, chociaż nie wynika z niej, skąd u ortodoksyjnego chrześcijanina zamiłowanie do wynaturzonych rozrywek, takich jak… cóż, może lepiej po prostu odesłać zainteresowanego czytelnika do komiksu. Czemu nagle bohater zdecydował się uprawiać seks, też nie do końca wiadomo. Z tym jego współżyciem miało być mrocznie i zabawnie, ale wyszło raczej niezręcznie i na siłę. Ennis ogranicza się tylko do wspominania o dziwnych praktykach Starra, co nie znaczy, że nie wywołuje tym niesmaku. Na szczęście największa część komiksu poświęcona jest bitwie na pustyni w Arizonie, gdzie mierzą się: wielebny Custer, Święty od morderców i amerykańska armia pod dowództwem Starra.

kaznodzieja4_p2

W latach dziewięćdziesiątych Kaznodzieja był prawdziwym hitem, a typowa dla Ennisa mieszkanka humoru i przemocy idealnie wpisywała się w tamten czas, kiedy wszystko, nawet brutalność, było przerysowane i przesadzone. Sam byłem fanem komiksu, w sumie nadal jestem, ale ze smutkiem muszę przyznać, że nie zestarzał się najlepiej. Jako nastolatek zaśmiewałem się, gdy potomkowie Jezusa rzucali w innych odchodami, a prostytutki wnosiły wiadra z moczem. Teraz „Kaznodzieja” jawi mi się raczej jako lekko zwietrzały Guinness niż wino z wyższej półki. Ennis doskonale rozumiał czas, w którym tworzył, i zapełnił komiks nawiązaniami do ówczesnych idoli i hitów. To negatywnie wpłynęło na jego uniwersalność i teraz, po parunastu latach, nie czyta się go tak dobrze, jak kiedyś.

Łukasz Muniowski

Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: Steve Dillon
Kolor: Matt Hollingsworth
Okładka: Glenn Fabry
Wydanie: II
Data wydania: 14 Marzec 2018
Wydawca oryginału: DC
Tłumaczenie: Maciek Drewnowski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 17 x 26 cm
Stron: 372
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328134096

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Odpowiedz