Wywiad: Joanna Godecka. W życiu masz to, co wybierasz.

JGJoanna Godecka – z wykształcenia dziennikarka, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Także profesjonalny life coach ( studia podyplomowe w Collegium Civitas ), należy do International Association of Coaching w Maryland.

 Głównym punktem moich dociekań był zawsze człowiek, jego uczucia i emocje. Stąd zainteresowanie mechanizmami relacji. Pogłębiałam moją wiedze  psychologiczną.

1. Na początek porozmawiajmy o pisaniu. Czym ono dla ciebie jest? Jesteś dziennikarką, wydałaś też poradnik o tym, jak zbudować zdrowy związek i uniknąć pułapek zakorzenionych w naszej podświadomości: „Szczęście w miłości. Jak mądrze kochać i rozumieć siebie”.

Ja pisać po prostu lubię. Kiedy kończyłam Wydział Dziennikarstwa na UW, nie miałam sprecyzowanego planu, w jakich mediach będę pracować. Pierwsze kroki stawiałam w radiu, ale potem okazało się, że pisanie to „żywioł”, który najbardziej mnie pociąga. Choć początki bywały trudne – ponieważ zwykle okazuje się, że studia nie zapewniają sprawnego warsztatu, tego trzeba się nauczyć samemu – to w pewnym momencie pisanie stało się przyjemnością. Pracuję także z ludźmi i jest to praca terapeutyczna, bardzo satysfakcjonująca; kiedy jednak siadam do nowego artykułu, czuję wolność. Tu wszystko zależy ode mnie, opowiadam historię lub prezentuję jakiś kawałek wiedzy dokładnie w taki sposób, jak uważam, że chcę i powinnam to zrobić. To frajda.

2. Opowiedz nam, dlaczego napisałaś wspomnianą wyżej książkę? Myślisz, że ludzie nadal potrzebują szczerych, sercowych porad?

Miłość, szczęście, spełnienie to nie są frazesy. Ludzie naprawdę tego potrzebują. A jeśli trudno znaleźć bliskość, kogoś, z kim chcemy dzielić się swoim życiem, cierpimy. Oczywiście nie mam zamiaru generalizować, są różne drogi i style życia. Jednak dla większości osób jest to priorytet. Mimo to na drodze do stworzenia związku czasem pojawiają się przeszkody – niska samoocena, złe doświadczenia i wzorce. Pisząc tę książkę, próbowałam rzucić światło na te problemy, sprawić, by stały się łatwiejsze do rozwiązania. Mam nadzieję, że to choć trochę się udało.

3. Jesteś ekspertką portalu Sympatia.pl od budowania zdrowych związków. Co najbardziej lubisz w tej roli, a co cię najbardziej irytuje? Czego dzięki niej nauczyłaś się o postrzeganiu miłości i jej roli w życiu przez ludzi?

Najbardziej lubię sytuacje, w których widzę pozytywne efekty swojej pracy i mogę cieszyć się szczęściem moich klientów. To dzieje się często. Pomaga w tym otwartość osób, z którymi pracuję, ich zaangażowanie. Z kolei denerwuje mnie najbardziej postawa roszczeniowa, czyli podejście do życia „to inni są winni”, „obudźcie mnie, gdy już wszystko będzie tak, jak chcę, kiedy świat się zmieni i doceni moją wyjątkowość”.

Czego się nauczyłam? Zyskałam niezbitą pewność, że w życiu masz to, co wybierasz. Jeśli tęsknisz za miłością, brak ci jej – zastanów się, ile sam/sama kreujesz jej w codziennym życiu. Ile sam jej dajesz?

4. Właściwie dlaczego miłość? Dlaczego postanowiłaś, że będziesz się w tym specjalizować? Wydaje mi się, że nie ma chyba trudniejszej roli w życiu niż doradzanie innym w sprawach sercowych… Myślisz, że ludzie chcą ciebie słuchać?

Moja praca nie polega na dawaniu dobrych rad. Lepiej działa inne podejście: „przyjrzyj się sobie i temu, ile miłości dajesz sobie, przyjrzyj się swoim dotychczasowym związkom, relacjom z rodzicami itp.”. To jest odkrywanie siebie, dowiadywanie się czegoś nowego na własny temat. Każdy to lubi, to bywa fascynujące. Kiedy wspólnie znajdujemy przyczyny braku szczęścia i powodzenia, łatwiej potem dokonać zmian.

5. Ostatnimi czasy coaching to bardzo popularna forma psychologicznej pracy z drugim człowiekiem. Co sądzisz o tym postępującym trendzie? Czy coaching potrafi naprawdę pomóc ludziom? Przypomnij nam, jakie są jego główne założenia, i przy okazji powiedz, na co ty najbardziej zwracasz uwagę w swojej pracy.

Ideą coachingu jest właśnie twórcze i kreatywne podejście do każdego człowieka. To nie jest mówienie mu „świetnie wiem, co siedzi w twojej głowie, i mam dla ciebie mnóstwo dobrych rad”. Coaching jest wspólnym dążeniem do prawdy. To podróż pełna odkryć, a dobrze przygotowany do pracy coach jest czujny na każde trzaśnięcie gałązki, czyli moment, w którym trzeba klientowi pomóc, wesprzeć go lub poświecić latarką, by mógł odnaleźć drogę do siebie. Być może problemem jest nadprodukcja coachów. Tego zawodu nie można wyuczyć się w jeden weekend ani w tydzień. Ja skończyłam studia podyplomowe o tym kierunku – trwało to rok, a potem kilka kolejnych lat zajęło mi szlifowanie moich umiejętności i nabywanie doświadczenia. Nie wyobrażam sobie, abym mogła być skuteczna po kilkudniowym szkoleniu.

20160809_122648_resized

6. Specjalizujesz się w tzw. coachingu energetycznym, który opiera się na teorii posiadania pola energetycznego. Opowiesz nam coś więcej na ten temat?

Nazwałabym to terapią innowacyjną. Opieram się na odkryciach naukowych z dziedziny medycyny, neurologii i fizyki kwantowej.

Naukowcy znaleźli dowody na to, że błony komórkowe naszego ciała odbierają bezpośrednie sygnały ze środowiska, następnie informacje te koordynowane są przez mózg. Odebrane sygnały zostają w specyficzny sposób przefiltrowane. Jak? O tym decyduje proces naszego postrzegania, na który składają się doświadczenia i przekonania. Każdy z nas emanuje w ten sposób swoim indywidualnym niewidocznym zapisem energetycznym. Nadaje sygnały do środowiska i je odbiera. To dynamiczny proces, interakcja między nami i światem.

W zależności od tego, jakie założyliśmy filtry, idziemy przez życie z poczuciem szczęścia i spełnienia lub frustracji, strachu, złości i niezaspokojenia, obwiniając o to świat. Proces ten wpływa na nasze kolejne życiowe wybory. Ma to więc fundamentalne znaczenie dla naszego losu. Dopóki bowiem nie zmienimy filtrów (naszych przekonań) nie doczekamy się upragnionej zmiany.

To właśnie jest istotą mojej pracy – zmiana filtrów. Dla zainteresowanych: link do mojego bloga, gdzie niego szerzej omawiam to zagadnienie – joannagodecka.blog.onet.pl.

7. Kim jest Colin P. Sisson i co cię tak w nim zaintrygowało, że aż zaczęłaś się od niego uczyć?

Colin jest charyzmatycznym nauczycielem z Nowej Zelandii, psychologiem i mistykiem, twórcą metody terapeutycznej nazwanej Praktyką Integrującej Obecności. Polega ona na umiejętności „wyjścia z głowy”, czyli z bezustannego porównywania, osądzania, analizowania, które jest głównym źródłem stresu w życiu. Te nawyki są inspirowane przez nasze Ego. Ono zaś ma niewiele wspólnego z tym, kim naprawdę jesteśmy. No bo czy naprawdę określa nas to, gdzie pracujemy, ile zarabiamy, jakim samochodem jeździmy i czy trawnik w naszym ogrodzie jest równo przycięty?

Praktykowanie Integrującej Obecności pozwala odkryć prawdziwą istotę naszego Ja. Bonusem jest odczuwanie spokoju i uniezależnienie się od tego, co myślą o nas inni. Bo to naprawdę nie ma najmniejszego znaczenia.

Chcąc poznać Colina, zaprosiłam go do Warszawy podczas jego pobytu w Polsce. Okazał się być wspaniałym człowiekiem, żyjącym w myśl głoszonych przez siebie zasad. Do tego również doskonałym nauczycielem. Droga do uzyskania certyfikatu jego metody trwa cztery lata, ale naprawdę warto.

8. Świadomość czy nieświadomość? Jaka jest różnica? Myślisz, że warto być świadomym?

Jak powiedział Karl Gustaw Jung: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”.

Nieświadomość to unikanie odpowiedzialności za własne życie. To zamykanie się w schemacie mechanizmów obronnych, odcięcie się od siebie i granie ról dla uzyskania korzyści lub unikania konfrontacji z prawdą. To szukanie siły na zewnątrz – w prestiżu, w posiadaniu, we władzy lub w czyjejś opiece. Gdy jesteś nieświadomy, porażkom towarzyszy przekonanie, że jesteś ofiarą innych ludzi, pecha, wrogich sił, przeznaczenia, jakiegoś planu. Masz wymówkę.

Świadomość to odwaga bycia sobą, odkrywanie schematów, które działają w naszym życiu, po to, by uwolnić się od nich i stać się autentycznym. To także branie odpowiedzialności za swoje myśli i uczucia, za porażki i sukcesy. To życie w prawdzie, nawet gdy nie jest wygodna. Gdy jesteś świadomy, szukasz w sobie siły i poczucia mocy. Wiesz, że nie znajdziesz ich poza sobą. Bonusem jest uczucie, że naprawdę żyjesz.

Wybór wydaje się oczywisty, choć patrząc dookoła, ma się czasem wrażenie, że łatwiej jest być nieświadomym.

20160809_122621_resized

9. Jakie są twoje plany na przyszłość? Czego jeszcze chciałabyś się nauczyć?

Ciągle się czegoś uczę, ale obecnie najbardziej fascynuje mnie właśnie energetyczno-duchowy wymiar ludzkiego życia i możliwość kreowania szczęścia, wpływania na to, co się w nim wydarzy.

Świadomy umysł wyposażony w zdolność autorefleksji to wspaniałe i potężne narzędzie. Co ważne – jesteśmy w jego posiadaniu! To dzięki niemu potrafimy wyciągać wnioski z historii naszego życia, zauważyć każde nasze zaprogramowane zachowanie, ocenić je i w rezultacie podjąć decyzję o zmianie niekorzystnego dla nas przekonania lub nawyku. Świadome planowanie oznacza możliwość zmieniania czekającej nas przyszłości.

Fizycy kwantowi uważają, że ludzka świadomość może mieć wpływ na materię, bo wszystko, łącznie z nią, składa się z cząsteczek, one zaś mają zdolność komunikacji i wpływania na siebie.

To wspaniałe! Takie podejście do rzeczywistości inspiruje mnie do pracy z ludźmi, i czasem rezultaty są zdumiewające. Chcę iść tą drogą.

10. Jakie książki lubisz czytać?

Kiedy byłam w szkole podstawowej, miałam aż cztery karty biblioteczne, bo pochłaniałam książki w zawrotnym tempie – 12 tygodniowo. Z liceum pamiętam swoje dylematy przed maturą: podręcznik do historii czy „Łuk triumfalny” Remarque’a.

Teraz mam nieco mniej czasu na czytanie, ale robię to co wieczór przed zaśnięciem. Oczywiście mam zwykle coś do przeczytania z „mojej półki”, czyli z rozwoju osobistego. Żelazne pozycje to oczywiście Colin. P. Sisson, Eckhart Tolle, Osho czy Bruce Lipton.

Do moich ulubionych pisarzy literatury pięknej należą: Max Frisch, Carlos Ruiz Zafón, Stieg Larsson, Agatha Christie. Na urlop lub do samolotu zabieram zwykle dobry kryminał lub coś z współczesnych powieści irlandzkich.

W życiu i w książkach lubię dobre zakończenia.

Rozmawiała: Magdalena Pioruńska

About the author
Magdalena Pioruńska
twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *