Wszystko jest iluminacją – Jonathan Safran Foer

0

wszystko-jest-iluminacja-w-iext48887225Jonathan Safran Foer gości już w Szufladowych recenzjach po raz czwarty („Zjadanie zwierząt”, „Oto jestem” i „Strasznie głośno, niesamowicie blisko”). Tym razem sięgamy po jego brawurowy debiut (2002 rok) – „Wszystko jest iluminacją”. To książka, która znakomicie pokazuje ogromny talent tego amerykańskiego pisarza. Znajdziemy w niej to, co w każdej jego powieści: ironię, humor, wciągającą historię i mądrość, która płynie z jej przeczytania/opowiedzenia. Foer bowiem zawsze przekazuje nam coś więcej niż tylko opowieść, staje się ona jedynie pretekstem do refleksji nad uniwersalnymi pytaniami.

„Moje prawne imię jest Aleskandr Perczow. Ale wszyscy z moich wielu przyjacieli przezywają mnie Aleks, bo ta wersja mojego legalnego imienia gładczej się wymawia. Matka przezywa mnie Aleksij-Nie-Przyprawiaj-Mnie-Już-Migreną!, bo ja rzeczywiście wciąż ją migreną przyprawiam. Jeśli chcesz znać, po czemu (…), otóż po temu, że wciąż jestem gdzie indziej z przyjacielami i rozsiewam tyle waluty, i wyczyniam tylu rzeczy, co mogą każdą matkę przyprawiać migreną” – tak (przezabawnie) rozpoczyna się pierwszy rozdział powieści „Uwertura do napoczęcia bardzo sztywnej podróży”. Narracja ta – jedna z trzech – należy do Aleksa, Ukraińca, który będzie tłumaczem dla Jonathana Safrana Foera, amerykańskiego Żyda. Przyjeżdża on bowiem, by poznać przeszłość swojej rodziny – głównie dziadka. W ręku ma najważniejsze zdjęcie, którego śladami chce wyruszyć do wsi Trachimobrod. W wyprawie towarzyszy mu, poza Aleksem, także dziadek Ukraińca oraz jego pies Sammy Davis Junior Junior. Ten wachlarz charakterystycznych i komicznych postaci oraz prześmieszny język mogą sugerować słodką, ironiczną opowieść o zagubionym we wschodnich realiach i historii Amerykaninie, ale nic z tego..

Początkowo zabawny nastrój z biegiem narracji się zmienia. Jednym ze sposobów na to przełamanie staje się wplecenie fragmentów książki, którą pisze – jako bohater – Foer, a także historii sięgającej XVIII wieku, opowiadającej o Brod znalezionej w rzece i wychowanej przez samotnego Jankiela. Punktem zwrotnym jest dotarcie na tereny Trachimobrodu i spotkanie z kobietą, która jako jedyna przeżyła pogrom w czasie II wojny światowej. Jej malutki domek pełen jest kartonów wypełnionych tym, co zostało po nieżyjących mieszkańcach. Każdy z zatrzymanych przez nią artefaktów ma swoją historię związaną z przedwojenną codziennością. Warto tu dodać, że wieś występująca w powieści, zwana też Zofiówką, istniała naprawdę. Była położona na Wołyniu i zniknęła w 1943 roku na skutek masowych mordów na ludności żydowskiej dokonanych przez Niemców i Ukraińców.

„Wszystko jest iluminacją” to przede wszystkim opowieść o poszukiwaniu własnych korzeni, tożsamości. Foer świadomy jest, że jako przedstawiciel tzw. trzeciego pokolenia tamte czasy zna jedynie z drugiej ręki. Chce więc dotrzeć do źródeł, które jednak są dla niego odległe – zarówno geograficznie, historycznie, jak i kulturowo. Aleks jest tutaj figurą nieprzetłumaczalności przeszłości na teraźniejszość oraz nieprzekładalności losów ukraińskich Żydów na dzieje amerykańskich z XXI wieku – nie przypadkiem więc autor obdarował go (na poziomie dosłownym i symbolicznym) słabą znajomością angielskiego.  Jednak próba zrozumienia losów rodziny nie jest czasem zmarnowanym. Słowem kluczem jest przecież tytułowa iluminacja, dzięki której bohater odnajduje prawdę.

Jonathan Safran Foer to jeden z moich ulubionych pisarzy – nie będę tego ukrywać – a to dlatego, że daje czytelnik(cz)kom to, co w literaturze najważniejsze: zostawia nas z pytaniami, których może nigdy byśmy sobie nie zadali. Zmusza do refleksji i wywołuje śmiech przez łzy.

 

 

Tytuł: „Wszystko jest iluminacją”

Autor: Jonathan Safran Foer

Tłumaczenie: Zbigniew Batko

Wydawnictwo: W.A.B.

Premiera: 26 kwietnia 2017

 

Podziel się

O autorze

Anna Godzińska

doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze do Magazynu Feministycznego Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Odpowiedz