Wszystko dla pań

 Reżyseria: Julien Duvivier

Z pisarstwem wielkiego francuskiego naturalisty, Emila Zoli, każdy zetknął się w liceum, gdzie wśród lektur obowiązkowych figuruje „Germinal” i „Nana”. Dziwnym trafem ci, którzy układali spis szkolnych lektur, wybrali dla młodych czytelników dwie najmniej zajmujące pozycje z bogatego dorobku pisarza. Każdemu autorowi zdarzają się mniej udane książki, a Emil Zola nie był wyjątkiem. Ja sama, choć jestem w zasadzie czytelnikiem wszystkożernym, pewnie nie sięgnęłabym po następne książki Zoli, gdyby nie film  Juliena Duviviera „Wszystko dla pań” z Gerardem Philipe’m. Obejrzałam go wyłącznie ze względu na postać głównego aktora, gdyż lata szkolne zostawiły we mnie uraz do pisarstwa Zoli – jak się później okazało, całkowicie niezasłużony. To jednak temat na felieton literacki, zaś ten ma mówić o filmie.

 

Oktaw Mouret przybywa do Paryża z głębokiej prowincji. Z zawodu jest subiektem galanteryjnym i jest z tego dumny. Obdarzony przez naturę miła powierzchownością i talentem do przekonywania ludzi ma zamiar zostać prawdziwym geniuszem w swym fachu i zajść w nim tak daleko, jak tylko się da. Jego głównymi klientkami są kobiety, którymi w gruncie rzeczy gardzi. Uważa je za istoty płytkie, próżne i głupie, a przy tym pozbawione wszelkiej moralności. Rzecz jasna, taka opinia nie przeszkadza mu w poszukiwaniu przygód.

Na miejscu Oktaw zamieszkuje w kamienicy, administrowanej przez dalekiego krewnego i rozpoczyna pracę w sklepie, którego właścicielką jest energiczna pani Hedouin (Danielle Darrieux). Od razu po przyjeździe poznaje poważną i delikatną Marie Pichon (w tej roli urocza Anouk Aimee), żonę drobnego urzędnika. Jest nią zafascynowany i bez skrupułów uwodzi, nie bacząc na to, ze może tym zniszczyć jej życie. Jednak kamienica oferuje mu też inne atrakcje. Jej mieszkańcy stanowią niejako przekrój mieszczaństwa ówczesnego Paryża, od bardzo zamożnych właścicieli do biednych służących, uważanych za podludzi bez żadnych praw.

Obłuda i hipokryzja, maskujące uleganie powszechnemu zepsuciu, są na każdym kroku. Jedna z mieszkanek jest pełna pretensji pani Josserand, której mąż pracuje w kancelarii prawnej jako pisarz, a ona sama udaje damę z wyższych sfer. Jej młodsza córka, Berta, zakochuje sie w Oktawie, jednak młody człowiek nie odwzajemnia jej uczuć. Woli uwodzić kilka kobiet naraz niż wiązać się z jedną na stałe. Poważniej interesuje się Bertą dopiero wtedy, gdy wychodzi ona za mąż za syna właściciela kamienicy, jest to jednak tylko kaprys człowieka egoistycznego, który lubi mieć to, co należy do innych. Głębszym uczuciem zdaje się darzyć właścicielkę sklepu, jednak nie jest wcale pewne, czy nie emabluje jej z czystego wyrachowania. Tutaj jednak przyzwyczajony do łatwych podbojów młodzieniec trafia na charakter ze stali…

Trzeba od razu uściślić, że film nie jest ekranizacją książki „Wszystko dla pań”, a wcześniejszego tomu pod tytułem „Kuchenne schody”. Taki też jest oryginalny tytuł -„Pot buille”- który zmieniono na potrzeby polskiej widowni. Scenariusz jest stanowczo lżejszy niż ta ostra w swej wymowie, dramatyczna powieść o warstwie społecznej, której funkcjonowanie oparte było na chciwości, braku skrupułów i hipokryzji. Julien Duvivier bardzo złagodził drastyczność Zoli, wprowadzając wiele humorystycznych dialogów i usunął zdecydowanie ponure akcenty oryginału. Dzięki temu dramat obyczajowy zmienił się w film prawie komediowy. Snobizm mieszczańskich rodzin, „burżujów”, jak nazwali ich rewolucjoniści, jest dziś dla nas po prostu śmieszny, choć kiedyś był zjawiskiem bardzo groźnym, niszczącym ludzi i ciemiężącym tych, którzy na swe nieszczęście urodzili się w biednych rodzinach. W filmie nie pokazano, na przykład, tragicznej historii zamieszkałej w tym „porządnym domu” biednej kamaszniczki, która po zajściu w nieślubną ciążę tak została zaszczuta przez „uczciwe i bogobojne” otoczenie, że zdecydowała się na zamordowanie swego dziecka tuż po urodzeniu. Nie ma ciężkich przeżyć służącej Adeli, wykorzystywanej seksualnie przez panów „z towarzystwa” i traktowanej jak niewolnica. Reżyser, będący też scenarzystą, zrezygnował też z postaci Saturnina, upośledzonego umysłowo brata Berty, uwielbiającego siostrę do tego stopnia, że był wdzięczny jej kochankom za uszczęśliwianie młodej mężatki. Słowem, że scenariusza usunięto rzeczy, które mogłyby zasmucić widza. Film miał mieć lekką atmosferę i taką też zyskał.

W filmie występują naprawdę świetni aktorzy, na czele z legendarnym amantem Gerardem Philipe’em i partnerującą mu Danielle Darrieux. Tę wspaniałą aktorkę pamiętamy z roli pani de Renal w „Czerwone i czarne” według Stendhala, ale jej filmografia jest dużo bogatsza. Niezbyt może piękna, choć odznaczająca się tak zwaną „rasową urodą”, miała w sobie tak niezwykły urok i tak wiele kultury osobistej, że widzowie ją uwielbiali, a reżyserzy zarzucali ofertami.

Obok niej można podziwiać Anouk Aimee, której nieładna, lecz bardzo wyrazista twarz i delikatny sposób gry przykuwały spojrzenia widzów. W czasach, gdy liczyła się osobowość i talent aktorski, nie tylko uroda i odpowiednie kształty, kamera kochała takie kobiety jak ona.

Postać Oktawa Mouret była jedną z ostatnich ról Gerarda Philipe’a. Ktoś, kto widział jego poprzednie filmy, na pewno zwróci uwagę na widoczne w tym filmie nadmierne wychudzenie aktora, któremu zostało już tylko dwa lata życia i dwa filmy – „Montparnasse 19” i „Gorączka w El Pao”. Zmarł w listopadzie 1959 roku, mając zaledwie 37 lat. Patrząc na niego można zrozumieć, jak wielka była to strata dla europejskiego kina i teatru. Ten niezwykle utalentowany aktor i wspaniały człowiek pozostawił po sobie pustkę, której do dzisiejszego dnia nikomu nie udało się wypełnić.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

Ocena: 5/5

Tytuł polski: „Wszystko dla pań”

Tytuł oryginału: „Pot Buille”

Produkcja: francusko-włoska

Gatunek: film obyczajowy

Konwencja: czarnobiała

Obsada: Gerard Philipe, Danielle Darieux, Anouk Aimee, Dany Carrel

Rok produkcji: 1959

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *