Wszystko co chcielibyście wiedzieć o smokach cz. IV – Stoorworm

0

674006_orig

Niepostrzeżenie w kalendarzu zmieniła się nam cyferka, co jest znakiem, że nadszedł nowy rok. A u nas czas na powrót do tematu smokologicznego i kontynuację historii o potworach – wężach/smokach, które z mitologii gładko przeszły do legend rodowych, baśni i ludowych opowieści.

Dziś na tapecie Stoorworm. Jego imię znaczy tyle co „Wąż/Smok świata” i słusznie kojarzy się z mitologicznym synem Lokiego, Jörmungandem, który w swych wężowych splotach trzyma cały świat. Stoorworm to olbrzymich rozmiarów wąż, mieszkający w morskich odmętach. Jednak od czasu do czasu wynurzał się na powierzchnię i siał ogromne spustoszenie. Samo wynurzenie potwora wywoływało powodziową falę. Jego zabójczy oddech przynosił śmierć wszystkim w pobliżu. Rozwidlonego gadziego języka używał w roli gigantycznych szczypiec.
Do tego Stoorworm miał zwyczaj dziewięciokrotnego ziewania co sobotę, a przy każdym ziewnięciu wciągał mnóstwo wody oraz to, co miało nieszczęście w tym czasie przebywać na jej powierzchni. To jednak nie wszystko. Niesyta bestia żądała dodatkowo ofiary z siedmiu dziewic.

Miejscowy król godził się na okrutne warunki smoka, gdyż rozwścieczony gad mógł obrócić cały kraj w perzynę. W końcu jednak miarka się przebrała i monarcha zasięgnął rady czarodzieja, jak na dobre pozbyć się potwora. Jednak słowa maga zupełnie mu się nie spodobały – przegonić Stoorworma mogła bowiem tylko ofiara z królewskiej córki.
Władca próbował wziąć bestię na litość – jak można było jednak przewidzieć, potwór nie przejął się łzami ojca. Łaskawie dał mu dziesięć tygodni, by przez ten okres nacieszył się dzieckiem. Monarcha dobrze wykorzystał ten czas, szukając śmiałka, który zabije smoka. Nagroda była w tym przypadku jak najbardziej tradycyjna– królestwo i ręka królewny. Jednak rycerze uciekali w popłochu na sam widok Stoorworma.

251Wreszcie na placu boju zjawił się Assipattle – siódmy, pogardzany przez braci syn ubogiego rybaka. Popłynął łódką na spotkanie potworowi i wziął ze sobą wiadro rozżarzonego torfu. Gdy Stoorworm swoim zwyczajem ziewnął, połknął także łódź Assipattle’a. Chłopak dotarł do wątroby, wykroił w niej otwór i napełnił go torfem. Korzystając z kolejnego ziewnięcia, wypłynął na swej łódce na powierzchnię. Tymczasem potwór zaczął się palić od środka.
Agonia Stoorworma była przerażająca. Potwór miotał się na wszystkie strony, a ślady tego możemy obserwować do dziś. Gdy potwór uderzył ogonem w ziemię, utworzył się ogromny dół, który szybko wypełnił się wodą – tak powstało Morze Północne. Z jego wylatujących zębów utworzyły się wyspy – Orkady, Szetlandy i Wyspy Owcze. Islandia narodziła się z ciała smoka. Wciąż płonie w nim ogień, dlatego na Islandii stale wybuchają wulkany.

A co z Assipattle’em? Król dotrzymał słowa i wyśmiewany przez braci siódmy syn został bohaterem. Poślubił królewnę i żyli długo i szczęśliwie, jak to zwykle w baśniach bywa.

Opowieść o Stoorwormie jest wersją historii o stworzeniu świata, w mniejszym lokalnym wymiarze, dotyczy bowiem tylko określonego terenu. Odnajdziemy w niej także wzór opowieści o na pozór głupkowatym, a w rzeczywistości sprytnym i dwulicowym Askeladdenie, który potrafi rozwiązać każdy problem. Korzenie tej postaci tkwią wyjątkowo głęboko w mitologii, która wszak miała swego słynnego trickstera – Lokiego.
Poza tym zastanawiająca jest obsesyjnie wręcz powtarzana w opowieści o Stoorwormie symbolika liczb – dziewiątki i siódemki. Obie to cyfry mistyczne, kojarzące się z nieskończonością, a przy tym typowe dla dziejących się poza czasem baśni. Za siedmioma wzgórzami, za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami…

1482870_origNa szczeblach drabiny ewolucyjnej między wężami i smokami w mitologii i kulturze germańskiej Stoorworm należy do form przejściowych. Wiele jeszcze w nim cech archaicznego węża (świadczy o tym zresztą sam fakt, że jest on wzorowany na mitycznym Jörmungandzie), ale w opowieści o nim pojawiają się elementy typowe dla mocno zakorzenionych w folklorze opowieści o smokach. Stoorworm skończył równie marnie jak nasz rodzimy smok wawelski i to za sprawą sprytu niebohaterskiego bohatera i połakomienia się na wyjątkowo ogniste pożywienie.

Barbara Augustyn

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz