WIERSZE: Emil Adam Wnuk

0

SZUFLADA poleca:

aa

 

[ŁAWECZKUJĄC PRZY STAWIE]

 

Ławeczkując przy stawie

spluwam wzrokiem na stronice książki.

Dwieście metrów stąd

faceci w drelichach ćwiartują kamienie;

a one krzyczą z bólu.

Wizg tarczowej piły dobiega aż tutaj;

co kilkanaście sekund

wkrada się w czcionkę,

kroi frazę, przerywa skupienie.

Ażur tańczy na kartkach.

Słońce prześwieca

przez słabo ulistnione gałęzie wierzby;

miota nimi miękki wiatr.

 

 

[ZA KATEDRĄ]

 

Za katedrą trzeba było skręcić w prawo,

w ciasną uliczkę,

której nazwy nie potrafię sobie przypomnieć.

To jak nie pamiętać imienia kobiety,

z która sypiało się przez kilka miesięcy.

Sto dwadzieścia dni

płomiennego romansu z miejscem.

Po bruku ułożonym w jodełkę

jak po grzbiecie gada

dochodziłem do oazy.

I nie była to speluna ani burdel.

Za wystawową szybą

stały sfatygowane białe kruki.

Zdarte obwoluty,

szarość wgryziona w krawędzie.

Otwarcie drzwi wydobywało piskliwą sylabę

z mosiężnego dzwoneczka,

a zapach kurzu był tak gościnny,

że chciało się w nim zamieszkać.

 

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Odpowiedz