WIERSZE: Arkadiusz Aulich

0

SZUFLADA poleca:

DSCF0826-768x576

Stan nieważkości

Kątem oka spostrzegłem jego całą naturę,

jako apokaliptyczną wzajemność tożsamości

 

W rywalizacji elementarnych cząstek osobowości paranoidalnych

tworząc unikalne dzieło po wiekuistą idylle spełnienia

płonie, jak średniowieczne pochodnie na bezimiennym tronie

 

Stoję nad obcym grobem

choć bliskim sobie

 

 

 

***

Niechcący

Niechcący, wpadłem do głębokiego kotła z kadzią o nieznanej konsystencji

– tuż po odwilży wydarzeń

Były to czasy sromotnie mrożące krew w żyłach

z niechęcią ogromnych rozmiarów do kapitalistycznych – liberałów

Mając wiedzę pokątnie obeznaną

pokątnie przemykałem bocznymi wydarzeniami – czyli mało przydatnymi ulicami

Tak sobie przemykając:

ktoś, momentalnie postawił mur przed moją ideologią ucieczki

rzuciłem okiem tym prawym i oceniwszy relatywnie sytuację

stwierdziłem – że mur jest nie do przeskoczenia

– więc obszedłem mur dookoła

– docierając do Chin, a miała być podobno druga Japonia

 

 

 

 

 

***

Praca tymczasowa

Pewnego dnia zapragnął zostać poetą na pełen etat,

a dostał propozycję pracy tymczasowej – umowa tzw. śmieciowa

z ewentualnym przedłużeniem – termin znany tylko pracodawcy

stawka godzinowa  za dzieło wynosiła – zapis w umowie tajny – tylko dla zainteresowanego

W stopniu mało zadowalającym zabrał się do tworzenia dzieła

poruszając te niezwykle utalentowane komórki ludzkiego umysłu

wzbijając się ponad przeciętność

– doprowadził do zachwytu niejednego sceptyka swojego talentu

czym został umieszczony na piedestale chwały pracownika miesiąca,

z możliwością na pracownika nieograniczonego tymczasowo

 

 

 

***

Niespodziewanie

W siódmy dzień tygodnia – to znaczy w niedzielny poranek leżakowania

nawiedziła mnie jakaś nieznana postać w śnieżnobiałym kitlu

– przedstawiając się jako Stwórca wszelkiego bytu

– bożyszcze tłumów miłosiernych wyznawców monoteizmu

Padając, ze zdziwieniem na twarz siłą przyciągania ziemskiego – prawa fizyki

chcąc czy nie klęknąłem

– obijając kolana obydwa, ze wskazaniem na niezliczoną ilość osobowości szczególnie tej    przezroczystej

ze złączonymi rękami w geście zjednoczenia – tylko Bóg jeden wie z kim

zacząłem recytować wersy najstarszej księgi moralnego niepokoju

zaobserwowałem w swoim głosie ironiczny podkład bezosobowej orkiestry symfonicznej

pod batutą absolutu

w zupełnym amoku melodii, a i słów

oddałem się całkowicie wolnej woli

co sprawiło oddalenie się o kilkadziesiąt wszechświata mil, a może i wieków

tułaczki nieprzerwanej przez wrota mojej niedoskonałości galaktycznej

 

 

 

 

***

 

Egocentryk    

Nie wykluczam bezosobowości absolutu

– przecież wpłynął na niejedną osobowość myślową

podążając przez niezliczoną ilość zakamarków wszechświata

 

Przez gwiezdne wrota fikcji – a może jest w tym jakaś metoda sprawcza

– sprawiła poniekąd

– utożsamianie się z teoriami spiskowymi

 

W mrocznym bezideowym punkcje wiedzy ogólnej

– postać dnia codziennego – zamiotła wszystkie znaki zapytania

– bez pytania w najmroczniejszy kąt egocentryzmu

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Odpowiedz